0Shares
Lucky Star - Recenzja Anime

Lucky Star

Lucky Star to opowieść o codziennym życiu czterech licealistek – Izumi Konaty, leniwej fanki wszystkiego co związanego z tematem mangi, anime i gier; sióstr Hiiragi – Tsukasy i Kagami oraz pochodzącej z bogatej rodziny, dobrze wychowanej i niezwykle inteligentnej Takery Miyuki.

Oprawa audiowizualna Lucky Star

Mamy tutaj do czynienia z produkcją studia Kyoto Animation, więc od początku wiadomo, iż dostaniemy coś naprawdę dobrze wyglądającego. Projekty postaci to kwestia gustu, jeśli chodzi o mnie – nie widziałem w nich nic szczególnego, ale jednocześnie – nie odrzucały mnie. Nie chodzi mi to sam styl, gdyż jestem przyzwyczajony do wyglądu postaci serii z gatunku slice of life typu cgdct i go wręcz lubię, po prostu w Lucky Star szału nie ma pod tym względem. Cała reszta natomiast to bardzo wysoka półka – zaczynając od teł, kończąc na samej dynamicznej animacji.

Strona audio jest trochę trudniejsza w ocenie, ścieżka dźwiękowa doskonale się komponuje z całością, poszczególne utwory pasują do klimatu scen, w których są używane ale OST jako całość nie powoduje u mnie chęci ponownego odsłuchania. Inaczej sprawa wygląda jeśli chodzi o czołówkę serialu. Motteke! Sailor Fuku wykonany przez seiyuu użyczających głosów czterem głównym bohaterkom jest zwyczajnie genialne i rzecz jasna na stałe ląduje na mojej playliście.

Jeśli jesteśmy już przy temacie aktorek głosowych – tutaj niespodzianki nie ma – wszyscy spisali się wzorowo. Warto wspomnieć o tym, iż Hirano Aya (tak, ta sama Aya, co użyczyła głosu Haruhi) ponownie występuje w roli głównej bohaterki, tym razem – Konaty.

Fabuła i bohaterowie Lucky Star

Seria ta opiera się o bardzo, bardzo skondensowany humor. Widzimy wiele scen trwających zaledwie 20 sekund, każda sytuacja to w zasadzie scena humorystyczna. Ja osobiście nie przepadam za tak zrealizowanymi komediami i z reguły bardzo mnie męczą na dłuższą metę, tutaj było jednak trochę inaczej. Po pierwsze – jeśli nie widziałeś co najmniej 400 serii, z tego około połowy z lat przed 2007 oraz nie interesuje cię kultura Japonii – nawet nie myśl o zabieraniu za Lucky Star. 80% humoru opiera się o nawiązania do innych serii i samej kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. Oczywiście potrzebne jest do tego dobre tłumaczenie, lecz o tym później. Nawiązania dotyczą najczęściej serii Suzumiya Haruhi no Yuuutsu, ale innych naprawdę nie brakuje od mniej oczywistych – Da Capo, To Heart, Kanon, Shuffle, Full Metal Panic po trochę bardziej oczywiste – Pokemon, Dragon Ball,  Code Geass i dziesiątki innych (w tym także gier – choćby z Famicoma –  czy nawet produktów spożywczych). Rzecz jasna daję sobie sprawę, że nie wyłapałem i tak wielu z nich, jednak gdy już się udało – było to bardzo przyjemne, szczególnie dlatego, iż dana scena humorystyczna parodiowała najbardziej oczywiste fragmenty wybranego tytułu.

Poniżej tylko kilka referencji, żeby nie psuć wam frajdy:

lucky-star-01-da-capo

Lucky Star – “Da Capo”

Poniżej warto jeszcze zwrócić uwagę na producenta gry na trybunach, zamiast Konami – Kyoani, a jako pierwszy zawodnik – gówna bohaterka – Konata.

Lucky Star - Track and Field famicom

Lucky Star – Track and Field – Famicom

lucky-star-03-to-heart

Lucky Star – mundurek szkolny z “To Heart”

Jednakże nadal, Lucky Star to seria, której nie byłem w stanie łyknąć na raz. Jeden odcinek na dzień w zupełności zaspokajał moją potrzebę oglądania, co przy tego typu anime jest w moim przypadku dość dziwne. Każdy odcinek posiadał bonusy przy końcu, na początku były to utwory śpiewane przez bohaterki w formie ending song oraz Lucky Channel (odpowiednik jakiegoś talk-show o niczym, pewnie także nawiązanie do czegoś). W okolicy połowy widzimy jednak Shiraishi Minoru we własnej osobie parodiującego utwory z napisów końcowych innych serii (tutaj znowu z naciskiem na Suzumiya Haruhi no Yuuutsu).

Bohaterki to tak naprawdę standard cgdct, mamy nadaktywną i roztrzepaną Konatę, dobrze wychowaną Miyuki, nieśmiałą Tsukasę i cyniczną umiarkowaną tsundere – Kagami. Ta formuła się sprawdza – więc wprowadzanie zmian w tej kwestii nie ma większego sensu.

Ocena i podsumowanie Lucky Star

Prawdę powiedziawszy mam problem z ocenieniem Lucky Star. Standardowo serie z takim typem komedii (nie o sam setting mi rzecz jasna chodzi, tylko o kondensację humoru) zbierają u mnie raczej niskie noty, jednakże nie w tym przypadku. Doceniam starania twórców i ich wielkie zaangażowanie w to, by całość wyszła doskonale oraz była na swój sposób unikalna. Moja ocena to 7/10.

Z jakim tłumaczeniem oglądać Lucky Star?

  • Elysium Subs – jest to poprawione tłumaczenie a.f.k., cały changelog dostępny jest tutaj (wymienione tylko najpoważniejsze zmiany). Nie wyeliminowali oni wszystkich błędów – zostało choćby bipolar zamiast tsundere oraz zamieniona kolejność imion i nazwisk względem oryginału, ale generalnie rzecz ujmując – jest to naprawdę dobre i wierne tłumaczenie i serdecznie je polecam.

Muzyka, której słuchałem pisząc ten tekst:

  • Ozric Tentacles – Curious corn (album)

Podobne anime:

Kusi mnie, aby wypisać inne serie z cyklu CGDCT, ale to jest jednak coś zupełnie innego. Na chwilę obecną daruję sobie wypisywanie podobnych serii.

Zrzuty ekranu:

lucky-star-recenzja-rascal-001 lucky-star-recenzja-rascal-002 lucky-star-recenzja-rascal-003 lucky-star-recenzja-rascal-004 lucky-star-recenzja-rascal-005 lucky-star-recenzja-rascal-006 lucky-star-recenzja-rascal-007 lucky-star-recenzja-rascal-008 lucky-star-recenzja-rascal-009 lucky-star-recenzja-rascal-010 lucky-star-recenzja-rascal-011 lucky-star-recenzja-rascal-012 lucky-star-recenzja-rascal-013 lucky-star-recenzja-rascal-014 lucky-star-recenzja-rascal-015 lucky-star-recenzja-rascal-016 lucky-star-recenzja-rascal-017 lucky-star-recenzja-rascal-018 lucky-star-recenzja-rascal-019 lucky-star-recenzja-rascal-020 lucky-star-recenzja-rascal-021 lucky-star-recenzja-rascal-022 lucky-star-recenzja-rascal-023 lucky-star-recenzja-rascal-024 lucky-star-recenzja-rascal-025 lucky-star-recenzja-rascal-026 lucky-star-recenzja-rascal-027 lucky-star-recenzja-rascal-028 lucky-star-recenzja-rascal-029 lucky-star-recenzja-rascal-030 lucky-star-recenzja-rascal-031 lucky-star-recenzja-rascal-032 lucky-star-recenzja-rascal-033 lucky-star-recenzja-rascal-034 lucky-star-recenzja-rascal-035 lucky-star-recenzja-rascal-036 lucky-star-recenzja-rascal-037 lucky-star-recenzja-rascal-038 lucky-star-recenzja-rascal-039 lucky-star-recenzja-rascal-040 lucky-star-recenzja-rascal-041 lucky-star-recenzja-rascal-042 lucky-star-recenzja-rascal-043 lucky-star-recenzja-rascal-044 lucky-star-recenzja-rascal-045 lucky-star-recenzja-rascal-046 lucky-star-recenzja-rascal-047 lucky-star-recenzja-rascal-048 lucky-star-recenzja-rascal-049 lucky-star-recenzja-rascal-050

0Shares
  • Od połowy serii na końcu się Shiraishi wydurniał, Shiraishi. Jak można imienia gościa nie pamiętać? Przecież ta seria go wypromowała lepiej chyba niż WAWAWA忘れ物 z Haruhi.

    Co do „scen trwających zaledwie 20 sekund” możnaby dopisać, że to się bierze z tego, że to adapcja czterokadrowego komiksu Kagami Yoshimizu. Brakuje mi tekstów na Sieci, które by przedstawiały branżę lepiej, bo potem widuję wypowiedzi, z których wynika, że świat się na „anime” i „mandze” kończy. Pojęcie mediamiksu by się przydało ludziom przybliżyć.

    Musiałam wyguglować, co „CGDCT” oznacza. Po sprawdzeniu się dowiedziałam. Nie przepadam za określeniami anglojęzycznymi. Pewnie dlatego nie wiedziałam.

    Recenzje piszesz o serialach, które niedawno widziałeś, czy przypominasz coś, co oglądałeś lata temu? Ja Lucky☆Star oglądałam, kiedy był w TV. Do końca życia chyba tych chwil nie zapomnę, ani tego jak na Amazonie wykupili DVD-ki zanim jeszcze się w sprzedaży ukazały. Się mi udało załapać, chociaż nie wierzyłam, że od rodziców pieniądzę dostanę.

    • Od połowy serii na końcu się Shiraishi wydurniał, Shiraishi.

      Jasna cholera, nie wiem co mi strzeliło do łba jak to pisałem, chyba chciałem o czymś jeszcze napisać, co było związane z tamtym aktorem. W każdym razie dzięki za zwrócenie uwagi, poprawione.

      Co do „scen trwających zaledwie 20 sekund” możnaby dopisać, że to się bierze z tego, że to adapcja czterokadrowego komiksu Kagami Yoshimizu. Brakuje mi tekstów na Sieci, które by przedstawiały branżę lepiej, bo potem widuję wypowiedzi, z których wynika, że świat się na „anime” i „mandze” kończy. Pojęcie mediamiksu by się przydało ludziom przybliżyć.

      Właśnie – adaptacja. A ja tutaj pisze o adaptacji, a nie o komiksie. Mnie taki sposób reżyserii nie pasuje i jest generalnie pójściem na łatwiznę przez reżysera, dlatego też o tym wspomniałem (podobnie zrobił Shaft z Arakawa Under The Bridge – niby fajne, a jednak nie porywało do tego stopnia, by obejrzeć więcej niż 1 odcinek “na raz”). K-On, Sansha Sanyou, New Game! i dziesiątki innych serii to także yonkomy w oryginale, a jednak twórcy postarali się o napisane czegoś więcej niż dosłownej adaptacji kilkukadrowych historyjek, co oczywiście wyszło im na dobre, ubogaciło te tytuły i scaliło w spójną całość. Tak – do tego trzeba naprawdę dobrego reżysera, ale efekt końcowy pokazuje, iż warto jednak takiego zatrudnić.

      Musiałam wyguglować, co „CGDCT” oznacza. Po sprawdzeniu się dowiedziałam. Nie przepadam za określeniami anglojęzycznymi. Pewnie dlatego nie wiedziałam.

      Widzisz, a ja z kolei nienawidzę forsowania używania polkich terminów, które najczęściej nie istnieją, bądź nikt ich nie używa. CGDCT funkcjonuje z powodzeniem w całym internecie, praktycznie we wszystkich krajach. Anyway – nie zamierzam w przyszłości tego zmieniać.

      Recenzje piszesz o serialach, które niedawno widziałeś, czy przypominasz coś, co oglądałeś lata temu?

      Najczęściej piszę o tym, co obejrzałem, bądź po rewatchu.