0Shares
Akaneiro ni Somaru Saka recenzja anime

Akaneiro ni Somaru Saka

Yuuhi to jedyna córka w rodzinie Katagiri, utrzymywana pod ścisłą kontrolą przez cały okres dorastania. Z racji wysokiej pozycji w hierarchii społecznej, jedyną opcją dla niej był ślub z osobą wybraną przez członków rodu Katagiri. Yuuhi jednak stanowczo się temu sprzeciwia, a gdy odpowiedni kandydat się znalazł, chce się najpierw upewnić, czy jest to odpowiednia osoba. W tym celu zmienia szkołę. Pierwszego dnia podczas przemierzania drogi do szkoły zaczepia ją grupa chłopców. Całą sytuację zauważa owiany złą sławą Nagase Jun’ichi, nazywany Geno Killerem, który następnie rusza na ratunek. Podekscytowana Yuuhi znając tylko ksywę swego wybawiciela wykrzyczaną przez grupę oprychów pyta o jego imię, jednak on sam odchodzi bez słowa. W szkole okazuje się, iż dziewczyna ląduje w klasie razem z Jun’ichim, który decyduje się ją… pocałować, kradnąc tym samym jej pierwszy pocałunek. Na domiar złego, Yuuhi po szkole decyduje się na odwiedzenie domu swego przyszłego męża. W drzwiach zauważa Nagase Jun’ichiego ze swą siostrą…

Oprawa wizualna Akaneiro ni Somaru Saka

Na dużą pochwałę zasługują na pewno projekty postaci. Każda bohaterka prezentuje się przepięknie, zastosowano także dokładne, stopniowe cieniowanie oraz zadbano o wysoki poziom szczegółów. Otoczenie i tła natomiast to nie robota najwyższej klasy, jednak  nie oznacza to, iż wyglądają źle. Jakość samej animacji zależy od sytuacji i odcinka, zdarzają się ujęcia z wysokobudżetową animacją, lecz nie brakuje również takich gdzie widać braki w budżecie. Dodatkowo mam wrażenie, że wydanie Bluray to upscale z DVD.

Udźwiękowienie – raczej standard – wyśmienicie dobrani aktorzy głosowi, ścieżka dźwiękowa odpowiednio skomponowana dla wybranych scen (choć nie zapada niestety w pamięć, przynajmniej mnie). Ciekawy utwór z czołówki.

Fabuła i bohaterowie Akaneiro ni Somaru Saka

Praktycznie wszystkich bohaterów poznajemy już podczas oglądania pierwszego odcinka. Główne role grają tu Nagase Jun’ichi (przy okazji, zapis taki dlatego, ponieważ jego imię składa się z sylab Ju n i chi, a nie – Ju ni chi, analogicznie dla poprawnej wymowy wg polskiej transkrypcji – dziu n i ci, a nie – dziu ni ci), jego siostra – Minato oraz Katagiri Yuuhi. Oprócz tego mamy kilkoro drugoplanowych postaci, niemających jednak istotnego wpływu na przebieg fabuły.

Yuuhi to tsundere,  jednak wyjątkowo szybko przechodzi z tsun na dere, przez co dołącza do elitarnego, wąskiego grona bohaterek z typem charakteru tsundere, które polubiłem. Nie był to jedyny powód dlaczego Yuuhi to moja ulubiona bohaterka tej serii. Jej postać została po prostu bardzo ciekawie napisana i to właśnie ją najlepiej poznajemy podczas oglądania wszystkich 12 odcinków. Niestety na niedostateczny build up cierpi postać Minato, co widać szczególnie pod koniec serii, gdzie sytuacja zaczyna się komplikować. Zamiast niepotrzebnych odcinków, które miały za zadanie prawdopodobnie stworzyć unikalny klimat (co nie wyszło w żaden sposób) twórcy mogli zdecydować się na lepsze przedstawienie historii Minato. Totalnie standardowy szkolny setting sprawdziłby się tutaj o wiele lepiej. Bardzo podobała mi się chemia między Jun’ichim i Yuuhi i tak naprawdę ten fakt sprawił, iż Akaneiro ni Somaru Saka oglądało się przyjemnie.

Jak już wspomniałem przed chwilą, twórcy (a może sam autor oryginału, niestety nie znam materiału źródłowego, jakim jest gra typu visual novel) na siłę chcieli wprowadzić elementy, które niezbyt pasowały (a raczej w ogóle nie pasowały) do reszty np. nagły atak wielkiej  kałamarnicy na szkolnym festiwalu, gdzie główny bohater… zasiadł za sterami wielkiego mecha, by z nią walczyć. OK, jego rodzice to agenci specjalni, wszystko rozumiem, ale na takie wątki można sobie pozwolić, gdy dysponuje się większą ilością czasu antenowego na spokojnie wprowadzając widza w temat. Możliwe, iż w powieści wizualnej było to lepiej zrealizowane.

Na koniec jeden wielki spoiler, nie czytać przed obejrzeniem!

Spoiler:
Jak wiadomo, wybranką Jun’nichiego została jego siostra – Minato. Tak właściwie ostatnia scena z jego rodziną silnie sugeruje, że Minato to jednak nie jego rodzona siostra. Mnie osobiście nie przeszkadza taki rodzaj związków w anime, przecież to jest świat fikcji, BA! W niejednej serii wręcz trzymałem kciuki za siostry, ale nie w tym przypadku. Yuuhi nadawała się na zakończenie nieskończenie bardziej, z racji odpowiedniego podbudowania atmosfery, świetnej relacji z Jun’ichim i dokładnego ukazania jej postaci.

Ocena i podsumowanie Akaneiro ni Somaru Saka

Seria ta nie wyróżnia się niczym szczególnym, jest zwyczajnie przyjemna, posiada dobrze napisanych bohaterów i nie powoduje znudzenia. Polecam szczególnie osobom, które lubią podobne settingi oraz adaptacje powieści wizualnych z przepięknie narysowanymi bohaterami i stylistyką z lat ~2004~2008. Moja ocena to 7/10.

Z jakim tłumaczeniem oglądać Akaneiro ni Somaru Saka?

  • Eclipse – należy wziąć pod uwagę fakt, iż nie jest to kolaboracja SS/Eclipse, lecz w tym przypadku mogę z czystym sumieniem polecić to tłumaczenie. Dla jasności – zachowane sufiksy, oryginalne dialogi, imiona i żarty. W niektórych przypadkach jedynie użyłbym innych słów.

Muzyka, której słuchałem pisząc ten tekst:

  • Hospital Records: We Are 18

Podobne anime:

Zrzuty ekranu:

akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-001 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-002 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-003 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-004 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-005 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-006 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-007 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-008 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-009 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-010 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-011 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-012 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-013 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-014 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-015 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-016 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-017 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-018 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-019 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-020 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-021 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-022 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-023 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-024 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-025 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-026 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-027 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-028 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-029 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-030 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-031 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-032 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-033 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-034 akaneiro-ni-somaru-saka-recenzja-rascal-035

0Shares