Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , ,

Love Lab (Renai Lab) / 恋愛ラボ (2013)


Data publikacji: 13 grudnia 2018     Autor:

Love Lab (2013) - recenzja anime - rascal.pl

Love Lab

Fujisaki to szkoła średnia tylko dla dziewcząt. Obecna przewodnicząca Maki Natsuo to modelowy przykład klasy i ideału wielbionego przez wszystkie uczennice tej placówki. Pewnego dnia do pomieszczenia przewodniczącej niezapowiedzianie wchodzi Kurahashi Riko, a jej oczom ukazuje się postać idealnej Natsuo, która jest w trakcie obściskiwania swojej dakimakury o imieniu Dakki. Riko oferuje pomoc spragnionej miłości przewodniczącej i obiecuje zachować dla siebie to, co zobaczyła. Wkrótce po tym dziewczyny decydują się na prowadzenie badań nad kluczowymi elementami miłości i romansu nazywając swój projekt Love Lab.

Oprawa audiowizualna Love Lab

Love Lab to ogólnie rzecz ujmując esencja tego, co uwielbiam w animacji studia Doga Kobo. Niesamowicie żywe postacie, sporo kreatywności i specyficzny styl przedstawiania emocji. Uczta dla oka, tym bardziej, że cała reszta również stoi na dość wysokim poziomie. W zasadzie przez wszystkie trzynaście odcinków trudno doszukać się jakiegoś spadku jakości.

Ścieżka dźwiękowa to coś typowego i charakterystycznego dla studia Doga Kobo. Jeśli ktoś dałby mi do przesłuchania muzykę z tej serii i następnie zapytał jakie studio za tym stoi nie miałbym najmniejszego problemu z odpowiedzią. Problem z ich sountrackami jest taki, że idealnie spełniają swą rolę w trakcie oglądania, jednak nie za bardzo mam ochotę ich słuchać oddzielnie. Oczywiście nie znaczy to, iż muzyka brzmi słabo – zdecydowanie nie. Idealnie wpisuje się we wszystkie przedstawione sceny. Podobnie wygląda sprawa z utworami wykorzystywanymi do czołówek i napisów końcowych. Zazwyczaj, gdyż Love Lab ma naprawdę ciekawy opening i na pewno nie raz do niego wrócę.

Kwestia kluczowa – aktorzy głosowi jak zwykle stanęli na wysokości zadania i stworzyli bohaterów, których trudno zapomnieć. Na szczególną uwagę zasługuje głos Maki Natsuo w wykonaniu Akasaki Chinatsu. Coś pięknego, absolutne mistrzostwo. Perfekcyjne wczucie się w typ charakteru nieśmiałej ojou-sama (choć w tym przypadku bardziej pasuje hime-sama, a raczej połączeniu obu).

Fabuła i bohaterowie Love Lab

Przewodnicząca szkoły, Maki Natsuo postanawia stworzyć projekt prowadzący badania nad kluczowymi elementami miłości i romansu by ratować swój wizerunek. Angażuje w to nowo poznaną Kurahashi Riko, która wstępnie z litości okłamuje ją twierdząc, iż ma spore doświadczenie w spotykaniu się z chłopakami (w rzeczywistości jej buntowniczy charakter chłopczycy skutecznie jej to utrudniał i podobnie jak Natsuo nie ma kompletnie żadnego doświadczenia). Grupa pomocników przewodniczącej szybko zaczyna się powiększać. Do projektu dołączają Mizushima Sayori (typ wszechwiedzącego i prześwietlającego ludzi na wskroś kujona), Enomoto Yuiko (klasyczna tsundere) i Tanahashi Suzune (kompletna niezdara). Dziewczyny bardzo szybko tworzą ze sobą więź i zostają przyjaciółkami na śmierć i życie.

Love Lab to przede wszystkim historia o przyjaźni i wspólnym spędzaniu czasu przez bohaterki, które z pozoru nic ze sobą nie łączy. Każda z nich posiada swe unikalne cechy, z których wynikają następnie zabawne sytuacje. Mnie osobiście humor przedstawiony w serii bardzo odpowiada. Mimo, iż często absurdalny, to mocno uzależniony od relacji między członkiniami projektu Love Lab, przez co nie sprawia wrażenia wymuszonego i losowego. Autorzy scenariusza, reżyser i aktorzy głosowi tchnęli w postacie życie, co z kolei poskutkowało szybkim związaniem się z bohaterami i niesamowicie pozytywnym odbiorem całości. Już po pierwszym odcinku byłem przekonany, iż jest to seria dla mnie. Dodanie lekkiego dramatu pod koniec z pewnością przyczyni się do zapamiętania tytułu na długie lata.

Ocena i podsumowanie Love Lab

Gdy spojrzałem na listę seriali spod szyldu Doga Kobo (a jest ich trochę, w końcu Doga Kobo to jedno z moich ulubionych studiów – zdecydowani mistrzowie adaptacji czteropanelowej mangi) szybko uświadomiłem sobie, że Love Lab to jedna z ich najlepszych serii (jak nie najlepsza), którą dane było mi zobaczyć. Zawiera w sobie kompilację tego, za co ich uwielbiam. Zaczynając od świetnie zrealizowanych postaci, kończąc na wspaniałym doborze aktorów głosowych i absurdalnie dobrej animacji. Bez wahania wystawić mogę 9/10. Szkoda tylko, iż serial ten nie doczekał się sequelu (gdyż materiału źródłowego zostało sporo). Ja łapię się za czytanie kontynuacji w postaci mangi.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Love Lab

  • CrunchyRoll (HorribleSubs) – reszta alternatywnych nawet nie zbliżyła się do poziomu oficjalnego tłumaczenia. Z czystym sumieniem mogę je polecić. Unikać jak ognia Commie i FFF.

Zrzuty ekranu: