Nagi No Asukara (凪のあすから)
O tej serii miałem okazję pisać już wcześniej. Przy okazji uznałem, że pisane o każdym odcinku (nawet gdy dany tytuł jest wybitna) mija się z celem, więc to był jedyny w swoim rodzaju wpis. Część opisu będzie się z nim pokrywała, z racji tego, ż już wcześniej postanowiłem przybliżyć fabułę tej serii.
Serial miał swój początek jesienią 2013 roku. W świecie przedstawianym w tym serialu, żyją dwa typy ludzi. Jedni żyją pod wodą (dowiadujemy się, że stamtąd wywodzą się wszyscy) a ci drudzy zamieszkują powierzchnię planety. Akcja toczy się w podwodnym miasteczku Shioshishio oraz małej wsi przy oceanie – Oshiooshi. W Shioshishio zostaje zamknięta szkoła, więc uczniowie (Hikari Sakishima, Manaka Mukaido, Chisaki Hiradaira oraz Kaname Isaki) są zmuszeni do nauki na powierzchni. Ludzie żyjący pod wodą, mogą oddychać, ponieważ mają specjalną warstwę skóry (nazwaną Ena). Na powierzchni mogą spędzić tylko kilka godzin, ponieważ po tym czasie ena zaczyna wysychać, więc tracą możliwość oddychania, do czasu kontaktu ze słoną wodą (nie koniecznie morską).
Pierwsza część serialu (jakieś 13 odcinków), to typowy slice of life – grupa przyjaciół uczęszcza do szkoły, ukazane są relacje między uczniami oraz ludzi z powierzchni oraz oceanu. Myślę, że nie będzie to niespodzianką, jeśli powiem, że kolejne odcinki przekształcają fabułę serialu w dramat. Oprócz skomplikowanej sytuacji uczuciowej bohaterów, na powierzchni zaczyna robić się coraz zimniej, ludzie z oceanu znajdują rozwiązanie, jednak wymaga to podjęcia pewnego ryzyka.
Czytając opis, pewnie pomyślałeś sobie, że to seria jakich wiele. Jednak tak nie jest. Podstawowym argumentem, dlaczego ja zacząłem oglądać to anime, był fakt, że za produkcję odpowiedzialne jest studio P.A. Works – czyli studio, od którego wyszły takie serie jak Hanasaku Iroha, Tari Tari czy Angel Beats!, więc od samego początku wiedziałem, że oprawa wizualna i dźwiękowa będzie najwyższej klasy (uwielbiem ich styl animacji). Nie widziałem także niczego słabego fabularnie z tego studia, także bez wahania sięgnąłem po ten tytuł i nie żałuję. Już od pierwszego odcinka, wiedziałem, że to jest to, możemy zaobserwować swoistą magię, która sprawia, że nie potrafimy się oderwać od tego tytułu. Niestety nie potrafię określić tego konkretniej, to się czuje oglądając daną serię, ale ubrać w słowa, nie jest tak łatwo.
Zakończenie serii jest bardzo pozytywne, wszystko kończy się dobrze, jednak twórcy nie przesadzili ze słodkością przez co całość nabiera jeszcze większej wartości.
Ocenienie tego tytułu nie było trudne. Z czystym sumieniem za całokształt daję 10/10 jednocześnie informując, że była to dla mnie najlepsza seria sezonu jesień/zima (stąd też aż tyle zrzutów).































































































