Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , ,

Tenki no Ko / 天気の子 (2019)


Data publikacji: 31 maja 2020     Autor:

Tenki no Ko - recenzja anime - rascal.pl

Tenki no Ko

Morishima Hodaka w wieku szesnastu lat ucieka z rodzinnej miejscowości do Tokio. Na miejscu zaczyna poszukiwania pracy, jednak po pewnym czasie uświadamia sobie, iż w jego sytuacji nie ma szans na znalezienie niczego legalnego. Wykończony i głodny wchodzi do pobliskiego baru szybkiej obsługi, gdzie młoda, życzliwa sprzedawczyni funduje mu posiłek. Hodaka przypomina sobie o wizytówce otrzymanej od mężczyzny poznanego na statku podczas rejsu do Tokio i postanawia się z nim skontaktować. Następnego dnia ów mężczyzna zatrudnia go w swym małym wydawnictwie zajmującym się opisywaniem między innymi miejskich legend. Pierwszym zadaniem chłopaka jest zgromadzenie materiałów na temat Hare Onna (kobiety niosącej dobrą pogodę). Pewnego dnia w trakcie poszukiwania dowodów na jej istnienie w Tokio, przez przypadek zauważa dziewczynę pracującą w fastfoodzie w towarzystwie dwóch podejrzanych mężczyzn zajmujących się naganianiem młodych dziewcząt do pracy w klubach dla dorosłych. Hodaka bez zastanowienia decyduje się jej pomóc…

Oprawa audiowizualna Tenki no Ko

Oprawa wizualna w filmach Shinkaia Makoto to w zasadzie zawsze najwyższy poziom. Nie inaczej jest w przypadku tego filmu, choć z pewnymi zastrzeżeniami. Mam wrażenie, iż Tenki no Ko miało o wiele niższy budżet niż Kimi no Na wa – stwierdzam to na podstawie stężenia grafiki 3D, która – mimo, że zawsze używana w jego filmach – tutaj nie była najwyższych lotów w wielu scenach gdzie tej techniki użyto. Szczególnie mam na myśli sekwencję z pokazem fajerwerków – wyglądała po postu źle, mdło i plastikowo. Nie oznacza to oczywiście, iż film wyglądał źle w całości. Zdecydowanie nie – przez większość czasu dokładne rysunki i prześliczne szczegółowe tła cieszyły oczy. Podoba mi się również to, w jakim kierunku Shinkai idzie z designem postaci. Zmiany nie są wielkie, ale z filmu na film postacie mają coraz więcej szczegółów i prezentują się po prostu coraz ładniej. Naprawdę cieszy mnie ten fakt, ponieważ ilość szczegółów w projektach postaci znacznie wpływa na jakość wyrażania emocji i mowy ciała. To wciąż nie jest poziom Kyoto Animation, lecz ważne, iż zmiany idą w takim (a nie przeciwnym) kierunku.

Za ścieżkę dźwiękową podobnie odpowiada zespół RADWIMPS. Insert songi wykonano w podobnym stylu do Kimi no Na wa, lecz soundtrack nieco różni się klimatem, który po prostu bardziej pasuje do tej historii. Z aktorów głosowych na uwagę zasługuje w szczególności dziewiętnastoletnia Mori Nana użyczająca głosu głównej bohaterce. Jest to jej pierwsza poważna rola i tym samym udowadnia, iż ma naprawdę spory talent.

Fabuła i bohaterowie Tenki no Ko

Shinkai Makoto ma niezwykły talent do pisania historii, które do mnie docierają. Uwielbiam melodramaty z nutą fantasy przedstawione w obecnym świecie, jednak silnie nawiązujące do tradycji folkloru i świata mistycznego. Motywem przewodnim Kimi no Na wa było Unmei no Akai Ito / 運命の赤い糸 (czerwona nić przeznaczenia) oraz (przede wszystkim) katawaredoki (かたわれ時) – całość dokładnie opisałem w mojej recenzji, więc polecam również jej przeczytanie. Tenki no Ko/天気の子 (Dziecko Pogody lub Dziecko Dobrej Pogody) przedstawia nam kolejne zagadnienie z japońskiego folkloru jakim jest youkai – Hare Onna/晴れ女, czyli kobietę niosącą dobrą pogodę, przeciwieństwo dobrze znanej Ame Onna/雨女, czyli kobiety deszczu. W codziennej mowie zarówno Hare Onna jak i Ame Onna są używane do określenia – kolejno – kogoś niosącego radość oraz kogoś niosącego smutek (女/onna – czyli kobieta może być zastąpiona również 男/otoko – czyli mężczyzna).
Nie będę tutaj przytaczał całej historii stojącej za Hare Onna, ponieważ w samym filmie wszystko stopniowo wytłumaczono, co powoli buduje napięcie i powoduje silne zżycie z bohaterami (oraz jest zbyt dużym spoilerem, by o tym tutaj pisać).
Mam wrażenie, że Tenki no Ko – mimo podobnego wątku z głównymi bohaterami i wyraźnej inspiracji czerwoną nicią przeznaczenia (choć tutaj o wiele bardziej subtelnie niż w Kimi no Na wa) – to inny typ historii niż poprzednie opowieści Shinkaia. Bardziej bezpośrednio wyeksponowane są tutaj uczucia i chęć bezinteresownego poświęcenia się dla kogoś. Sama fabuła wydaje się na początku dość prosta, lecz wraz z rozwojem akcji dostrzec można coraz więcej głębi i drobnych szczegółów znacznie wpływających na odbiór i postrzeganie całości. Niektóre z nich zahaczają o silnie filozoficzne zagadnienia dotyczące sensu życia (lecz w przeciwieństwie do Kimi no Na wa, tutaj przedstawiono to w sposób łatwiejszy do przyswojenia przez przeciętnego widza). Widać też nawiązania do tragicznych wydarzeń pogodowych, nawiedzających Japonię przez ostatnie lata.

Film opowiada o chłopaku zwanym Hodaka, który z pewnych względów decyduje się na ucieczkę z rodzinnego domu do Tokio. Znajduje pracę jako reporter w małym czasopiśmie, co doprowadza go na trop dziewczyny o imieniu Hina – potrafi ona kontrolować pogodę – mówiąc ściślej – ma moc wpływania na chmury i sprowadzania dobrej pogody. Jej dar ma spore znaczenie w świecie nam przedstawianym, ponieważ Japonię nawiedzają nieustanne ulewy wprowadzające ludzi w depresję i powodujące sporo innych szkód. Hodaka ratuje Hinę przed popełnieniem krytycznie złej decyzji w jej życiu, a następnie pomaga jej znaleźć sposób na spełnienie się w życiu (i przy okazji szansę na dobre życie) nie znając jednak jeszcze konsekwencji tych poczynań.

Tenki no Ko to istny rollercoaster uczuć. Radość, smutek, zatroskanie, złość i niemoc. Wszystkiego doświadczyć mogłem podczas jednego seansu. Niestety film pozostawia po sobie również kilka niewyjaśnionych kwestii. Na szczęście najważniejsze wątki zostały domknięte, lecz (prawdopodobnie ze względu na bardzo ograniczony czas formatu filmowego) kilka szczegółów dotyczących pogody nigdy nie zostało odpowiednio wyjaśnionych.

Zgodnie z tradycją, pojawiają się tutaj miejsca oraz postacie, które znamy z poprzednich filmów Shinkaia. Między innymi Miyamizu Mitsuha i Tachibana Taki (szkoda, że żadnych dodatkowych informacji o ich wspólnym życiu nie dostajemy).

Ocena i podsumowanie

Mimo, iż Tenki no Ko nie wywarło na mnie aż takiego wrażenia jak Kimi no Na wa, które wciąż uważam za majstersztyk (o tym, dlaczego, pisałem w recenzji linkowanej kilkakrotnie powyżej), to nadal śmiało mogę stwierdzić, iż jest to wspaniała, chwytająca za serce historia, z dobrze napisanymi postaciami i czymś, co Shinkai zawsze robi dobrze – mieszanie świata mistycznego (oraz niezliczonymi wątkami, skłaniających do przeróżnych interpretacji) z wydarzeniami dni codziennych  zwykłych ludzi, których ścieżki w pewnym momencie ich życia przecinają się za sprawą przeznaczenia. Oprawa wizualna to tak na dobrą sprawę wisienka (na i tak już bogatym) torcie – taki bonus potęgujący pozytywne odczucia. Z niecierpliwością czekam na kolejne dzieła Shinkaia Makoto, ponieważ czegoś tak dobrego (szczególnie w formie filmowej, gdzie charakteryzację i budowanie fabuły mocno ogranicza czas) nie widzi się często. Moja ocena to 9.5/10.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Tenki no Ko

  • Lonely Hikikomori – nie mam się do czego przyczepić. Bardzo dobre tłumaczenie oddające wiernie wydarzenia i dialogi.

Zrzuty ekranu: