Desuraba / Destiny Lover (2018) | manga

Desuraba / Destiny Lover (2018) | manga

Desuraba / Destiny Lover (2018) | manga 1667 2500 rascal
Desuraba / Destiny Lover (2016) - recnzja mangi

Desuraba / Destiny Lover (2018)

Dawno temu, Fujishirou Kosuke wyznał miłość swojej przyjaciółce. Przyrzekł, że zachowa czystość, do czasu, aż będą mogli być razem, by mógł przeżyć z nią swoje pierwsze zbliżenie. Lata później chłopak budzi się w celi więziennej i zdaje sobie sprawę, iż został porwany. Jego oczom ukazuje się piękna kobieta, która próbuje go uwieść. Jej jedynym celem jest pozbawienie go statusu prawiczka. Kousuke udaje się zgrabnie wybrnąć z tej sytuacji, jednak tajemnicza dziewczyna oznajmia mu, że pewnego dnia i tak go złamie. Następnie zostaje umieszczony w pomieszczeniu z kilkoma innymi mężczyznami w jego wieku, których spotkał podobny los.

 

Niedawno ukończyłem mangę Desuraba / Destiny Lover. Na samym początku chciałbym poinformować, że część materiałów użytych w tym wpisie nie jest przeznaczona dla młodszych czytelników dlatego też uprzejmie proszę o zaprzestanie czytania w tym miejscu, jeśli do takiej grupy odbiorców się zaliczasz.

Zdjęcie wszystkich tomów:

Desuraba / Destiny Lover (2018) - recenzja mangi - rascal.plOprawa wizualna mangi Desuraba / Destiny Lover

Za rysunki odpowiada Tomohiro Kai – śledzę go od dawna na pixiv, dlatego też, gdy zobaczyłem jego nazwisko na okładce tej mangi, postanowiłem się z nią zapoznać. Jego projekty postaci są pełne detali, jednak to, co zwraca szczególną uwagę to emocje wyrażane przez bohaterów na poszczególnych kadrach. Dużą część poświęca on twarzom, co pozytywnie wpływa na odbiór całości. Nie bez znaczenia pozostają również onomatopeje w jego wykonaniu, nadające scenom sporej dynamiki.

Fabuła i bohaterowie mangi Desuraba / Destiny Lover

Historia napisana przez Kazutaka nie należy do skomplikowanych. Grupa młodzieńców zostaje porwana i umieszona w więzieniu, następnie są podejmowane próby ich uwiedzenia i pozbawienia statusu prawiczka. Brzmi fatalnie? Może tak, jednak nie ważne, jak abstrakcyjne autor rozpoczyna swoje dzieło, liczy się przede wszystkim styl i pomysł na pokazanie swojej wizji, a nie suche fakty. W tle dzieje się sporo rzeczy. Do więźniów nie dociera zbyt wiele informacji ze świata zewnętrznego, co już od początku sprawia wrażenie, iż coś jest po prostu nie tak, gdyż nikt ot tak nie porywa grupy młodych chłopców w celu pozbawienia ich romantycznych marzeń o spędzeniu swojego pierwszego razu z miłością ich życia. Kolejne rozdziały mozolnie te tajemnice odkrywają najróżniejszymi sposobami. Każdy dzień spędzony w areszcie to długie godziny walki z ich rządzą. Do tego dochodzi fakt, iż w całym projekcie bierze udział przyjaciółka głównego bohatera, której nie widział od dłuższego czasu – staje się ona motywacją do wytrwałości. Pewnego dnia zdradza mu ona tajemnicę wkrótce ratującą go od śmierci.

Wiele osób określa Desuraba jako taniej kopii Prison School. Faktycznie, w pewnych aspektach widać pewne podobieństwo. Styl rysunku nieco przypomina Prison School, nawet kilku bohaterów wygląda podobnie, no i oczywiście pozostaje mocne wyeksponowanie kobiecych wdzięków. Jednak na tym podobieństwa się kończą. Desuraba to erotyczny postapokaliptyczny thriller z domieszką komedii i romansu. Mimo iż bohaterowie są względnie bezpieczni, ponieważ przez większą czasu przebywają na bezludnej wyspie, to owoce wydarzeń mających miejsce na świecie nadal są tam odczuwalne i stają się często realnym zagrożeniem dla ich życia. Jeśli mowa o samych bohaterach – poznajemy ich wielu. Oprócz grupy chłopców, z którymi zapoznajemy się już na samym początku, pojawia się sporo pań. Mniej więcej w połowie niemal cała obsada kobieca zostaje wymieniona z racji opracowania nowego planu przez organizację stojącej za porwanie. Nie chcę zdradzać szczegółów, ponieważ odkrywanie tej tajemnicy jest kluczowym aspektem tego tytułu i naprawdę warto samemu tego doświadczyć, czytając kolejne rozdziały.

Pozostaje dość kontrowersyjna kwestia zakończenia. Tytuł zakończono ogromnym cliffhangerem. Przedostatni rozdział mangi to pierwszy rozdział kolejnego tytułu nazwanego przez autora Destiny Lovers. Ale zaraz, przecież na okładce angielskiego wydania jest jak byk napisane Destiny Lovers – no właśnie, tutaj coś poszło nie tak – ale więcej o samym tytule niżej w sekcji poświęconej tłumaczeniu. Wracając do poprzedniego wątku – autor zdecydował się na napisane historii w tym samym świecie – tym razem, z punktu widzenia całkiem innego bohatera. Zaznaczył jednak wyraźnie, iż obie mangi w pewnym miejscu się połączą i wtedy, mając już szerszą perspektywę wydarzeń, będziemy mogli poznać dalsze losy bohaterów Destiny Lover. Przyznam szczerze, że osobiście się z czymś takim nie spotkałem – dlatego też, zamiast narzekać na zakończenie, chętnie przeczytam Destiny Lovers, gdyż może się okazać, iż będę miał do czynienia z naprawdę udanym tytułem, podanym w dość niecodzienny sposób.

Pewnym smaczkiem pozostaje nazwa potworów w Desuraba – Reajuu. Uwaga dość spory spoiler.

Spoiler

Reajuu to w pewnym sensie japoński odpowiednik normika/normalfaga. Potwory powstają te w wyniku działania wirusa, który aktywuje się po pierwszym stosunku seksualnym, dlatego też spory szacunek dla tłumaczy, że zamiast bezsensownie tłumaczyć pozostawili go w oryginale

[collapse]

Warstwa erotyczna

Sceny bliskości przedstawiono w taki sposób, by mocno pobudzić wyobraźnię czytelnika. Sporo kadrów eksponuje pewne części ciała, piersi ukazane są w całej okazałości podobnie jak erotyczna bielizna, jednak wszelkie szczegóły zbliżenia już nie. Coś takiego często ma miejsce w mangach tego typu i rzeczywiście wyobraźnia zaczyna działać na pełnych obrotach – zdecydowanie bardziej niż w mangach hentai, gdzie eksponowane jest wszystko.

Ocena i podsumowanie mangi Desuraba / Destiny Lover

Desuraba / Destiny Lover to tytuł, który dość trudno mi ocenić nie znając pełnej historii. Uważam, że należy w jakiś sposób tego dokonać, ponieważ sequel jest pokazany z perspektywy innego bohatera, więc na dobrą sprawę, mimo iż fabuła na pewnym etapie się połączy, Desuraba i tak pozostaje zakończone w taki, a nie inny sposób. Mangę czyta dość szybko. Jeśli ktoś takie klimaty lubi – z pewnością nie będzie zawiedziony, gdyż strona wizualna potrafi zachwycić a fabuła – mimo, iż nie należy do tych bardziej skomplikowanych, jednak brnie do przodu, ciągnąc za sobą zapach zmuszający do konsumpcji kolejnych rozdziałów, raz po raz zdradzając tajemnice przedstawionego świata. Sporo stron poświęcono zbliżeniom między bohaterami – lecz jeśli ktoś sięga po ten tytuł świadomie, będzie to dla niego zaletą. Moja ocena to 7/10. Do tematu Desuraba (a raczej Destiny Lover) wrócę z pewnością przy recenzji Destiny Lovers, jednak nie sądzę, iż nastąpi to szybko, ponieważ manga nadal jest wydawana i raczej nie zanosi się na to, by szybko się skończyła. Ta ocena odzwierciedla to, jak oceniłbym całość, gdyby manga permanentnie skończyła się w taki sposób.

Jak wypada oficjalne angielskie tłumaczenie Desuraba / Destiny Lover?

Mangę wydano pod szyldem Ghost Ship jako Destiny Lovers – niestety tytuł ten wprowadził niesamowite zamieszanie. Manga w oryginale zapisana jest katakaną – デスラバ (Desuraba), co autor rozwija jako Destiny Lover. Problem w tym, że to kontynuacja zwie się Destiny Lovers. Ciekawe jak wybrnie z tego samo Ghost Ship (o ile w ogóle zdecyduje się wydać Destiny Lovers), będące imprintem Seven Seas Entertainment i wydające tytuły przeznaczone dla starszego odbiorcy, często o zabarwieniu erotycznym. Ich tłumaczenie jednak nie różni się niczym od tego, jak robi to Seven Seas Entertainment. Nie mogę się przyczepić w zasadzie do niczego (jak zwykle). Większe onomatopeje wyraźnie rysowane przez autora są zostawione w oryginale z dodanym tłumaczeniem mniejszą czcionką, natomiast te małe w formie zwykłego tekstu są zastąpione. Wszystkie sufiksy grzecznościowe (łącznie z tymi używanymi przez rodzeństwo) są pozostawione w oryginale. Jak zawsze – zachowano również oryginalny porządek imion oraz oryginalne referencje do popkultury. Tłumacze nie dodali przypisów (zakładając pewnie, że w większości sytuacji starszy czytelnik nie będzie ich potrzebował). Szanuję jednak bardzo za pozostawienie nazwy potworów w oryginale, zamiast bezsensownego tłumaczenie jej na siłę. Ogólnie zdecydowanie polecam to wydanie.

Pozostałe zdjęcia:

Ostatnia aktualizacja: 15 stycznia 2022

    Loading...

    Kontakt

      Loading...

      Media Społecznościowe

      Szukaj