Himouto! Umaru-chan - recenzja anime - rascal.pl

Himouto! Umaru-chan

Pozory mylą, ludzie nie zawsze są tacy, na jakich wyglądają – tak właśnie jest z Umaru, idealną uczennicą szkoły średniej, która zmienia się nie do poznania tuż po powrocie do domu. Zaraz po zamknięciu drzwi przebiera się w swój sweterek o kształcie chomika i rozpoczyna  leniwe życie polegające na pochłanianiu śmieciowego jedzenia, czytaniu mangi i graniu w gry. Wszystkimi swymi obowiązkami obciąża starszego brata, a prawdziwą twarz za wszelką cenę ukrywa przed swoimi znajomymi.

Oprawa audiowizualna Himouto! Umaru-chan

Himouto! Umaru-chan to anime na podstawie mangi o tym samym tytule stworzone przez studio Doga Kobo. Jak na nich przystało, uświadczyć możemy tutaj płynną, dokładną i kreatywną animację z jednoczesnym uwzględnieniem naprawdę ładnej kreski i projektów postaci. Wiele razy już o tym wspomniałem, lecz wspomnę jeszcze raz – Doga Kobo to jedno z moich ulubionych studiów, które stawiam na równi z Kyoto Animation – bez zastanowienia sięgam po dosłownie każde ich anime (w zasadzie tylko raz mnie zawiedli, jesienią poprzedniego roku serią Touken Ranbu: Hanamaru). Mógłbym wiele pisać o oprawie wizualnej (w tym o wyrazach twarzy czy ukazywaniu emocji) – ale to trzeba po prostu samemu zobaczyć.

Aktorzy głosowi odwalili kawał wspaniałej roboty i to między innymi dzięki nim serię tę oglądało się aż tak przyjemnie. Piszę o tym przy każdej okazji, lecz robię to dlatego, ponieważ za każdym razem nie mogę wyjść z podziwu czego potrafią dokonać japońscy aktorzy głosowi. Resztę dopełniał świetny soundtrack, który może przy osobnym odsłuchu nie robi wrażenia, ale podczas oglądania czuć było, iż uzupełnia i zamyka on resztę serii tworząc spójną nierozłączną całość. Na łopatki rozwalił mnie utwór zatytułowany 宴がはじまる! / Utage ga hajimaru! (przetłumaczyć można jako uczta się zaczyna) idealnie wpasowując się przy tym w klimat scen, gdzie występował.

Fabuła i bohaterowie Himouto! Umaru-chan

Himouto! Umaru-chan to czysta komedia, brak tutaj wyraźnego wyznacznika upływu czasu (oprócz kilku wydarzeń lekko sugerujących ramy czasowe, jak świętowanie nowego roku, czy wyprawa na wyspę Enoshima w ostatnim odcinku). Tytułowa postać Umaru to idealna dziewczyna od której biją wręcz promienie wspaniałości. Oczywiście Umaru w tej postaci pokazuje się tylko poza domem, ewentualnie podczas wizyt jej znajomych. Gdy tylko zostaje z bratem w domu (ewentualnie sama),  zamienia się w nieznośną, kapryśną i roszczeniową siostrę polegającą tylko i wyłącznie na ciężko pracującym starszym bracie o imieniu Taihei. Wszystko połączono ze wszelkiego rodzaju nawiązaniami do kultury, mangi, gier czy innych anime – ale co ważne – bez przesadzania w tym kierunku, przez co całość nie robi się w żaden sposób męcząca. Oprócz Umaru i jej brata główne skrzypce  w tym anime gra niesamowicie nieśmiała Ebina Nana pochodząca z prefektury Akita (leżącej w regionie Touhoku), która stara się ukryć za wszelką cenę swoje pochodzenie i dialekt, Tachibana Sylphinford – dziewczyna z obrzydliwie bogatej rodziny nieustannie szukająca atencji, Motoba Kirie wytwarzająca wokół siebie mroczną aurę (choć w rzeczywistości równie nieśmiała co Nana – tylko okazuje to w nieco… inny sposób) oraz jej brat Takeshi (o ksywie Bomber) – współpracownik brata Umaru.

Sporo osób porównuje Himouto! Umaru-chan z Gabriel Dropout i po części to rozumiem. Główne bohaterki są bardzo podobne, Tachibana Sylphinford z charakteru to w zasadzie druga Satania (z tym, że jej akurat nikt nie dręczy). Mnie natomiast seria ta klimatem przypomniała Kobayashi-san Chi no Maid Dragon. Doma Taihei to praktycznie Kobayashi (nawet design postaci jest podobny [!]), atmosfera w domu panuje podobna (Umaru i Taihei doskonale zdają sobie sprawę z tego jak są dla siebie ważni) i całość raczej obraca się wokół przedstawiania sytuacji z życia rodzeństwa Doma.

Humor przedstawiony w tym anime to istny majstersztyk, niemal każda scena wywołuje uśmiech na twarzy, przy czym stężenie komedii w komedii świetnie zbalansowano. Różnorodność sytuacji także odpowiednio przemyślano (mamy scenę w domu, a za chwilę w salonie gier czy miejscu pracy Taiheia), przez co całość sobą nie przytłacza i spokojnie można oglądać odcinki jeden po drugim. Himouto! Umaru-chan generuje również efekt a, jeszcze jednego odcinka, co w przypadku serii wyłącznie komediowych jest sporym osiągnięciem (przynajmniej jeśli o mnie chodzi). Ja osobiście wszystko obejrzałem na dwa posiedzenia (raz z odcinkami specjalnymi).

Przed oglądaniem zaniepokoił mnie trochę fakt, iż Umaru przez większość czasu przedstawiona jest jako wersja chibi, lecz gdy zacząłem seans, szybko zrozumiałem, że moje obawy były bezpodstawne, a zabieg ten doskonale przemyślano. Do tego jej natychmiastowa transformacja do pełnoprawnej Umaru (w sytuacjach awaryjnych typu wizyta znajomej) zaakcentowana jest przez słodkie Umaruun, które dosłownie zawsze powala na łopatki. To nie jedyny taki aspekt tej postaci. Tanaka Aimi udowadnia swój talent w dosłownie każdym odcinku (i to po kilkanaście razy).

Ocena i podsumowanie Himouto! Umaru-chan

Rozpocząłem oglądanie tego serialu z pozytywnym nastawieniem – wiem, iż mogę prawie zawsze zaufać studiu Doga Kobo i rzecz jasna tak również było w tym przypadku. Bardzo rzadko zdarza mi się obejrzeć serie opierające się głównie na komedii w niecałe dwa dni – tutaj klimat po prostu nie pozwalał na jakąkolwiek zwłokę. Osoby, które śledzą dorobek wspomnianego studia pewnie wiedzą o co chodzi, a ja z czystym sumieniem mogę polecić to anime (tym bardziej, że już październiku startuje drugi sezon!). Moja ocena to 9/10.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Himouto! Umaru-chan

  • wat15 – lekko zmienione tłumaczenie od Crunchyroll (które zresztą było całkiem nieźle zrealizowane). Uważać na wydanie od kdfss – zwyczajne szambo pokroju commie.

Podobne anime:

Zrzuty ekranu:

Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto! Himouto!