TenPuru (2023) - recenzja anime - rascal.pl
Love Hina (2000)

Urashima Keitarou w dzieciństwie obiecał swej znajomej, iż spotkają się ponownie na studiach w Tokijskiej Uczelni Wyższej. Chłopak niestety oblewa egzamin kwalifikacyjny. Jednak nie poddaje się i postanawia poświęcić najbliższy rok swojego życia na porządne przygotowanie się do kolejnej rekrutacji. Przypomina sobie, że jego babcia prowadzi gospodę i postanawia się do niej wprowadzić. Ku jego zaskoczeniu, ową gospodę przekształcono w żeński akademik, którego dziwnym zbiegiem okoliczności wkrótce zostaje gospodarzem…

Oprawa audiowizualna Love Hina

Love Hina to seria z roku 2000, warto mieć to na uwadze. Mnie osobiście spodobała się oprawa wide (szczególnie tła) oraz sama animacja. Ekipa studia Xebec zastosowała typową dla tamtych lat bardzo ekspresyjną metodę odzwierciedlania emocji. Sam design postaci – jak zwykle przy seriach z tamtych lat – przypadł mi do gustu. Ta dekada to zdecydowanie mój ulubiony okres.

Muzycznie serial ten nie wyróżnia się niczym szczególnym. No, może oprócz mocno charakterystycznego openingu, który już od pierwszego odsłuchu ostro wrzyna się w pamięć. Pod względem głosów postaci nie mam jak zwykle nic do zarzucenia no i Horie Yui (w roli głównej bohaterki – Naru) wypadła po prostu perfekcyjnie.

Fabuła i bohaterowie Love Hina

Love Hina to przede wszystkim komedia z drobnymi elementami romansu. Komedia wznosząca się na przeróżne szczyty absurdu. Choć zwykle nie przepadam za nadmiernie absurdalnym humorem, przyznam bez bicia, iż tutaj wszystko pasowało do siebie idealnie.

Nie jestem pewien dlaczego serial ten leżał przez długie lata w mojej liście „on hold”. Gdy niedawno dałem mu drugą szansę, zupełnie inaczej podszedłem do tematu i bezskutecznie próbowałem się doszukać powodów zapałzowania oglądania przy pierwszym podejściu.

Z racji tego, że jest to komedia z elementami romansu ze wczesnych lat dwutysięcznych, główny bohater zostaje z hukiem wystrzelony w kosmos przez silne uderzenie zdegustowanej jego zachowaniem głównej bohaterki (Narusegawa Naru) co najmniej kilka razy w ciągu jednego odcinka. Tytuł serii pochodzi natomiast od nazwy akademika (w którego wnętrzu rozgrywa się większość akcji serialu). Ten z kolei zawdzięcza swą nazwę babci głównego bohatera – Urashimy Keitarou o imieniu Hinata.

Rzecz jasna żeńska obsada to cały wachlarz różnych typów charakterów. Zaczynając od wspomnianej wyżej Naru (tsundere), Maehara Shinobu (wstydliwa i nieśmiała), Suu Kaolla (nadaktywna), Otohime Mutsumi (opiekuńcza starsza siostra), Sarah McDougal (rozpuszczona dziewczynka z zachodu), Aoyama Motoko (chłopczyca) czy Konno Mitsune (kompletnie beztroska stara panna). Oprócz tego pojawia się mnóstwo postaci drugoplanowych, które aktywnie włączają się w przebieg przedstawianych wydarzeń.

Choć całość ma charakter raczej epizodyczny, to od czasu do czasu fabuła popychana jest za pomocą na przykład nadchodzących egzaminów rekrutacyjnych do Tokijskiej Uczelni Wyższej (Toudai). Nie obyło się także bez wielu nawiązań do klasycznych serii. Choć na tym polu nie mam za bardzo czym zabłysnąć, ponieważ początek lat 90 i wcześniej to nie moja epoka i dość rzadko sięgam po produkcje z tamtych lat. Najbardziej oczywistymi były nawiązania do takich blockbusterów jak Dragon Ball, Maison Ikkoku, Evangelion, Gundam, czy Bishoujo Senshi Sailor Moon. Zauważyłem również referencje dotyczące gier takich jak Final Fantasy i Chrono Cross.

Ocena i podsumowanie

Wystawienie oceny tej serii nie jest dla mnie łatwe. Wiem natomiast jedno – warto podzielić sobie oglądanie na partie. Love Hina nie nadaje się do obejrzenia na raz. Do świata serialu i bohaterów trzeba regularnie powracać by odpowiednio się z nimi zżyć i docenić to, co twórcy chcieli nam pokazać. Dlatego też polecam oglądanie maksymalnie jednego odcinka na dzień.

Uprzedzając sugestie i pytania – tak, dobiegły mnie słuchy, iż manga jest inna niż adaptacja (czy lepsza – tutaj zdania były już podzielone). Możliwe, że wrócę do tej historii w postaci mangi w przyszłości, jednak raczej nie w chwili obecnej.

Love Hina to zdecydowania udana podróż w czasie do poprzedniej dekady i jeśli tylko dobrze wspominasz ten okres, z pewnością docenisz również tę serię. Mimo wszystko, nie wszystkie serie tego typu wywołują u mnie równie pozytywne emocje.

Warto wspomnieć jeszcze o odcinkach specjalnych, które warto obejrzeć, ponieważ są one kontynuacją.

Finalny werdykt

Final evaluation

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Love Hina

  • KickAssAnime – z czystym sercem mogę polecić.

Zrzuty ekranu

Facebook
X
Pinterest
Telegram
Email

Ostatnia modyfikacja

Last modified:

0 0 votes
Ocena
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Kanon (2006)

Aizawa Yuuichi po siedmiu latach powraca w rodzinne strony, do zaśnieżonego miasta na północy Japonii. Zamieszkuje u swojej ciotki, Minase Akiko, i kuzynki Nayuki. W miarę jak Yuuichi odnawia znajomości z mieszkańcami miasteczka, odkrywa stopniowo zagubione wspomnienia i sekrety sprzed lat.

Kud Wafter / クドわふたー (2020)

Po udanej wycieczce szkolnej zaczyna się w końcu długo wyczekiwany okres wakacji letnich. Niemal wszyscy uczniowie wracają do swych rodzinnych domów by zobaczyć się z bliskimi. Po ich powrocie wydarza się nieszczęśliwy wypadek w męskim akademiku - zostaje on całkowicie zalany. Riki pozostaje bez dachu nad głową, jednak Noumi Kudryavka proponuje mu tymczasowe lokum w swoim pokoju.

To Heart (1999-2012)

Kamigishi Akari oraz Fujita Hiroyuki to przyjaciele od niepamiętnych czasów. Wraz z upływem lat wszystko się zmienia - Akari zaczyna chcieć czegoś więcej. Właśnie zaczyna się nowy rok szkolny, władze decydują się na wzięcie udziału w eksperymentalnym programie zakładającym przyjęcie na stanowisko sprzątaczki robota do złudzenia przypominającego człowieka, którego oprogramowanie zawiera moduły odpowiedzialne za posługiwanie się emocjami o imieniu Multi.

Oretachi ni Tsubasa wa Nai / 俺たちに翼はない (2011)

0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x