0Shares

Nintendo Switch - recenzja rascal.plNintendo Switch – recenzja

Jakiś miesiąc temu w końcu zdecydowałem się na zakup Nintendo Switch. Od samej premiery nie miałem złudzeń i wiedziałem, że prędzej czy później konsola wyląduje u mnie w domu.

Unboxing Nintendo Switch

Rzadko decyduję się na kupno fabrycznie nowych konsol, ale z racji tego, iż Nintendo Switch to także sprzęt przenośny, to zrobiłem wyjątek (podobnie jak w przypadku 3DSa), ponieważ nie zniósłbym jakichkolwiek rys na ekranie (wiadomo co większość ludzi robi ze sprzętem). W pudełku znalazłem ładnie zapakowaną konsolę, dwa kontrolery, ładowarkę (niestety nie posiada odpinanego kabla), kabel HDMI, dock (gdzie wkładamy konsolę, by grać z użyciem telewizora) dwie smycze, które wpinamy w kontrolery podczas zabawy w dwóch graczy oraz stelaż (zwany potocznie pieskiem), w którego również możemy wpiąć nasze kontrolery i przekształcić je w pełnoprawnego pada.

Wygląd zewnętrzny Nintendo Switch

Osobiście zdecydowałem się na jednolitą wersją kolorystyczną, która jest mniej popularna od tej z kolorowymi kontrolerami (z tego, co widziałem w różnych recenzjach na Youtube). Kolorowe joy-cony (bo tak też nazywają się kontrolery tej konsoli) wyglądają dla mnie jakoś tandetnie.

Sama konsola sprawia wrażenie produktu premium. Wszystko wykończono z dużą dbałością, nic nie skrzypi, zaczepy na joy-cony posiadają metalowe prowadnice z niczym nie ma problemu i po prostu działa jak powinno. Wiele osób narzeka na wygląd urządzenia, służącego do ładowania i przekazywania obrazu do telewizora. Ja osobiście nie widzę w tym klocku nic, co powodowałoby niesmak. Czego więcej oczekiwać po stojaku z małym scalakiem i wyprowadzonymi kilkoma portami?

Kontrolery są wygodne, dobrze trzyma się je ręku zarówno gdy włożone są do pieska jak i do konsoli.

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Muszę też zdementować plotki na temat rzekomej możliwości uszkodzenia sprzętu przez wkładanie do owej podstawki. Aby rzeczywiście zarysować w ten sposób ekran, trzeba się bardzo postarać. Powiedziałbym nawet, że do czasu, aż celowo nie będziemy chcieli uszkodzić ekranu w ten sposób – nigdy do tego nie dojdzie. Fakt, Nintendo Switch posiada plastikową obudowę, razem z szybką ekranu, dlatego też od razu polecam zakup szkła hartowanego (podobnego jakie kupuje się na smartfony), koszt nie jest wielki a na pewno uchroni ono konsolę przed zarysowaniami. Około 15zł. Ludzie wspominają o tym, iż można włożyć kontrolery do konsoli (jak i akcesoriów) na odwrót, przez co niemożliwym staje się fakt ich wyciągnięcia (zdjęcia zerwanych paznokci, używania dłuta itd). Oczywiście to także bzdura. Owszem – można zrobić (jakimś cudem) ten błąd i włożyć joy-cony na odwrót. Jednakże w każdym joy-conie znajduje mały przycisk, po którego naciśnięciu… wyciągamy bezproblemowo kontroler z dowolnego akcesorium. Ten sam przycisk musimy nacisnąć również przy zwyczajnym wyciąganiu…

Nintendo Switch – system i hardware

Co nam po samej konsoli, jeśli nie ma na nią dobrych gier. Maszynki Nintendo od zawsze mają świetne wsparcie deweloperów. Nie mam na myśli tutaj o tytułów wieloplatformowych (głównie od EA i innych molochów), każdy fan Nintendo nie kupuje urządzeń tej firmy z oczekiwaniami wielkich blockbusterowych tytułów dostępnych na inne sprzęty. Nintendo posiada swoją wyrobioną markę i w zasadzie od zawsze dopuszcza na swoje konsole tylko produkcje całkowicie ukończone i nadające się do gry od samej premiery. Większości pozycji dostępnych na konsole Nintendo próżno szukać na innych platformach i to jest prawdziwy argument przemawiający za zakupem. Pomijam już kwestie komentarzy typu konsole Nintendo to tylko Mario i Zelda, ponieważ stwierdzenia tego typu są tak głupie, iż szkoda mi zwyczajnie na nie czasu.

Dla mnie osobiście grafika w grach, to kwestia drugorzędna – wolę konsolę posiadającą wiele bardzo grywalnych tytułów, niż coś, co wykorzystuje najnowsze technologie, posiada moc reaktora jądrowego a gry są tak nudne, że odechciewa się grać po dziesięciu minutach. Serce Nintendo Switch to układ Nvidii – Tegra X1. To wciąż mocna jednostka, lecz to, co zdążyłem zaobserwować w grach wykracza znacznie powyżej moich wstępnych oczekiwań i zdecydowanie jest na czym oko zawiesić (zrzuty z gier nie prezentują się zbyt okazale, zastosowana jest zbyt duża kompresja jpg i nie są wykonywane w natywnej rozdzielczości 1080p, mam nadzieję, że ten problem zostanie w przyszł.

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Switch ma wbudowaną baterię. Teoretycznie niewymienną, lecz w praktyce konsolę można rozkręcić, a baterię wymienić. Nintendo zdecydowało się na taki krok zapewne przez rozmiary samej baterii. Na ile godzin gry w trybie przenośnym wystarczy w pełni naładowane ogniwo? To zależy już tylko i wyłącznie w jaką grę zdecydujemy się zagrać. The Legend of Zelda: Breath of the Wild to najbardziej wymagający tytuł w mojej obecnej kolekcji i tutaj baterii wystarcza na około 3,5 godziny. Przy innych tytułach udało mi się dobić nawet do 5,5 godzin, co jest wynikiem całkowicie akceptowalnym.

Joy-cony są naprawdę zaawansowane technicznie. Funkcje przechwytywania ruchu działają na tyle dobrze i dokładnie, że w grach wymagających celowania nie korzystam już z analogów w tym celu, tylko celuję poruszając kontrolerem. Warto też wspomnieć o systemie wibracji (HD rumble) – czegoś takiego nie doznałem jeszcze wcześniej. Mam wrażenie, że w przyszłości ta funkcja zostanie świetnie wykorzystana. Na prawym joy-conie znajduje się przycisk umożliwiający szybkie wykonanie zrzutów ekranu – świetny pomysł.

Co ciekawe – Switch posiada aktywne chłodzenie. Dobra decyzja – urządzenie przez to nie nagrzewa się, co zdecydowanie korzystnie wpływa na wbudowane układy i cykl życia baterii. Samego chłodzenia prawie nie słychać, więc nawet użytkownicy z bardzo wyczulonym słuchem nie będą mieli powodu do narzekania.

System operacyjny konsoli jest lekki i niesamowicie szybki. Podczas gry możemy wejść do menu konsoli (działa to przy okazji jako pauza w grze), przeglądać zrobione wcześniej zrzuty ekranu, odpowiadać na zaproszenia znajomych czy nawet wejść do sklepu Nintendo. W najnowszej (obecnie) aktualizacji dodano funkcję nagrywania filmików z gier (aktywowaną wspomnianym wcześniej klawiszem do wykonywania zrzutów ekranu).

Na początku lekko obawiałem się o to, jak będą wyglądać gry renderowane w 1080p na 55 calowym ekranie 4k. Na szczęście moje obawy szybko zostały rozwiane – z odległości 4 metrów (w takiej odległości zazwyczaj gram i oglądam materiały na moim telewizorze) wszystko prezentuje się pięknie.

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Rozmiar wbudowanej pamięci konsoli to 32GB. Można ją bez problemu rozbudować dokupując kartę microSD, jednak ja i tak gry kupować będę tylko w postaci fizycznych kopii (no chyba, że jakaś gra będzie dostępna tylko w wersji cyfrowej), więc problem pamięci raczej mnie dotyczyć nie będzie.

Nintendo Switch – pierwsza konsola prawdziwie wolna od blokady regionalnej

Tak, stało się – w końcu! Nintendo Switch jest całkowicie pozbawiony blokady regionalnej –  to prawdziwy powód do otworzenia szampana. Nie tyczy się to tylko gier w postaci kartridżów, ale także sklepu z grami cyfrowymi. Od teraz nie ma problemu ze sprowadzonymi z Japonii grami – wszystko uruchomi się bez żadnego problemu (czasem tylko trzeba będzie zmienić język i region konsoli w ustawieniach na japoński). Mój główny powód hackowania konsol (w zasadzie każdej, jaką posiadałem) odchodzi w niepamięć. Abu korzystać z japońskiego sklepu Nintendo wystarczy utworzyć drugie konto (z tego regionu) i możemy bez problemu kupować pozycje dostępne tylko w kraju kwitnącej wiśni. Odchodzi też problem beznadziejnych tłumaczeń, gdyż teraz mogę bez problemu przełączać język gry na oryginalny. Niewiele ludzi o tym fakcie wspomina, jednak dla mnie osobiście jest to krok milowy i piękny ukłon w stronę fanów.

Nintendo Switch – gry

Jak już wspominałem, Switch mimo dość młodego wieku posiada już w swojej bibliotece  sporo naprawdę wartych uwagi gier. Obecnie w kolekcji posiadam trzy tytuły (na dniach przybędzie kolejny, właśnie premierę miało Super Mario Odyssey) – The Legend of Zelda: Breath of the Wild, Mario + Rabbids: Kingdom Battle oraz Splatoon 2. Oczywiście dostępnych jest jeszcze sporo innych tytułów, które z pewnością zakupię (choćby Fire Emblem Warriors, Disgaea 5, Mario Kart 8 Deluxe czy Monster Hunter XX) nie wspominając nawet o tych, mających niedługo premiery (Xenoblade Chronicles 2, Tiny Metal czy Rocket League). Miłym dodatkiem jest również fakt, iż większość gier posiada oryginalną ścieżkę audio (oryginalne głosy) – czy to w postaci darmowego DLC, czy po prostu załadowane na kartridż. To był także jeden z powodów mojego hackowania konsol, gdy kupowałem oryginalną wersję Europejską gry na 3DSa, w znakomitej większości przypadków musiałem szukać w internecie wersji undub, czyli takiej z oryginalnymi głosami bohaterów (i często z usuniętą cenzurą). Teraz ten problem znika (nawet gdy jakaś gra nie będzie posiadała możliwości użycia oryginalnych głosów, zawsze mogę sprowadzić sobie wersję japońską).

Jeśli chodzi o ceny – jest całkiem pozytywnie. Wszystkie obecnie posiadane tytuły zakupiłem w cenie nieprzekraczającej 160zł. Za pewien czas będzie można rozglądać się za używanymi kopiami, wtedy gry zakupić będziemy mogli w jeszcze lepszych cenach. Co ważne – gier dla wielu graczy nie przypisuje się w żaden sposób do konta Nintendo, więc możemy je z powodzeniem sprzedać lub kupić.

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Krótko opiszę gry z mojej aktualnej kolekcji.

Splatoon 2

Splatoon to dość nowa marka Nintendo, premierę miała na Wii U, a na Switcha zawitała druga odsłona. O co tutaj chodzi? Splatoon to tytuł typowo pod multiplayer. Trzecioosobowy shooter, gdzie jako bronie służą nam wszelkiego rodzaju przyrządy do malowania – od karabinków po pędzle i wałki. Znajdujemy się na planecie zamieszkanej przez humanoidalne ośmiornice i czteroosobowych drużynach rywalizujemy o zdominowanie przez zamalowanie terenu wielu map.  Arsenał broni i akcesoriów zapewniających przeróżne bonusy jest spory, tak samo jak ilość dostępnych trybów rozgrywki. Gra wygląda cudownie. W lobby co prawda widzimy obraz wyświetlany tylko w 30 klatkach, lecz szczegółowość otoczenia rekompensuje ten fakt całkowicie. Sama rozgrywka to już stabilne 60 klatek. Nie miałem jeszcze ani jednej sytuacji, w której widziałbym spowolnienie. Generalnie rzecz ujmując – granie w Splatoon 2 to czysta przyjemność, nie pamiętam kiedy ostatni raz gra multiplayer dawała mi tyle frajdy (czy w ogóle taka wcześniej była).

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl
Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Mario + Rabbids: Kingdom Battle

Gra stworzona przez francuskie studio Ubisoft. Jeśli mnie pamięć nie myli, Mario + Rabbids: Kingdom Battle to pierwsza gra z maskotkami Nintendo (w tym przypadku postacie ze świata Mario) powstała w zewnętrznym studiu. A same króliki? Nigdy za nimi nie przepadałem, ale jeśli to ma wasz argument przeciwko zakupowi tej gry – nie róbcie tego błędu.

Mario + Rabbids: Kingdom Battle to dość rozbudowana strategia turowa (jeden z moich ulubionych gatunków). Fabuła jest dość prosta – jeden z królików znajduje google umożliwiające łączenie dwóch przedmiotów, zaczyna się nimi bawić i nagle okazuje się, iż tworzy zupełnie nowe uniwersum – połączenie jego świata ze światem Mario, gdzie każda postać ma swojego odpowiednika. My – jako gracze – dostajemy zadanie polegające na znalezieniu źródła problemu i cofnięcie powstałych zmian. Na początku zaczynamy z ubogim arsenałem broni, postaci i umiejętności, jednak szybko znajdujemy coraz to nowsze. Rozgrywkę świetnie przemyślano – twórcy powoli wprowadzają do bitew nowe funkcje, przez co (mimo rozbudowanego systemu walki) gracze nie czują się przytłoczeni wszelkimi opcjami i strategiami. Oprawa wizualna zachwyca (mimo okolicznościowych spadków klatek). Klimat niesamowity. Co ważne – nadaje się na krótkie posiedzenia, jak również na wielogodzinne maratony. Tytuł ten jest zbyt rozbudowany – prędzej czy później poświęcę mu cały wpis, tymczasem polecam wideo recenzję od ARHN .

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

The Legend of Zelda: Breath of the Wild

Prawdę powiedziawszy nigdy nie byłem fanem Zeldy. Ukończyłem w zasadzie tylko Ocarina of Time 3D na 3DSie i mimo tego, iż grało mi się bardzo przyjemnie, nigdy nie włączyłbym tej pozycji do listy moich ulubionych gier. Breath of the Wild jest inne. Zdecydowanie inne niż każda inna pozycja z tej serii. Osobiście nie przepadam za otwartymi światami, w niektórych przypadkach nawet może być to powód moje braku zainteresowania danym tytułem. Pisałem o tym przy okazji recenzji Nier: Automata, gdzie jako zaletę wymieniłem otwarty świat, który tak naprawdę otwarty nie był przez co znacznie uprzyjemnił rozgrywkę i w zasadzie to jeden z czynników powodujących, że Nier: Automata to moja ulubiona pozycja wszech czasów (nie wliczając powieści wizualnych). Wracając do najnowszej Zeldy – tutaj mamy jeszcze inne podejście do otwartości świata. Nikt nie prowadzi nas za ręce do kolejnych zadań. Mamy z góry określone finalne zadanie i tyle. To, w jaki sposób do niego dotrzemy zależy już tylko i wyłącznie od nas. Nagle pojęcie otwarty świat nabiera zupełnie nowego wydźwięku. Chcesz zebrać jabłka z drzew? PODPAL je! A może jednak lepiej je ściąć, przy okazji otrzymując surowiec? Lub zwyczajnie wspiąć się na nie i zerwać owoce? Ewentualnie przywalić z młota, aby same spadły. Tak dokładnie wygląda cała rozgrywka. The Legend of Zelda: Breath of the Wild to także zbyt rozbudowany tytuł, by go tutaj opisywać i z pewnością w przyszłości pojawi się osobny wpis z pełnoprawną recenzją, tymczasem tutaj również na ten moment polecam wideo od ARHN .

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl  Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl Nintendo Switch - recenzja - rascal.pl

Podsumowanie

Cieszy mnie fakt zainteresowanie Switchem. W niektórych dużych krajach nadal jest problem z zakupem i trzeba czekać na dostawę (czasem) kilka tygodni. Cieszy mnie fakt, iż Nintendo nadal utrzymuje swoją konserwatywną politykę dotyczącą gier i lekko otwiera się w kwestiach choćby bezsensownego reliktu przeszłości jakim są blokady regionalne. Cieszy mnie również fakt, iż Nintendo po raz kolejny zdecydowało się na używanie kartridżów jako fizycznych nośników gier.

Sam fakt, iż mogę to urządzenie zabrać i cieszyć się identyczną niemal rozgrywką, po czym wrócić do domu, włożyć do docka i wznowić grę gdzie ją wcześniej skończyłem (np podczas podróży samolotem) sprawia poczucie, że mam do czynienia z pewną rewolucją.

Możliwość wykorzystania pojedynczego joy-cona w grach multiplayer to kolejne świetne rozwiązanie. Chcesz pograć ze znajomym w Mario Kart? Dajesz mu jednego joy-cona i gracie razem przy jednym telewizorze bez potrzeby dokupywania kolejnych kontrolerów.

Czy żałuję zakupu? Ani trochę. Nintendo Switch to kolejna konsola japońskiego giganta, która wprowadza sporo innowacji do rozgrywki i kolejne potwierdzenie faktu, że najnowsze komponenty i parcie w grafikę to tak naprawdę kwestia drugorzędna.

0Shares