4Shares
Koe no Katachi - recenzja anime - rascal

Koe no Katachi

Do klasy Ishidy Shouya dołącza głucha dziewczyna – Nishimiya Shouko. Z jakiegoś powodu chłopak nie może jej ścierpieć i zaczyna się nad nią znęcać zyskując aprobatę swoich znajomych. Shouko mimo wszystko stara się nawiązywać kontakt z pozostałymi dziećmi, jednak jej matka w pewnym momencie nie wytrzymuje i wysyła dziewczynę do innej szkoły. Po kilku latach Shouya zdaje sobie sprawę z tego, jaki był i postanawia odnaleźć Shouko.

Oprawa audiowizualna Koe no Katachi

Mając na uwadze fakt, iż Koe no Katachi zostało wyprodukowane przez moje ulubione studio – Kyoto Animation – o oprawę wizualną zbytnio się nie martwiłem. Rzecz jasna miałem rację, ponieważ film ten zrealizowano naprawdę pięknie – jak na to studio przystało. Mimo wszystko nie jest to na pewno ich najładniejsze dzieło. Sama animacja – majstersztyk, ale tutaj ponownie – animatorzy Kyoto Animation już mnie do tego przyzwyczaili. Dużo serca zostało włożone w wyrażanie emocji przez bohaterów, bez wątpienia oprawa wizualna miała spory udział w ogólnym odbiorze tego anime.

Aktorzy głosowi również przyzwyczaili nas do fenomenalnego wykonywania swojej pracy i oczywiście w tym przypadku także słyszymy najwyżej klasy voice acting. Głosy pięknie wpasowują się w charaktery postaci, ale to, czego dokonała Hayami Saori użyczająca swojego głosu głuchej Nishimiyi Shouko jest absolutnym mistrzostwem. To po prostu trzeba usłyszeć samemu.

Ścieżka znakomicie dźwiękowa odgrywa swoją rolę w budowaniu klimatu doskonale, ale o tym wspomnę nieco później, podobnie jak o samej animacji oraz grze obrazu. Podsumowując tę sekcję – dostałem dokładnie to, czego spodziewałem się po studiu Kyoto Animation

Fabuła i bohaterowie Koe no Katachi

Film zaczyna się dosyć sielankowo, w dużym skrócie twórcy pokazują nam przeszłość Ishidy Shouya (głównego bohatera), nawet sama muzyka tła wręcz implikuje, że będziemy mieli do czynienia raczej z luźnym szkolnym romansem. Oczywiście nic bardziej mylnego, beztroskie sceny przerywa pojawienie się Nishimiyi Shouko w klasie Shouyi (szkoła podstawowa). W ramach przedstawienia siebie wyciąga z torby notatnik, w którym oznajmia swojej klasie, iż nie słyszy i pragnie porozumiewać się ze wszystkimi za pomocą pisma. Shouya od samego początku nie pałał do niej miłością, po kilku dniach przerodziło się to w regularne nękanie głuchej dziewczyny. Finalnie doszło nawet do uszkodzenia bardzo drogich aparatów słuchowych. Shouko mimo wszystko chciała, by klasa ją zaakceptowała, jednak spora grupa przyklaskująca poczynaniom Shouyi skutecznie jej to uniemożliwiała. Nauczyciele wyciągają w końcu konsekwencje z zachowania głównego bohatera, przez co każdy w klasie się od niego odwraca w obawie, iż także ich rodziny będą obciążone (nawet jego stara paczka). Pewnego dnia matka głównej bohaterki nie wytrzymuje i interweniuje w szkole, co skutkuje przeniesieniem Shouko do innej szkoły. Po kilku latach Shouya zaczyna naukę w szkole średniej, zdaje sobie wtenczas sprawę jak ohydne było jego postępowanie względem głuchej dziewczyny. Zaczyna uczyć się języka migowego, po czym planuje spotkać się i porozmawiać z Shouko. Jego życie jak i on sam zmienia się diametralnie. Wydarzeniom tym towarzyszy rzecz jasna spora ilość dramatu i doskonała gra obrazem, która idealnie uzupełnia niedopowiedziane kwestie czy myśli bohaterów. Warto w tym filmie zwracać uwagę nawet na drobne szczegóły w tle, wyraz twarzy czy mowę ciała. Wszystko dopięte jest na ostatni guzik i tworzy jedną wspólną, wspaniałą całość. Reżyseria, podobnie jak animacja (i ogólnie oprawa wizualna) czy aktorstwo głosowe to prawdziwy majstersztyk. Yamada Naoko to mistrzyni budowania klimatu, emocji i napięcia za pomocą obrazu co widzieliśmy już nie raz, choćby w Clannad, Hibike! Euphonium czy K-On. Jej obecność przy produkcji Koe no Katachi prawdopodobnie zaważyła nad sukcesem filmu. Główne przesłaniem tego anime to zachęcenie do akceptacji swoich błędów z przeszłości i skupieniu się na teraźniejszości oraz tym, co w danym momencie jest ważne / warte poświęcenia. Historia nie skupia się jednak tylko na dwójce głównych bohaterów, postacie poboczne są kluczowe dla fabuły i naprawdę cieszy mnie fakt, iż nie zostały sprowadzone do marginesu (jak to najczęściej bywa w zachodnich filmach). Samo zakończenie TROSZECZKĘ zawodzi, mimo tego, że autorzy wyraźnie dają nam do zrozumienia, co nastąpi później.

Ocena i podsumowanie Koe no Katachi

Koe no Katachi  zdecydowanie zasługuje na ocenę 9/10 i taką też wystawiam. Do teraz nie mogę wyjść z podziwu (choć obejrzałem go kilka godzin temu) jak naturalnie udało się ukazać relacje między bohaterami i jak bardzo przyczyniła się temu sama gra obrazem. Zapamiętam ten film na długo i z pewnością do niego powrócę. Polecam wszystkim fanom dramatów i historii z pozoru całkiem zwyczajnych, mających miejsce w codziennym świecie.

Z jakim tłumaczeniem oglądać Koe no Katachi?

  • Nii-sama. Wierne tłumaczenie świetnie oddające dialogi i więzy między bohaterami. Bazuje ono na napisach Mashiro, jednak wprowadza kilka poprawek. Dostępne jest jeszcze inne tłumaczenie (35mm), ale tego radzę zdecydowanie omijać ze względu na bardzo głęboko idącą lokalizację, mocno odbiegające od oryginału, uproszczone dialogi oraz brak sufiksów.

Podobne anime:

Zrzuty:

Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal Koe no Katachi - recenzja anime - rascal

4Shares
  • Mnie też wbiło w fotel. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić po ostatniej scenie, więc siedziałam kontemplując wszystkie wydarzenia i gapiąc się tępo w telewizor. Żadne anime już dawno mnie tak nie poruszyło. Dzięki za polecenie Kokoro ga Sakebitagatterunda. Obejrzę w wolnej chwili.