Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , ,

Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru. / やはり俺の青春ラブコメはまちがっている。(2013)


Data publikacji: 31 marca 2015     Autor:

2Shares
Yahari Ore no Seishun Love Comedy wa Machigatteiru

Yahari Ore no Seishun Love Come wa Machigatteiru.

Serial ten opowiada historię pewnego ucznia szkoły średniej. Hikigaya Hachiman ma specyficzny pogląd na życie, kiedy widzi wiecznie uśmiechniętych znajomych z klasy, pierwszymi słowami przychodzącymi mu do głowy na określanie ich są : banda idiotów i zakłamanych pozerów. Oczywiście jego sposób bycia skutkuje tym, że ludzie unikają kontaktu z nim (a on sam raczej nie rozpacza z tego powodu)

Wychowawca widząc to, zastanawia się w jaki sposób pomóc Hikigayi. W końcu zmusza go do przystąpienia do klubu wolontariatu, zajmującego się rozwiązywaniem problemów innych uczniów, którego jedynym członkiem jest najładniejsza dziewczyna w szkole – Yukinoshita Yukino.

 

Wyjątkowo zacznę od opisu fabuły. Jeśli po przeczytaniu wstępu myślisz – to kolejne typowe anime z serii school life – jesteś w dużym błędzie. Głównym powodem mojego zainteresowania tym tytułem było to, że sezon drugi ma swoją premierę już w kwietniu tego roku. Spodziewałem się raczej lekkiego szkolnego romansu, ale powiem szczerze, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony już po pierwszym odcinku. Po pierwsze główni bohaterowie – Yuigahama Yui, oraz wspomniani wcześniej Hikigaya Hachiman i Yukinoshita Yukino. Totalne przeciwieństwo tego, co serwowane jest nam zazwyczaj w tego typu seriach. Męska postać nie jest skończonym kretynem (w dodatku ma jaja!), natomiast przedstawicielki płci pięknej nie są idiotkami, lub standardowymi przedstawicielkami charakteru tsundere. Dialogi stanowią kluczowy element historii. Pierwsze co mi przyszło na myśl oglądając tę produkcję, to seria Monogatari. Rozmowy prowadzone są w podobny sposób, jednak dotyczą jednoznacznie spraw egzystencji w społeczeństwie oraz ogólnego spojrzenia na naturę ludzi, co mnie osobiście bardziej odpowiadało, tym bardziej, że przemyślenia głównego bohatera częściowo (a w zasadzie w większości) pokrywały się z moimi osobistymi (nie żebym krytykował tutaj serię Monogatari – jestem wielkim fanem tej produkcji). Przez trzynaście odcinków pierwszego sezonu (oprócz trójki klubowiczów) przewija się sporo bohaterów z bardzo różnymi typami osobowości, niemniej jednak końcówka tego anime zrealizowana jest na poziomie mistrzowskim – daje dużo do myślenia. Wątek romansu to raczej dużo dalszy plan, w sumie można stwierdzić, że jest on pominięty (co z pewnością zostanie zrekompensowane w serii drugiej)

Animacja wykonana jest na naprawdę wysokim poziomie (nie licząc scen typu koncert podczas festiwalu – autorzy zwyczajnie nie włożyli w te fragmenty zbyt wiele pracy), wygląd postaci jest nieco inny niż zwykle prezentowany przez różne studia. Nie jestem do końca pewien co powoduje te inność. Mam wrażenie, że to odczucie powodowane jest specyficznym połyskiem oczu, co nawiasem mówiąc było bardzo dobrym pomysłem projektantów. Tła są rysowane bardzo dokładnie, z dużą dbałością o szczegóły  – zobaczyć mogliśmy to szczególnie w odcinkach, gdzie klub wolontariatu był na wyjeździe, lub odcinku dotyczącym festiwalu fajerwerków. Oczywiście standardowo – słowa uznania za praktyczny brak modeli 3D (co dla mnie jest jednym z ważniejszych punktów oceny strony wizualnej).

Udźwiękowienie jest godne pochwały, mam tu na myśli szczególnie voice acting seiyuu trójki głównych bohaterów – po prostu rewelacja, do tego głosy idealnie pasują do ich charakterów. Ścieżka dźwiękowa nie wyróżnia się niczym szczególnym, w każdym razie nie miałem ochoty na przesłuchiwanie jej w trakcie oglądania (co nie oznacza, że nie zapoznam się z materiałem – mimo wszystko nie liczę na pozytywne zaskoczenie). To samo tyczy się openingów i endingów – są, bo są, pasowały do anime, jednak raczej nie zawitają na mojej playliście.

Jak wiadomo – uwielbiam serie, których podstawą są dobre i ciekawe dialogi, dlatego też nie mogę ocenić tego anime nisko. Zabierając się do oglądania, wiedziałem, że sezon drugi jest oficjalnie zapowiedziany, do tego jego premiera ma się odbyć za niecały tydzień, także nie czułem niedosytu, który mógł się pojawić po trzynastym odcinku u ludzi oglądających tę produkcje sezonowo.

Moja ocena to 9/10. Anime serial ten zapewne na bardzo długo zostanie mi w pamięci, z wielką chęcią do niego powrócę za jakiś czas.

Swoją drogą, wpadłem na pewien pomysł. Pod każdym nowym opisem, będę wymieniał inny serial(e), przypominające mi w jakimś stopniu ten opisany, oraz albumy, których słuchałem pisząc ten tekst.

Podobne serie:

  • Monogatari (Bakemonogatari, Nekomonogatari: Kuro, Nisemonogatari, Monogatari Series: Second Season, Tsukimonogatari, Hanamonogatari).

Muzyka, której słuchałem pisząc ten tekst:

  • The Prodigy – The Day Is My Enemy (album)
  • 大塚政徳 –  NEWラブプラス Original Soundtrack (album)

Poniżej kilka zrzutów:

2Shares