Summertime Render (2022)

Tagi

Tags

Kategorie

Categories

Summertime Render (2022) - Recenzja anime - rascal.pl
Summertime Render (2022)

Od śmierci rodziców Ajiro Shinpei mieszkał z rodziną Kofune i ich dwiema córkami – Mio i Ushio. Aczkolwiek na pewnym etapie życia opuścił rodzinną wyspę, by kontynuować naukę w Tokio. Shinpei wraca po tym, jak Ushio tragicznie tonie podczas próby ratowania Shiori, córki właścicieli pobliskiego sklepu. Podczas pogrzebu, jego najlepszy przyjaciel informuje go o siniakach znalezionych wokół szyi Ushio, podając w wątpliwość przyczynę jej śmierci.

Podejrzewając, że doszło do morderstwa, Shinpei ponownie analizuje ostatnie wydarzenia. Znikający ludzie i inne niewytłumaczalne zdarzenia przypominają Mio starą opowieść ludową o bytach zwanych Cieniami, która zaczyna nabierać coraz więcej sensu. Stawiając czoła ciemnej stronie Hitogashima, Shinpei staje przeciwko swojemu ponuremu losowi, aby wypełnić ostatnią wolę Ushio – chronić Mio.

Oprawa audiowizualna Summertime Render

Oglądając pierwsze minuty startowego odcinka, wiedziałem już, że od strony wizualnej będzie to naprawdę mocna pozycja. Nie myliłem się ani odrobinę. Dosłownie każdy odcinek od początku do końca trzymał jednakowo wysoki poziom detali, jednocześnie nie skąpiąc na klatkach animacji czy kreatywnej reżyserii obrazu. Choćbym chciał, nie mogę się przyczepić absolutnie niczego. Czegoś tak dobrze wyglądającego nie widzi się często. Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że jednak sporo dynamicznych scen w każdym odcinku się pojawiało. Same aspekty techniczne to nie wszystko. Design postaci również się wyróżnia. Nie było w zasadzie żadnej postaci, której wygląd by mi się nie podobał. Łącznie ze wszystkimi pobocznymi. Doskonała robota.

Pod względem udźwiękowienia również mamy najwyższą półkę. Co ciekawe, obu głównym bohaterkom użyczyły głosu w zasadzie nowe twarze. Ich dorobek w rolach anime był w zasadzie znikomy – Nagase Anna (Ushio) oraz Shirasu Saho (Mio). Zarówno jedna i druga seiyuu poradziła sobie nad wyraz dobrze. Nie zabrakło również bardziej popularnych nazwisk jak Kuno Misaki, Hikasa Youko czy Hanae Natsuki. Ścieżka dźwiękowa mocno nawiązywała do tradycyjnych japońskich dźwięków i podtrzymywała przez cały czas klimat tajemnicy. Jeśli chodzi o utwory użyte w openingu i endingu – pierwsze mnie nie zachwyciły. Do tych użytych w drugiej połowie na pewno będę często wracać. Szczególnie mam na myśli Natsuyume Noisy (夏夢ノイジー) wykonanym przez Asaka i użytym w czołówce.

Fabuła i bohaterowie Summertime Render

Gdy tylko zobaczyłem, że serial ten ma miejsce w małej nadmorskiej miejscowości umiejscowionej na wyspie, od razu mnie to zainteresowało. Następnie spojrzałem na ludzi odpowiedzialnych za tę adaptację mangi o tym samym tytule. Pierwsze nazwisko, które rzuciło mi się oczy to Watanabe Ayumu w roli reżysera. Od razu przypomniało mi to Nazo no Kanojo X, które również bardzo wysoko oceniłem. Już tam zauważyłem, iż ma on spore zamiłowanie do stylu przedstawiania historii i reżyserii z okolic lat 90 i pierwszej połowy 2000. Czyli mojego ulubionego okresu. Nie skłamię, że sam ten aspekt miał z pewnością spory wpływ na moje postrzeganie zarówno wspomnianego przed chwilą tytułu, jak i Summertime Render. Zresztą widać to nawet w kompozycji scen, na czym skupiana jest uwaga widza w konkretnych momentach, jak i po części w samym designie postaci i ich prezentacji.

Miejsce akcji oraz ogólny zarys

Uwielbiam serie, których wydarzenia toczą się a w małych górskich lub nadmorskich miejscowościach, gdzie dbałość o tradycje widać w sposób szczególny. Umożliwia to tworzenie niezmiernie ciekawych historii, nawiązujących do folkloru łącząc rzeczywistość ze światem duchowym, czasem wkraczając na tereny fantasy. W tej części całość trochę klimatem przypomina Higurashi. Jak się później okazało, w Summertime Render doszedł jeszcze motyw pętli czasowej, romansu, dramatu, z drobną ilością komedii, fanserwisu oraz genialnie zrealizowanego głównego wątku mystery. Jakby nie patrzeć kompilacja wszystkiego, czego szukam w anime najbardziej.

Tytuł trzyma w napięciu od samego początku do ostatnich minut końcowego odcinka. Kolejne elementy tajemnicy są uwalniane z odcinka na odcinek. Często powodują one generowanie kolejnych pytań i zmuszają wręcz do rozmyślania nad tym, jak potoczy się akcja. Gdy myślimy, że wiemy już wszystko, pojawia się cliffhanger w znacznym stopniu zmieniający perspektywę.

Bohaterowie

Główny bohater – Ajiro Shinpei to typ genialnego myśliciela. Szybko orientuje się, że coś jest w całej sytuacji, w której się znalazł nie tak. Odkrywa, że za każdym razem, gdy ginie, wraca w czasie do określonego punktu, dzięki temu mając możliwość reakcji na wydarzenia będących konsekwencją jego wcześniejszych działań. Doskonale sobie zdaje sprawę, iż jego czas mimo wszystko jest policzony. Robi więc wszystko, by wykorzystać każdą chwilę w celu rozwikłania tajemnicy wyspy. Razem ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa Mio, u której mieszkał po śmierci rodziców, szybko dochodzi do wniosku, iż śmierć jej siostry Ushio ma ścisłe powiązanie z tym, co go spotkało oraz starą miejscową legendą o Cieniach. Bytach w podstępny sposób kopiujących mieszkańców wyspy, następnie ich zabijają, by żyć jako duplikaty, nie wzbudzając żadnych podejrzeń. W całej linii wydarzeń przewija się mnóstwo pobocznych bohaterów, którzy mają również swój wyraźny udział w całej historii.

Dość ciekawym faktem jest to, że historia nie obraca się wokół głównego bohatera. Raczej wokół Ushio, którą łączy z nim silna więź. To właśnie interakcje między nimi mają kluczową rolę w całej fabule, Między innymi dlatego całość tak bardzo zostaje w pamięci. Antagoniści są natomiast bardzo przebiegli i inteligentni. Mają też swoje motywy działania, które są po prostu sensowne. Dlatego też oglądanie starć między nimi a główną ekipą bohaterów jest intrygujące. Sceny walk nie przeważają. Są dobrze przemyślane i nie męczą nawet kogoś, kto zazwyczaj z serialami czy filmami akcji nie chce mieć nic wspólnego. Na przykład mnie. Pomaga w tym również świetnie zrealizowana, pełna szczegółów i drobnych detali animacja.

Ocena i podsumowanie

Summertime Render to kolejny przykład na to, że dobrze napisana historia, z ciekawymi bohaterami i settingiem wciąga już od pierwszych minut. Osobiście nigdy nie miałem jeszcze sytuacji, gdzie zmieniłbym diametralnie opinię względem pierwszych wrażeń na temat bohaterów czy stylu reżyserii w połowie serialu. Zarówno oprawa audiowizualna, jak i reżyseria, bohaterowie, czy styl prowadzenia historii zrobiły na mnie spore wrażenie. Rzadko zdarza się, iż recenzuję serie, które opisywałem już w ramach co sezonowego przeglądu nowości. W tym przypadku po prostu nie mogłem nie napisać kilku słów, ponieważ szkoda przegapić tak dobry tytuł. Moja ocena to 10/10.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Summertime Render

  • Sandalphon – bardzo dobrze zrealizowane tłumaczenie bazujące na napisach SlyFox ze starannie wykonanym typesettingiem, sufiksami oraz oryginalną kolejnością imion.

Zrzuty ekranu

Ostatnia modyfikacja:
30 listopada 2022
Last modified:
30 listopada 2022