Bokurano (2007)

Bokurano (2007)

Bokurano (2007) 600 862 rascal
Bokurano - Recenzja anime

Bokurano

Podczas obozu letniego, piętnaścioro młodych ludzi (ośmiu chłopców,  siedmioro dziewcząt) zauważa jaskinię na brzegu morza, którą postanawiają zwiedzić. W jej zakamarkach znajdują salę pełną sprzętu elektronicznego, należącego – jak się później okazuje – do człowieka o tajemniczym pseudonimie Kokopelli. Kokopelli wyznał dzieciom, że jest programistą, pracującym nad nową grą, polegająca na kontrolowaniu wielkiego robota, w celu obrony Ziemi przez inwazją obcej cywilizacji. Aby w nią zagrać każdy musi przejść przez swoistą rejestrację, polegającą na przyłożeniu dłoni do skanera. Po rejestracji cała grupa budzi się na wybrzeżu, przekonana że sytuacja, w której się znaleźli była snem.

Nie przepadam za anime z gatunku mecha. Wiele serii zawiodło mnie swoją powtarzalnością i ogólnym niskim polotem (duża część produkcji tego nurtu jest po prostu powtarzaniem szablonu battle shounen). Pierwsze dwa odcinki Bokurano zdawały się podążać w tym samym kierunku, jednak już w okolicy epizodu trzeciego zauważyć można iż ta seria będzie czymś zupełnie odmiennym. Nie było to dla mnie dużym zaskoczeniem, ponieważ sporo produkcji studia Gonzo (zwłaszcza tych, zahaczających o sci-fi) wywiera na mnie bardzo pozytywne wrażenie (np Saikano / Saishuu Heiki Kanojo, o którym niedawno pisałem lub Kimi no Iru Machi czy Zaion: I Wish You Were Here). Uwaga (drobny) Spoiler (wyjaśniający się w trakcie pierwszych trzech odcinków, ale mimo wszystko – nie chcę psuć nikomu przyjemności z oglądania, aby wyświetlić należy kliknąć w zamazany tekst). 

Spoiler

Mamy przedstawiona dość sporą grupę ludzi, o  różnych charakterach, wywodzących się z rozmaitych rodzin. Początek ich przygody z robotami, to wielka euforia – bo przecież to miała być tylko realistyczna gra. Jednak rzeczywistość jest zupełnie inna. Okazuje się, że kontrolę ruchów robota obarczono niezmiernie wysoką ceną – ich energią życiową, co z kolei skutkuje śmiercią pilota po każdej z walk. Kolejni piloci wybierani są na zasadzie losowania po wygranej bitwie. Tutaj nadarza się doskonała sytuacja dla twórcy fabuły – świetne przedstawienie psychologii człowieka. W zależności od sytuacji rodzinnej czy życiowej – reakcje i zachowania ukazywane są w bardzo odmienny sposób. Praktycznie każdy z odcinków, to historia jednego nastolatka, który zostaje wybrany jako następny pilot. Mnie osobiście najbardziej podobały się epizody przedstawiające ostatnie dni dwojga dziewcząt Hondy (jej zostało – nie bez powodu – poświęcone najwięcej czasu spośród wszystkich pilotów) oraz Mako. Oczywiście główny wątek twórcy stopniowo rozwijają, ale cała akcja poboczna jest równie ciekawa jak losy bohaterów. Pewne fakty przewidywałem, ale wątpiłem w to, iż historia zostanie właśnie tak poprowadzona – co było dla mnie sporym zaskoczeniem i wielkim plusem. Lekko zawodzi mnie fakt, iż w większości przypadków nie widzimy reakcji rodziny na wieść o tym, że ich dziecko było pilotem, wątek najczęściej urywano po śmierci bohatera

[collapse]
. Walki robotów są tutaj w zasadzie dodatkiem obrazującym finalne zmagania człowieka – nie zajmują więcej niż jedną dziesiątą czasu odcinka, co dla mnie stanowi wielki plus.

Od strony graficznej w Bokurano uświadczmy to, co najczęściej można widzieć w produkcjach Gonzo – starannie narysowane tła – w tym przypadku prezentujące się rewelacyjnie, trochę uproszczone projekty postaci (choć przy ilości głównych bohaterów w Bokurano, ten fakt raczej nie dziwi) oraz pojazdy – tutaj na szczęście tylko mechy – będące modelami 3D – jednocześnie stanowiące najgorszy aspekt tego anime. Niestety oglądanie scen walki od strony wizualnej to katorga dla oczu, mechy wykonane są beznadziejnie a animacja jest drewniania, mimo wszystko nie wpływa ten fakt znacząco na moją ocenę (w tym przypadku), tym bardziej że cała reszta sprawia bardzo pozytywne wrażenie.

Oprawa audio to standard dla anime. Aktorzy głosowi świetnie dopasowani, dźwięki otoczenia dobrze odwzorowane (szczególnie mam tutaj na myśli genialny odgłos wydawany przez mecha kontrolowanego przez grupę głównych bohaterów). Ścieżka dźwiękowa pasuje do całości – buduje odpowiedni klimat. Na uwagę zasługują utwory znajdujące się w openingu (アンインストール / Uninstall) oraz dwóch endingach (Little Bird i Vermillion) wykonane przez Chiaki Ishikawę, które są po prostu rewelacyjne.

Podsumowując – do kogo skierowane jest Bokurano? Z pewnością nie do fanów serii akcji, głupiego humoru (znanego z typowych anime gatunku shounen) oraz cynicznych bohaterów z kompleksem boga – tego tutaj nie znajdziecie i za to między innymi cenię sobie to anime. Komu mogę polecić? Osobom, szukającym dojrzałej (choć to słowo może być różnie interpretowane – na pewno nie chodzi mi o gwałty, seks, brutalność, narkotyki i zabójstwa – tak jak jednemu z polskich youtuberów, którego nazwy nie będę wymieniał) fabuły, skupiającej się na analizowaniu ludzkich zachowań podczas beznadziejnych sytuacji zrealizowanej w realiach sci-fi.

Moja ocena dla Bokurano to 9,5/10 (czegoś jednak zabrakło do pełnej dziesiątki, ponadto kilka czynników takich jak beznadziejna animacja oraz wykonanie mechów utwierdziło mnie w przekonaniu, iż nie jest to produkcja, której dałbym ocenę 10/10). Z racji tego, że większość portali nie umożliwia wystawienia oceny połówkowej, w tym przypadku zaniżam ocenę do 9/10.

Podobne anime:

  • Mahou Shoujo Madoka★Magica – realia są bardzo podobne, ludzie zawierający kontrakt z tajemniczą istotą, walka dla dobra ludzkości i problemy natury filozoficznej (choć nie ukrywam, pod względem fabuły Bokurano wygrywa u mnie bezsprzecznie)
  • Neon Genesis Evangelion
  • Mirai Nikki (tutaj jednak tylko ze względu na sam charakter gry)

Muzyka, której słuchałem pisząc ten tekst:

  • 石川智晶 – 僕はまだ何も知らない。(album)

Poniżej kilka zrzutów:

Ostatnia aktualizacja: 24 października 2020

    Loading...

    Kontakt

      Loading...

      Media Społecznościowe

      Szukaj