Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , , ,

Fuuka / 風夏 (2014) | manga


Data publikacji: 22 sierpnia 2019     Autor:

Fuuka (2014) - recnzja mangi

Fuuka / 風夏 (2014)

Haruna Yuu właśnie przeprowadził się do Tokio. Jego ulubione zajęcie to opisywanie swego życia na Twitterze. Podczas powrotu ze sklepu zauważa dziewczynę będącą w pośpiechu, która następnie wpada na niego i się przewraca. Zdenerwowana nieznajoma widząc telefon w ręku Yuu, przekonana jest o tym, iż robił jej zdjęcia – bez namysłu chwyta za jego smartfon i rzuca nim o ziemię, po czym ucieka z miejsca zdarzenia zapominając podnieść płyty, która wypadła jej wcześniej z torby. Wstrząśnięty chłopak podnosi zgubę i postanawia odnaleźć jej właścicielkę.

 

 

Kilka dni temu udało mi się ukończyć tę mangę, pora napisać o niej kilka słów. Na początek zdjęcie wszystkich dwudziestu oryginalnych tomów:

Seo Kouji / 瀬尾公治, “Fuuka/風夏” Wyd. Kodansha Comics | Cała kolekcja

Trochę bliższe ujęcie:

Seo Kouji / 瀬尾公治, “Fuuka/風夏” Wyd. Kodansha Comics | Cała kolekcja

Oprawa wizualna mangi Fuuka

Pisząc recenzję Suzuki i Kimi no Iru Machi rozpływałem się nad stylem i jakością rysunku Seo Koujiego. Rzecz jasna nie inaczej sprawa wygląda i w tym przypadku. Projekty postaci są przepiękne, mimika twarzy idealnie oddaje emocje bohaterów a samo otoczenie jest niemal zawsze starannie wykończone i bardzo szczegółowe. Uwielbiam styl tego autora i mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać jego kolejne tytuły (między innymi obecnie publikowany Hitman).

Fabuła i bohaterowie mangi Fuuka

Na początku warto wspomnieć o adaptacji anime studia Diomedea. Dlaczego? Ponieważ najlepiej omijać ją szerokim łukiem. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej niż w przypadku Kimi no Iru Machi (tak, okazało się, iż jest to możliwe). Reżyser zmienił jedno z kluczowych wydarzeń na początku historii przez co wszystko kompletnie straciło sens. Oprócz tego całość wykonano bardzo pospiesznie i wiele istotnych szczegółów zostało zwyczajnie pominięte. Dlatego lepiej od razu wziąć się za czytanie mangi.

Innym dość istotnym faktem jest świat, w którym toczy się akcja Fuuki  – współdzielony również ze wcześniej wspomnianymi Suzuka i Kimi no Iru Machi. Wielu bohaterów poznanych podczas ich czytania pojawia się także tutaj (szczególnie pod sam koniec, gdzie widzimy w zasadzie wszystkie kluczowe postacie tego uniwersum), dlatego warto przed przeczytaniem Fuuki zapoznać się z Suzuką i Kimi no Iru Machi, szczególnie iż jedna z głównych bohaterek jest

Spoiler

córką głównej pary bohaterów Suzuki – Asahiny Suzuki i Akitsuki Yamato więc można by rzec, iż Fuuka to sequel

[collapse]

Większość akcji toczy się w Tokio, więc z pewnością nie raz będziemy w stanie dostrzec znajome miejsca poznane we wcześniejszych tytułach Seo.

Na przestrzeni 195 rozdziałów zamieszczonych w dwudziestu tomach ponownie poznajemy ogromną ilość bohaterów. Tych mniej ważnych (w pewnym momencie stającymi się kluczowymi) jak i tych, z którymi spędzamy większość czasu podczas czytania. Trudno napisać bez spoilerów cokolwiek o tym tytule – zakładam jednak, iż większość potencjalnych czytelników doskonale wie czego dokonuje Truck-kun w okolicach 36 rozdziału, ale zacznijmy od początku. Haruna Yuu poznaje Fuukę, po pewnym czasie decydują się na założenie zespołu mającego przewyższyć popularnością i brzmieniem ich ulubioną kapelę – Hedgehogs. Wszystko idzie zgodnie z planem, Ekipie Yuu udaje się zebrać odpowiednich ludzi, grają kilka koncertów i w końcu spełnia się ich marzenie – występ w Budoukan (wielka hala widowiskowa w Tokio). Niestety Fuuka ginie w nieszczęśliwym wypadku drogowym i zespół niemal się rozpada. Yuu nie potrafi się pozbierać po stracie ukochanej osoby, traci umiejętność pisania muzyki (ponieważ nie potrafi znaleźć żadnej inspiracji).

To tyle jeśli chodzi o wstęp. Tutaj cała akcja dopiero zaczyna się rozwijać. Widziałem wśród znajomych, iż wielu z nich porzuciło Fuukę po tym tragicznym wydarzeniu, co jest wielkim błędem. To, co następuje w kolejnych rozdziałach (aż do samego końca) ma sens i jakąkolwiek rację bytu tylko i wyłącznie przez fakt śmierci wspominanej wcześniej bohaterki.

Fuuka to zdecydowanie inny tytuł niż Suzuka i Kimi no Iru Machi. Poprzednie dwa stawiały na mocną charakteryzację głównego bohatera i całej sfery uczuciowej. Toczyły się także w o wiele szerszym przedziale czasowym. Fuuka wciąż stawia na silną charakteryzację, lecz bardziej chodzi o relacje między członkami zespołu i ich ekipą oraz pracy nad sobą. Jasne – wątek romansu również pozostaje kluczowy (w wielu miejscach, nie tylko przy finale), jednak sam koniec i zakończenie pozostawia spory niedosyt w tym aspekcie.

Co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło? Spora wiedza autora na temat muzyki, współtworzenia zespołu i trudnościach przy nagrywaniu lub organizacji przeróżnych wydarzeń związanych z tym tematem. Miejscami opisy i dialogi były tak szczegółowe, że zaczynałem się zastanawiać, czy oby nie miał on jakiegoś bliskiego znajomego w tym biznesie.

Podobnie jak poprzednie serie Seo, Fuuka nie stroni od dynamicznych i niespodziewanych zwrotów akcji (szczególnie w napiętych sytuacjach). Mam jednak wrażenie, iż stężenie nieporozumień i całej dramy z tym związanej jest o wiele mniejsze niż miało to miejsce do tej pory. Jak na ironię – nie uważam tego za coś pozytywnego. Cierpi tutaj budowanie więzi na poziomie romantycznym co owocuje takim, a nie innym zakończeniem, o którym wspomniałem wcześniej.

Ocena i podsumowanie mangi Fuuka

Fuuka stawia sporo na aspekty muzyczne. Większa część tej mangi przedstawia zmagania członków zespołu (i jednocześnie przyjaciół) z ich codziennym życiem. Znajdziemy tutaj również mnóstwo aspektów technicznych i rozbudowanych rozdziałów dotyczących organizacji i problemów związanych z przygotowaniem wydarzeń muzycznych. Mimo tego, iż Seo Kouji zaserwował to w dość przystępny sposób, mam wrażenie, iż właśnie ludzie mający coś z muzyką wspólnego mają największą szansę pokochać fabułę tego tytułu (i się z nią związać). Fuuka nie jest dla mnie arcydziełem i na pewno nie zestawiłbym tej mangi z Suzuką i Kimi no Iru Machi (zwłaszcza tym drugim, będącym moją ulubioną mangą wszech czasów) mimo wszystko to wciąż kawał wspaniałej historii, którą przeżywamy razem z jej bohaterami. Gdy dodatkowo połączymy to z przepiękną oprawą wizualną i dość wyrazistymi postaciami – tego po prostu nie wypada nie przeczytać, szczególnie jeśli jesteśmy fanem Seo Koujiego i tego typu miksu gatunków. Moja ocena to 8.5/10.

Z jakim tłumaczeniem czytać mangę Fuuka?

Podobnie jak poprzednie mangi Seo, również tę czytałem w języku oryginalnym (czego nie trudno się domyślić po zdjęciach zawartych w tym wpisie).

Fuukę wydaje amerykański oddział Kodansha Comics. Ich tłumaczenia z reguły są całkiem w porządku (w przeciwieństwie do maniany, którą odstawia Viz lub Vertical). Z ciekawości szybko zerknąłem na fragmenty dostępne na ich oficjalnej stronie i wszystko wygląda po prostu dobrze (no, może oprócz faktu, że używają zachodniego porządku imion) – zachowane są oryginalne dźwięki i znaki (z podpisami), są w użyciu sufiksy grzecznościowe i całość tłumaczona jest dość wiernie bez zbędnej amerykanizacji.

Pozostałe zdjęcia: