Code-E (2007)

Code-E (2007)

Code-E (2007) 1055 1500 rascal
Code-E - recenzja anime - rascal.pl

Code-E

Ebihara Chinami od urodzenia posiada tajemniczą moc generowania silnych fal elektromagnetycznych pod wpływem emocji. Dziewczyna nie potrafi ich kontrolować co powodowało w przeszłości wiele problemów w jej życiu i najbliższym otoczeniu. Po kolejnej przeprowadzce trafia do nowej szkoły, gdzie ponownie dochodzi do uszkodzenia sprzętu elektronicznego pod wpływem jej mocy, jednak tym razem zdarzenie zauważa Kannagi Koutarou, który rozpoznaje ową umiejętność jako TYPE-E i obiecuje Chinami pomocną dłoń przy nauce kontrolowania jej emocji.

 

 

Oprawa audiowizualna Code-E

Wspominam o tym za każdym razem – wspomnę jeszcze raz. Uwielbiam estetykę tego okresu. Code-E wyszło spod skrzydeł Studia Deen jako ich oryginalna produkcja i wpisuje się w kanon artystyczny tamtych lat. Bardzo podobał mi się design postaci, tła oraz styl cieniowania. Animacja raczej nie wyróżnia się w tłumie, jednak jest przyjemna dla oka.

Ścieżka dźwiękowa zdecydowanie zasługuje na uwagę – z pewnością będę do niej wracał. Jeśli chodzi o aktorów głosowych – tutaj standardowo – niezmiennie wysoki poziom. Na uwagę zasługuje również fakt, że użyto instrumentalnego utwóru w openingu, co nie jest częstym zjawiskiem.

Fabuła i bohaterowie Code-E

Motyw postaci, która pod wpływem emocji uwalnia jakiś typ mocy nie jest czymś nowym w tym medium, jednak nie ma to raczej znaczenia ponieważ dla mnie liczy się przede wszystkim odpowiednio poprowadzona charakteryzacja i reżyseria postaci, czego finalnym efektem jest zżycie z postaciami przedstawionymi w danej historii. Twórcy nie zawiedli w tym aspekcie i dość szybko polubiłem bohaterów oraz otoczenie, w którym rozgrywała się akcja serialu.

Ebihara Chinami to pogodna dziewczyna, jednak na początku dość zamknięta (ze względu na doświadczenia z przeszłości). Swój pogodny charakter zawdzięcza w sporej mierze rodzicom, wspierającym ją na każdym kroku. W miarę upływu czasu otwiera się na innych, gdyż w końcu znajduje swoje miejsce, wśród ludzi ją akceptujących. Tutaj znajduje również swą pierwszą miłość. W tym wątku oczywiście nie zabrakło rywalki. Kujou Sonomi (bo o niej mowa) to przyjaciółka z dzieciństwa Koutarou (chłopaka, który bada rzadką umiejętność Chinami) o osobowości ojousama. Mimo wszystko dziewczyny dość szybko się ze sobą zaprzyjaźniają – choć mam wrażenie, iż Sonomi zrobiła to głównie po to by zdobyć względy Koutarou. Z drugiej strony po prostu trudno było mi nie polubić tej postaci.

Główny motyw serii to przedstawienie codziennego życia Chinami i jej zmagania z samą sobą. Całość przeplatana jest komediowymi sytuacjami oraz tajemniczym wątkiem pewnej (o ile dobrze pamiętam) niemieckiej rodziny, która wysłała nieporadne rodzeństwo (Adol i Mils) w celu pozyskania materiałów o głównej bohaterce. Wszystko zmienia się w ostatnich odcinkach, gdzie akcja nieco nabiera tempa, jednak nie będę tutaj spoilerował o co dokładnie chodzi. Zakończenie pozostawia sporo niewyjaśnionych kwestii – nie są one aż tak isotone z perspektywy całości, ponieważ służyły głównie za wątki poboczne – jak już wspominałem, główną uwagę poświęcono tutaj wątkowi życia codziennego z umiarkowanym romansem i właśnie w takich kategoriach należy rozpatrywać tę serię.

Ocena i podsumowanie

Nostalgiczny klimat małej miejscowości, wiele utworów z soundtracku rodem z beztroskiej serii iyashikei, sam design postaci i specyficzne prowadzenie historii z tamtych lat spowodowały, że spędziłem przy tej serii naprawdę przyjemne chwile. Oczywiście nie jest to produkcja pozbawiona wad. Osobiście ograniczałbym do minimum sceny z Adol i Mils, ponieważ nie wniosły te postacie w zasadzie niczego do fabuły oprócz wątku, który nigdy nie został rozwinięty. O ile dobrze pamiętam, to nie mieli oni nawet żadnej bezpośredniej konfrontacji z główną bohaterką.

Tak czy inaczej, Code-E to z pewnością nie tytuł dla każdego. Jeśli jednak lubisz lekki serie slice of life z odrobiną romansu i wątkiem nadnaturalnym z tamtych lat, to zdecydowanie warto poświęcić jej uwagę. Moja ocena to 7/10.
Jako ciekawostkę nadmienię jeszcze, iż istnieje kontynuacja Code-E pod nazwą Mission-E, w której Chinami zakłada organizację pomagającą osobom z mocą TYPE-E. Nie wątpię, że w najbliższej przyszłości ją obejrzę.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Code-E

  • SubsAnon – to w zasadzie jedyne wydanie dostępne na dzień dzisiejszy, ale na szczęście tłumaczenie jest bardzo dobre, więc z czystym sumieniem mogę je polecić.

Zrzuty ekranu:

Ostatnia aktualizacja: 16 lipca 2021

    Loading...

    Kontakt

      Loading...

      Media Społecznościowe

      Szukaj