0Shares

Öszibarack 12

Jeśli mam być szczery, nie znałem tego zespołu wcześniej.  O Öszibarack dowiedziałem się od znajomego, podesłał mi ich utwór, który zachęcił mnie do poznania całego albumu. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że jest to polska grupa. Już na samym wstępie ośmielę się stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych albumów wydanych w naszym kraju, jakie słyszałem.

Pozycją rozpoczynającą muzyczną podróż jest The Tide , który jest nagrany razem z grupą Chmara Winter, która odniosła już wiele sukcesów na scenie międzynarodowej – jeśli chodzi o mnie, nie rozumiem tego zachwytu, nie wyróżniają się niczym szczególnym. Jednak kolaboracja z Öszibarack wyszła całkiem nieźle. Wokal nie przeszkadza, a część instrumentalna delikatnie wyznacza ścieżkę, jaką muzycy będą podążać na tym albumie.

Brightones, pozycja numer 2. Od samego początku słyszymy ciepłe syntetyczne brzmienia, powtarzający się przez całą długość tej ścieżki bardzo wpada w ucho, delikatna perkusja sprawia, że całość się nie nudzi, wręcz sprawia, że chcemy więcej i więcej. Niestety kolejny utwór Finders Keepers sprawia, że album staje się niespójny, utwór jest jakby na siłę nagrany, wokale są smętne, całość bardzo się dłuży, bardzo trudno jest to wytrzymać, na szczęście trwa to tylko trzy minuty, końcówka utworu przywraca nadzieje.

Nadeszła pora na ścieżkę numer 4, której czas trwania wynosi powyżej 11 minut – Please Hold On To The End. Dla odbiorcy, który nie słucha elektroniki czy progresywnego rocka na co dzień, może wydawać się to dziwne. Utwór rozwija się bardzo powoli, kolejne dźwięki służymy w odstępach kilkunastu sekund, jednak niemalże hipnotyczna prosta linia basowa sprawia, że w ogóle tego nie czujemy. Perkusja idealnie współgra z resztą, tworząc niesamowity klimat. Nagle w okolicy 7 minuty słyszymy gwałtowną zmianę linii basowej oraz zupełnie nowy dźwięk, który przeszywa nas na wskroś, który następnie ulega nieznacznej zmianie, by po pewnym czasie przyspieszyć, zlać się w jedno i… 9:19 – ponownie słyszymy linię basową podobną do tej z początku, tyle że dużo szybszą, syntezatorowy loop jest nadal modulowany, całość staje się mocno psychodeliczna, do tego stopnia, że tylko ludzie mocno osłuchani z dobrą muzyką, będą odnaleźć się w  tych z pozoru chaotycznych dźwiękach. 10:12 kolejna zmiana, tym razem słyszymy rozbudowaną część z początku utworu. Dla mnie osobiście Please Hold On To The End jest największym zaskoczeniem, tutaj każdy szczegół jest idealny, utwór jest nieprzewidywalny i właśnie to sprawia, że mam chęć do niego często wracać.

Zibraphone jest kolejnym eksperymentem, zapętlony wokal do drugiej minuty nie sprawia, że słuchacz spodziewać będzie się gwałtownej zmiany, zabieg celowy ponieważ w drugiej minucie następuje owa zmiana. Wokalowy loop zostaje poddany modyfikacjom, przez które słuchacz kolejny raz zmuszony jest do odnalezienia się w psychodelicznych dźwiękach.

Fly stylistycznie podobny jest do utworu numer 3, jednak nie słyszymy tutaj męczącego wokalu, co sprawia, że słucha się go bardzo przyjemnie.

Poprzednia ścieżka dała nam chwilę odpoczynku, aby przygotować nas na utwór o nazwie Brassel, ponownie dane jest nam usłyszeć, to co najlepsze. Hipnotyczna linia basowa, świetnie współgrająca z perkusją, do tego po pewnym czasie słyszymy elektryczne gitary, który nie są na pierwszym planie, są to raczej niewyraźnie dźwięki na dużym pogłosie. W drugiej połowie do gitar dodane zostały dźwięki syntezatorów. Brassel zachwyca właśnie tym rozmyciem, przestrzenią.

Shine On! to jakby nie patrzeć zakończenie albumu, w pełni syntetyczne, przy którym możemy odpocząć. Ostatnią ścieżką jest ponownie The Tide, tyle, że w instrumentalnej wersji, dlatego też pisałem wcześniej, że Shine On! tak naprawdę kończy album.

 

Podsumowując, napisze jeszcze raz – jest to jeden z najlepszych polskich albumów jakie dane było mi usłyszeć. Prawie każdy utwór zaskakuje nas na swój sposób, materiał jest bardzo ciekawy i brzmi świeżo. Nie będę pisał, że jest to światowy poziom, ponieważ Öszibarack dokonali czegoś dużo większego w mojej opinii. Nie jest to z pewnością muzyka dla każdego, jeśli ten album usłyszałby pierwszy lepszy słuchacz radiowych hitów, czy ogólnie schematycznego i oklepanego grania, odrzuciłby go już po wysłuchaniu pierwszego utworu, a nawet jeśli jakimś cudem by wytrwał do Please Hold On To The End, to tutaj z pewnością by zakończył słuchanie. Czytałem wiele opinii na różnych portalach internetowych – o ile recenzenci bardzo pozytywnie oceniali ten materiał, to niestety komentarze użytkowników były w większej części negatywne, zarzucające wszechobecną nudę panującą w obecnej muzyce Öszibarack. Trochę szkoda, że tacy artyści nie są doceniani przez słuchaczy w naszym kraju, jednak z drugiej strony nie dziwi mnie to bardzo, ponieważ żyjemny w bardzo prymitywnym społeczeństwie.

Poniżej teledysk do utworu Brassel

 

0Shares