Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , ,

Ai Yori Aoshi / 藍より青し (2002-2003)


Data publikacji: 11 marca 2019     Autor:

Ai Yori Aoshi (2003) - recenzja anime - rascal.pl

Ai Yori Aoshi

Hanabishi Kaoru jest studentem, jednak żyje samotnie ze względu na trudną sytuację rodzinną. Pewnego dnia, na dworcu spotyka piękną zakłopotaną kobietę ubraną w tsumugi. Chłopak postanawia pomóc jej w odnalezieniu adresu, który – jak się później okazało – znajduje się nieopodal jego mieszkania. Niestety na miejscu zastają pustą działkę na sprzedaż. Kaoru bez chwili zastanowienia decyduje się zaprosić wykończoną towarzyszkę do swojego mieszkania i zapytać o ludzi, których szuka i jej imię. Dziewczyna przedstawia się jako Sakuraba Aoi i pokazuje mu zdjęcie swojego przyjaciela z dzieciństwa. Kaoru momentalnie rozpoznaje na owym zdjęciu siebie samego…

Oprawa audiowizualna Ai Yori Aoshi

Jak to zwykle bywa w przypadku anime z tej epoki – nie obędzie się bez zachwalania designu postaci. Co tu dużo pisać – jest po prostu przepiękny i naprawdę brakuje mi tego w dzisiejszych czasach (o czym niejednokrotnie już wspominałem). Animacja i spójność rysunku wyraźnie poprawiają się po pierwszej połowie pierwszego sezonu.

W kwestii głosów – tradycyjnie – każda postać posiada idealnie dobranego aktora głosowego do swego charakteru (tak, również niezdarna Tae, której głos miał być irytujący). To po prostu trzeba samemu usłyszeć. W każdym razie Kawasumi Ayako jako główna bohaterka – Aoi, Yukino Satsuki jako Tina oraz Narita Sayaka jako Miyu odegrały kawał wspaniałej roboty i to właśnie ich głosy wpadają w pamięć najbardziej.

Fabuła i bohaterowie Ai Yori Aoshi

Początkowe epizody sugerują mocny melodramat i z takim nastawieniem zacząłem tę serię oglądać. W okolicy piątego odcinka całość przeobraża się jednak w opowieść o codziennym życiu i dorastaniu ubraną w lekką komedię i powolny rozwój relacji między bohaterami. Na początku trochę mnie to zniechęciło do dalszego oglądania, lecz z odcinka na odcinek przekonywałem się, że byłem w błędzie. Sama komedia jest dość wyważona jak na owe czasy, jednakże nie oznacza to, iż typowe dla tamtych lat elementy humorystyczne i styl prowadzenia komedii nie występują. Może się to podobać lub nie, ale na pewno trzeba wziąć pod uwagę ten fakt i odpowiednio się nastawić do oglądania tej serii.

Jeśli chodzi o samych bohaterów – większość z nich to studenci uczelni wyższej – także nasz główny protagonista – Kaoru. Jego wybranka – Sakuraba Aoi po ukończeniu szkoły średniej nie kontynuowała nauki, lecz poświęciła się obowiązkom domowym – typ yamato nadeshiko. Tina Foster jest ekstrawertyczną Amerykanką mieszkającą od najmłodszych lat w Japonii, Minazuki Taeko to kompletna niezdara, która jednak daje z siebie wszystko by walczyć ze swoją nieporadnością. Mamy również energiczną i ciekawą życia nastolatkę – młodszą kuzynkę Taeko – Minazuki Chikę, Miyuki Mayu – zarozumiałą, wysoce utalentowaną dziewczynę o charakterze ojou-sama i w końcu dojrzałą businesswoman, opiekunkę Aoi – Kagurazaki Miyabi. Do wyboru do koloru, prawie kompletny wachlarz charakterów i osobowości. O dziwo – zabrakło tsundere.

Jak już wyżej wspomniałem – progresja fabuły postępuje w ślimaczym tempie. Bohaterów poznajemy i zżywamy się z nimi obserwując ich poczynania w codziennym życiu. Wiele nadpobudliwych osób z pewnością stwierdzi, iż nic się nie dzieje i wynudzi się na śmierć oglądając Ai Yori Aoshi. Ja jednak do tej grupy ludzi nie należę – odpowiada mi taki typ prezentowania fabuły i budowania więzi między bohaterami. Jasne – niektóre sceny były nieco przedramatyzowane, inne znowu dość niedorzeczne, lecz patrząc z perspektywy całości – naprawdę nie żałuję poświęconego czasy na obejrzenie dwóch sezonów tego anime i z pewnością będę ten tytuł ciepło wspominać.

PS. jeśli ktoś byłby zainteresowany kontynuacją w postaci mangi – można zacząć w okolicy rozdziału 85-86. Adaptacja anime różni się w kilku miejscach dość znacznie od materiału źródłowego (przede wszystkim chodzi o kolejność wydarzeń). No i sama kreska w oryginale (głównie mam na myśli projekty postaci) nie ma takiego uroku jak adaptacja studia J.C. Staff.

Ocena i podsumowanie Ai Yori Aoshi

Ai Yori Aoshi swoje niedoskonałości (które rzecz jasna się pojawiają tu i ówdzie) nadrabia mocno klimatem (jak wiele innych serii tamtych lat), czyli czymś bliżej nieokreślonym, co po prostu się czuje i co silnie zachęca do kontynuacji oglądania. Jeśli jesteś fanem serii z początku lat 2000 i jeszcze jakimś cudem nie oglądałeś Ai Yori Aoshi – chyba nie muszę dalej zachęcać. Zdaję sobie jednocześnie sprawę, iż nie jest to tytuł dla każdego. Szczególnie dla osób niezaznajomionych z produkcjami tego okresu, lecz jeśli jesteś fanem powolnych romansów, które mocno stawiają na przedstawianie życia codziennego – spokojnie możesz dać szansę również temu tytułowi. Z mojej strony 8/10. Lekko naciągane, ale jakoś nie mogłem się przełamać, by wystawić ocenę niższą.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Ai Yori Aoshi

  • KickAssAnime – oprócz dołożenia typesettingu i zmiany kilku zdań nie różni się znacząco od oficjalnego tłumaczenia (które jest zadziwiająco dobre) – z czystym sercem mogę polecić.

Zrzuty ekranu:

Ai Yori Aoshi (sezon 1)

Ai Yori Aoshi Enishi (sezon 2)