Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , , ,

Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu / Re:ゼロから始める異世界生活 (2016)


Data publikacji: 3 grudnia 2016     Autor:

2Shares
Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu recenzja rascal

Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Natsuki Subaru właśnie wychodzi ze sklepu spożywczego i ostatnią rzeczą jakiej by się spodziewał jest przeniesienie do innego świata, co właśnie miało miejsce. Zagubiony Subaru zaczyna błąkać się po wielkim mieście, po wejściu w wąską alejkę zostaje zaatakowany przez kilku drobnych oprychów, jednak na ratunek mu rusza piękna srebrnowłosa dziewczyna. Wkrótce po tym dowiaduje się, iż skradziono jej pewien ważny przedmiot. Natsuki w ramach podziękowania deklaruje chęć pomocy w poszukiwaniu złodzieja. Jeszcze tego samego dnia natrafiają na jego trop i pod osłoną nocy decydują się przeszukać opuszczony magazyn. Niestety chwilę po wejściu Subaru ze swoją towarzyszką zostają zamordowani, jednakże szybko odzyskuje on świadomość w znanej już scenerii. Wydarzenia z dnia poprzedniego zaczynają się niespodziewanie powtarzać, czego efektem jest jego ponowna śmierć…

Oprawa audiowizualna Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Jeśli chodzi o kwestie wizualne, nie będę owijał w bawełnę – jest raczej średnio. O co konkretnie chodzi? O niesamowicie duże stężenie ohydnej grafiki 3D, niestety nie tyczy się to tylko obiektów czy pojazdów, ale i postaci (tych w tle, niezwiązanych z fabułą). Oczywiście nie całe anime tak wygląda, mamy także rewelacyjne projekty postaci, każdy bohater wygląda przepięknie. Kilka kluczowych scen zrealizowano wzorowo (jak na studio White Fox przystało), co ciekawe – ogólnie większość scen akcji wygląda świetnie (szczególnie ta z trzeciego odcinka) – pewnie po to oszczędzano budżet w innych, mniej ważnych miejscach. Warto wspomnieć jeszcze o starannie narysowanych, prześlicznych tłach w większości lokacji (szczególnie na zewnątrz).

Udźwiękowienie za to, to naprawdę wysoka półka. Szczególnie mam tutaj na myśli aktorów głosowych, którzy przeszli samych siebie. Jak już wiele razy wspominałem – bardzo trudno znaleźć anime ze słabym voice actingiem, dlatego też jesteśmy przyzwyczajeni do wysokiego poziomu, jednak uwierzcie – to co słyszymy w Re:Zero wznosi się… jeszcze wyżej. Przede wszystkim mam tutaj na myśli Kobayashi Yuusuke, użyczającego głosu głównemu bohaterowi – Subaru, Minase Inori jako Rem
Murakawa Rie jako Ram, Ueda Kana jako Hoshin Anastasia, Takahashi Rie jako Emilia i Matsuoka Yoshitsugu jako Romanée-Conti Petelgeuse. Ścieżka dźwiękowa, mimo iż pasowała do klimatu serii, nie wywarła na mnie większego wrażenia, raczej generyczna, bardzo filmowa. Seria ta posiada dwa utwory z czołówki i dwa z napisów końcowych. Od pierwszego odsłuchania spodobał mi się pierwszy opening (STYX HELIX).

Fabuła i bohaterowie Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Re:Zero miało premierę w tym roku, jednak wstępnie pominąłem to anime, gdyż plakat, tagi i opis sugerowały bardzo generyczną serię z gatunku akcja fantasy z motywem wciągnięcia do świata rodem z gier RPG, czego osobiście nienawidzę. Ostatnio na MAL-u zobaczyłem w polecanych produkcjach pod opisem Re:Zero takie tytuły jak Steins;Gate, Boku Dake ga Inai Machi, czy Higurashi no Naku Koro ni, co dało mi do myślenia i ponownie rozważyłem obejrzenie tego tytułu. Następnie jeden ze znajomych także polecił mi to (ponownie) zważając na moje upodobania i tak się złożyło, że jednak dałem szansę temu serialowi i dzięki temu doczekał się także pełnoprawnej recenzji.

Od samego początku na pierwszym planie mamy głównego bohatera – sprawia wrażenie irytującego, mimo wszystko szybko przekonujemy się, że jego zachowanie raczej śmieszy i może być odbierane pozytywnie, a co najważniejsze – nie irytuje. Jakbym miał go do kogoś porównać – to zdecydowanie byłby to Okabe Rintarou ze Steins;Gate. Kolejne postacie zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu, poznajemy ich naprawdę sporo, ale fabuła została skonstruowana w taki sposób, by niemożliwym było pogubienie się w ich gąszczu. Re:Zero to jedna z tych serii, gdzie lubić da się praktycznie wszystkich. Moje faworytki to – na początku – Emilia, później zdecydowanie Rem. Nie będę się tutaj zagłębiał analizowanie postaci, ponieważ spowodowałoby to siłą rzeczy wytworzenie ogromnych spoilerów, a tego w swoich tekstach unikam jak ognia. Nadmienię tylko, iż Subaru przechodzi ogromną przemianę, a najważniejszy dla mnie osobiście był fakt, że na żadnym etapie nie powodował u mnie uczucia zażenowania. Niezmiernie podobały mi się dwie kwestie jeśli chodzi o samą reżyserię i sposób prowadzenia fabuły – twórcy postawili głównie na ukazanie dramatu. Oczywiście scen humorystycznych nie brakuje, jednakże to bardzo umiarkowany i zrównoważony humor, co seriach tego typu jest wręcz ewenementem. Nie znajdziemy tutaj także wielu scen akcji (ba, 3 lub 4 odcinki składają się w całości z rozbudowanych i głębokich dialogów) – za co seria ta ponownie sporo zyskała w moich oczach. Ciekawie przedstawiono również świat, gdzie ma miejsce akcja Re:Zero. Sporo współżyjących ze sobą różnorodnych istot, ogromny rozrzut lokacji. Anime to otrzymało 24 odcinki, co umożliwiło dobre poprowadzenia fabuły, bez niepotrzebnego pośpiechu. Dzięki temu możemy dość mocno zżyć się z bohaterami, co podczas oglądania skutkuje o wiele większymi emocjami w dramatycznych momentach. Do tego dochodzi wspomniany wcześniej fenomenalny voice acting.

Warto zwrócić uwagę na fakt, iż mimo satysfakcjonującego zakończenia, twórcy nie zrealizowali całości materiału. Powieść nadal jest wydawana i naprawdę mam nadzieję, że w przyszłości zobaczę kontynuację, choćby ze względu na to, iż nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione.

Ocena i podsumowanie Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu

Re:Zero to dla mnie prawdopodobnie największe pozytywne zaskoczenie 2016 roku. Nigdy bym się nie spodziewał, że anime tego typu tak bardzo mi się spodoba, dlatego też najbardziej polecam ten tytuł osobom, na co dzień nieoglądającym, bądź wręcz nie przepadającym za światami fantasy. Re:Zero nie ma także mało wspólnego ze standardowymi seriami akcji (mimo iż scen akcji nie brakuje). Jeżeli szukasz ciekawych postaci, długich i interesujących dialogów, dobrze skonstruowanej fabuły i świetnej reżyserii z lekką domieszką komedii i romansu, oraz dużej ilości dramatu – Re:Zero jest serią, którą musisz znać. Moja ocena to mocne 9/10. Zdecydowanie polecam.

Z jakim tłumaczeniem oglądać Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu?

  • Doki – jednakże trochę czasu może jeszcze upłynąć zanim ukończą całość, zdecydowanie warto jest poczekać, szczególnie tyczy się osób, które japońskiego prawie nie znają. Oficjalne tłumaczenie maksymalnie uproszczono i sporo niuansów staje się niemożliwymi do wychwycenia. Nie wspominając o totalnym braku konsekwencji w nazewnictwie.

Muzyka, której słuchałem pisząc ten tekst:

  • Tangerine Dream – Melrose (album)
  • Tangerine Dream – Booster (album)

Podobne anime:

  • Steins;Gate – choć gatunkowo to całkowicie co innego, to jednak wiele wspólnych cech możemy wyłapać

Zrzuty ekranu:

| zrzuty z 2 połowy serii zostaną dodane wkrótce |

2Shares