GOTHIC LOLITA PROPAGANDA 妖精帝國 (Yousei Teikoku), pierwszy raz ich muzykę usłyszałem, gdy oglądałem anime – Mirai Nikki (swoją drogą polecam), utwór 空想メソロギヰ(Kuusou mesorogiwi) był openingiem. Jeśli mam być szczery, to wtedy jakoś specjalnie nie zwróciłem na niego uwagi. Sytuacja zmieniła się gdy znajomy podesłał mi 孤高の創世 (Kokou no sousei) – nie mam pojęcia dlaczego, ale spodobał mi się on na tyle, że postanowiłem zapoznać się z całym albumem.

Album więc powędrował na playlistę. Jednak nie miałem tego dnia jakoś czasu na odsłuchanie go. Następnego dnia postanowiłem posłuchać trochę The Prodigy, padło na Music For The Jilted Generation, muzyka leciała, a ja będąc zajęty czym innym, nie zauważyłem, że album właśnie dobiegał ku końcowi (ostatnia pozycja albumu – Claustrophobic Sting, w moim odczuciu jeden z najlepszych utworów The Prodigy). Zaczyna się kolejny utwór, coś mi nie pasowało, ponieważ nie pamiętałem, żeby jakikolwiek utwór The Prodigy zaczynał się od śpiewu chóralnego. Następnie usłyszałem Rolanda TB-303 oraz Rolanda TR-909, więc pomyślałem że jednak jest dalsza część Music For The Jilted Generation. Sytuacja zmieniła się, gdy w 40 sekundzie ukazał się wokal  伊月ゆい (Itsuki Yui), czyli wokalistki Yousei Teikoku, dopiero wtedy sobie zdałem sprawę, że to ten album, który dzień wcześniej dodałem na playlistę. Pierwsza pozycja – Gothic Lolita Propaganda, czyli tytułowy utwór albumu. Dla mnie był to szok, nie tego się spodziewałem po tym zespole. Oczywiście było to pozytywne zaskoczenie. Połączenie takich instrumentów jak kwaśny TB-303, techniczny TR-909, gitar elektrycznych oraz perkusji akustycznej, oraz całości utrzymanej w klimacie gotyckiego rocka z elementami industrialu, nie zdarza się często. Czegoś takiego właśnie szukałem (nie zdając sobie z tego sprawy).

Następnym utworem jest Last Moment, jest on utrzymany w podobnej stylistyce, choć 303-ka nie jest już na pierwszym planie. Pojawia się natomiast mocny przesterowany kick, oraz masywna linia basowa, do tego bardzo ciekawy wokal. Kolejny utwór na wielki plus. Pozycja numer 3 to Valkyrja,  niestety niczym mnie nie zaskoczył, nie męczy, ale także nie porywa. Słuchając można pomyśleć – możliwe, że jest to celowy zabieg, by przygotować słuchacza na dalszą część albumu. Niestety mam złą wiadomość Noble Roar, czyli utwór numer 4 także nie zaskakuje, jednak nie powoduje chęci zmiany wykonawcy.

Labyrinth – numer 5. Według mnie, sytuacja zaczyna się poprawiać, bardzo ciekawe partie syntezatorowe, wokal także. Więc może dwa poprzednie utwory rzeczywiście celowo odbiegały od reszty materiału, by przyciągnąć także słuchaczy, którzy lubią takie schematyczne granie? Canary, czyli pozycja 6, utrzymuje mnie w tym przekonaniu, odbiega ona całkowicie od reszty słyszanych do tej pory. Minimalizm, w przefiltrowana 909-tka oraz delikatne syntezatorowe tło, spokojny wokal, brak gitar.

W tym miejscu zrobię mały przeskok, utwory 7-11 (あしたを許して, Vermilion Tiara, Fortuna, 鮮血の誓い oraz Ira) są ciekawe, jednak pisane za każdym razem czegoś na styl nie porwało mnie to lub to jednak nie jest coś czego szukam, można posłuchać jako całości w albumie lecz niczym nie zachwyca mija się z celem. Jednak na szczęście końcowe 2 utwory w pełni te braki spowodowane poprzednimi produkcjami w pełni rekompensują.

Przedostatnia pozycja z numerem 12 – 孤高の創世 (Kokou no sousei), potężne wejście mocno przesterowanymi gitarami, następnie akustyczna perkusja, 33 sekunda wyciszenie i świetnie prowadzony wokal. Nie słychać tutaj w  ogóle 909-tki, jednak pod koniec wyraźna zaczyna być 303-tka. Trochę żałuję, że nie słychać tych kwaśnych dźwięków przez cały utwór. Jest to jedna z lepszych produkcji na tym albumie.

W końcu przyszła pora na ostatni utwór. Słuchając całości po raz pierwszy spodziewałem się mocnego i bardzo ciekawego zakończenia. Nie myliłem się, Patriot Anthem ma w sobie wszystko, co dobra produkcja powinna posiadać. Świetne dźwięki wprowadzające oraz mocne wejście genialnym riffem, połączone z perkusją 909-tki (słyszymy to przez cały utwór, co jest dużym plusem w tym przypadku). Wokal jest świetnym kontrastem do mocnego tła. Zdecydowanie najlepiej brzmiące gitary są właśnie w tym utworze.

Podsumowując całość – album jest zdecydowanie warty przesłuchania, mimo kilku średnich produkcji, czuje się jednak powiew świeżości,  tak właśnie powinno wyglądać połączenie muzyki rockowej i elektronicznej, wybranie tego co najlepsze z każdego gatunku. Trudno jest mi wybrać najlepsza pozycję, jednak raczej postawię na Gothic Lolita Propaganda, zaraz na nim kolejno – Patriot Anthem, Last Moment oraz 孤高の創世 (Kokou no sousei).