1Shares

Anime zima 2018 recenzjeAnime zima 2018

Rok 2017 dobiega ku końcowi, pora więc na kolejną polecajkę dotyczącą nadchodzącego zimowego sezonu anime. Przed wami serie, które zdecydowałem się oglądać tej zimy.

Na samym początku, jak zwykle krótkie podsumowanie poprzedniego sezonu. Polecam zapoznać się z zalinkowanym wpisem, gdyż tutaj wymienię w wielkim skrócie tylko kilka najlepszych z najlepszych serii.

  • Konohana Kitan – przepiękna seria slice of life opowiadająca historię lisic pracujących w pensjonacie znajdującym się w miejscu pomiędzy światem duchowym i fizycznym. Jeśli jesteś miłośnikiem gatunku, nie możesz przejść obok tego anime obojętnie.
  • Just Because! – bardzo dobry romans, ponownie (wcześniej Tsuki ga Kirei) reklama komunikatora Line. Pozycja zdecydowanie warta uwagi, zwłaszcza jeśli ktoś poszukuje nieco wolniejszego tempa niż zwykle.
  • Net-juu no Susume – kolejny dobry romans opowiadający o dwojgu ludzi, którzy poznali się w grze MMO. Tym razem bohaterowie są nieco starsi niż zwykle.
  • Himouto! Umaru-chan R – kontynuacja pierwszego sezonu, studio Doga Kobo pokazało się ponownie od najlepszej strony, świetna komedia.
  • Blend S – następna przezabawna komedia, której głównym miejscem akcji jest kawiarenka tematyczna.
  • Shoujo Shuumatsu Ryokou – post-apokaliptyczne slice of life z perspektywy dwóch dziewczyn przemierzających ruiny miast na swoim Kettenkradzie.

Rozczarowanie sezonu?

  • Ousama Game The Animation  – trudno to nazwać rozczarowaniem, od początku miałem przeczucie, że będzie to kompletna klapa, ale takiej tragedii się nie spodziewałem.
  • Wake Up, Girls! Shin Shou – nigdy nie byłem jakimś specjalnym fanem WUG, ale poprzednie serie i filmy dało się obejrzeć. Niestety w tym sezonie znacznie pogorszyła się i tak już kiepska oprawa wizualna, także do końca nie wytrzymałem.
  • Kujira no Kora wa Sajou ni Utau – świetny początek, lecz emocje szybko opadają, reżyseria bardzo kuleje, totalnie zmarnowany potencjał. Nie tak złe, by porzucić w połowie, lecz miałem o wiele większe oczekiwania.

Wstępne oczekiwania dla sezonu anime zima 2018

Na wstępie chciałbym także zaznaczyć, że wpis ten będzie uzupełniany w miarę premier pierwszych odcinków. Standardowo będą dostępne opisy, moja opinia oraz zrzuty ekranu, więc polecam zaglądać tu częściej. PV (preview video/trailery) znajdują się na liście pod następnym nagłówkiem.

Dagashi Kashi 2 – pierwszy sezon był jedną z moich ulubionych serii roku 2016. Szkoda, że studio się zmieniło, Feel odwaliło kawał dobrej roboty po każdym względem na czele z fenomenalną oprawą wizualną. PV sezonu drugiego nie wygląda już tak ładnie (Tezuka Productions), znacznie bardziej uproszczone projekty postaci – to mnie boli najbardziej. Dobrze, że choć aktorzy głosowi zostali ci sami. Mitsuboshi Colors – plakat przypomina Non Non Biyori, nawet studio to samo – Silverlink, nie ukrywam, mam spore oczekiwania. Violet Evergarden – mam tak wysokie oczekiwania względem tej serii jak i obawy. Jasne, Kyoto Animation, piękny PV – mam jednak złe przeczucie, iż tym razem przekombinują. Nie pozostaje nic innego jak czekać na premierę. Karakai Jouzu no Takagi-san – sporo dobrego słyszałem o materiale źródłowym, PV prezentuje się świetnie (co prawda nie widziałem zbyt wielu produkcji studia Shin-Ei Animation, lecz Denki-gai no Honya-san uważam za udaną komedię). Citrus – mam cichą nadzieję, że ta manga będzie miała lepszą adaptację niż Netsuzou Trap. PV wygląda naprawdę dobrze, jednak studio Passione leko mówiąc nie porywa swoim dorobkiem (Hinako Note było beznadziejne, Rail Wars… przemilczę, Rokka no Yuusha mi się nawet podobało – choć oprawa wizualna w niektórych miejscach wołała o pomstę do nieba). Fate/Extra Last Encore – dopiero zacząłem swoją przygodę z Fate, ale z tego, czego się dowiedziałem, ta część nie jest powiązana ściśle z innymi, więc można obejrzeć. Tym bardziej, że studiem odpowiedzialnym za produkcję nie jest Ufotable (a Shaft), więc moje oczy (prawdopodobnie) nie zaleją się krwią (choć PV niestety nie wygląda obiecująco). Slow Start A-1 Pictures zdecydowanie jest kompetentnym studiem jeśli chodzi o adaptacje komedii slice of life. O materiale źródłowym również sporo dobrego słyszałem, więc czekam z pozytywnym nastawieniem. Koi wa Ameagari no You ni – romans Wit Studia? Nie mogę przegapić, choćby ze względu na jakość oprawy wizualnej. Yuru Camp△ – opis, PV i plakat dają wyraźnie do zrozumienia, że będziemy mieli do czynienia ze świetnym anime z gatunku slice of life. Jestem podwójnie ciekawy, gdyż będzie to pierwsza seria studia C-Station, którą obejrzę. Sora yori mo Tooi Basho – slice of life studia Madhouse. Coś niecodziennego (ostatnie anime ich spod tego gatunku to – jak dobrze pamiętam – Hanayamata).  Z reguły jestem niesamowicie ostrożny jesli chodzi o oglądanie czegokolwiek od Madhouse, jednak w tym przypadku mogę mieć choć nadzieję, że trafię na coś ciekawego. Ramen Daisuki Koizumi-san – Studio Gokumi, slice of life – nic więcej nie potrzebuję (Kiniro Mosaic, Tsurezure Children, A-Channel). Takunomi. – short o degustacji alkoholu. A czemu by nie. Hakumei to Mikochi – slice of life od studia Lerche? Nic więcej mi nie trzeba, by dodać do listy tego sezonu (mimo, iż character design w ogóle do mnie nie przemawia). Toji no Miko – studio Gokumi, niestety obawiam się szybkiego dropu – PV wygląda gorzej niż przeciętnie, opis nie zapowiada niczego interesującego – ale nie zaszkodzi sprawdzić. 25-sai no Joshikousei – nie znam źródła, nie mam zielonego pojęcia o studiu Lilix, które ma w swoim dorobku tylko dwie inne serie w tym jedną yaoi. Wygląda mi to na kolejny short hentai – sprawdzić nie zaszkodzi. Ryuuou no Oshigoto! – komedia na bazie czteropanelowej mangi z motywem głównym shougi. Studio Project No.9, czyli w zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać. Kokkoku – nie mam absolutnie żadnych oczekiwań, PV wygląda okropnie, całość sprawia wrażanie kolejnego emo-dramatu. O studiu Geno nie wiem nic – głównie dlatego zdecydowałem się na sprawdzenie Kokkoku.

Jeszcze dwie sprawy:

  1. Dlaczego opisy zawsze zaczynam od strony wizualnej? Dlatego ponieważ jest to zazwyczaj pierwsza rzecz, którą widzimy i szczególnie w przypadku pierwszych odcinków – zapada w pamięć.
  2. Dlaczego nie opisuję/oglądam serii X? Przecież jest taka super i w ogóle. Nie wiem co teraz będzie komercyjnym hitem, ale skoro nie wymieniłem tego w moim wpisie, to znaczy, że kompletnie mnie to anime nie obchodzi. Nie wymieniam takich serii ponieważ szkoda mi czasu, żeby je oglądać – tym samym ich nie polecam – ponieważ jak już wiele razy wspomniałem – polecam tylko to, co mnie interesuje.

Właściwe wstępne podsumowanie sezonu anime zima 2018

Czas na właściwe wstępne podsumowanie sezonu anime jesień 2017, zaczynając od serii, na których oczekuję najbardziej, kończąc na tych, mi obojętnych (część z nich może okazać się kompletną stratą czasu – gdyby tak się stało, tytuł będzie przekreślony poniżej – jeśli zdarzy się sytuacja, iż seria wyląduje w porzuconych już po pierwszym odcinku, nie będę jej wcale recenzował). Krótkich serii nie będę opisywać (tych z odcinkami do 8 minut), mimo iż je wymienię (chyba że coś wyjątkowo mi się spodoba). Może się również zdarzyć, że pewne tytuły zostaną dopisane:

  • Dagashi Kashi 2 / だがしかし2 | ( PV1 )
  • Mitsuboshi Colors / 三ツ星カラーズ | ( PV1 )
  • Violet Evergarden | ( PV1 ) ( PV2 ) ( PV3 ) ( PV4 )
  • Yuru Camp△ / ゆるキャン△ | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Sora yori mo Tooi Basho / 宇宙よりも遠い場所 | ( PV1 )
  • Karakai Jouzu no Takagi-san / からかい上手の高木さん | ( PV1 )
  • Citrus | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Fate/Extra Last Encore | ( PV3 )
  • Slow Start | ( PV1 )
  • Koi wa Ameagari no You ni / 恋は雨上がりのように | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Hakumei to Mikochi | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Ramen Daisuki Koizumi-san / ラーメン大好き小泉さん | ( PV1 )
  • Takunomi. / たくのみ。 | ( PV1 )
  • Toji no Miko / 刀使ノ巫女 | (PV1 ) (PV2 )
  • 25-sai no Joshikousei / 25歳の女子高生 | ( PV1 )
  • Ryuuou no Oshigoto! / りゅうおうのおしごと! | ( PV1 )
  • Kokkoku / 刻刻 | (PV1 ) (PV2 )

Jeszcze raz przypominam o fakcie, że opisy, zdjęcia i moje opinie pojawiać będą się na bieżąco, w miarę ukazywania się pierwszych odcinków. Kolejność opisów poniżej = kolejność premier odcinków. Pełną ramówkę sezonu anime jesień 2017 można znaleźć np tutaj.

Podobnie jak we wpisie dotyczącym poprzedniego sezonu, pod opisem danego anime pojawi się moja ocena (według schematu dostępnego poniżej) po pierwszym, szóstym oraz ostatnim odcinku:

Tak – uważam, iż dana produkcja jest warta uwagi.

Nie do końca – w przypadku pierwszego odcinka zazwyczaj znaczyć to będzie, że nie zostało w nim ukazana wystarczająco wiele fabuły, by polecić daną serię. W przypadku szóstego – seria jest przeciętna i można ją pominąć.

Nie – nie polecam, szkoda czasu.

Tak jak w poprzednim sezonie, będę także informować o jakości tłumaczenia. Gdy do danej serii będzie istniała lepsza alternatywa dla oficjalnych subów, pochodzących od Crunchyroll czy Funimation (a tym samym i HorribleSubs), to pojawi się stosowna notka po wrażeniach z pierwszego odcinka.

Opisy, zrzuty oraz opinie sezon anime zima 2018


Sora yori mo Tooi Basho - Recenzja anime zima 2018Sora yori mo Tooi Basho / 宇宙よりも遠い場所

Tamaki Mari marzy o tym, by skończyć ze swym nudnym zwyczajnym życiem i jeszcze w trakcie edukacji w szkole średniej zdobyć się na odwagę zrobienia czegoś unikalnego. Pewnego dnia, podczas powrotu do domu zauważa biegnącą uczennicę w mundurku jej szkoły, której wylatuje z torby mała paczka. Po otworzeniu jej, oczom Mari ukazuje się dziesięć milionów jenów w banknotach. Następnego dnia dziewczyna stawia sobie za cel odnalezienie właścicielki i nieoczekiwanie szybko jej się to udaje. Kobuchizawa Shirase nie kryje swej radości z odzyskania zguby i opowiada Mari o swoich planach wyprawy na Antarktydę oraz proponuje jej wspólną podróż. Tamaki zdaje sobie sprawę, iż dostaje szansę na zrealizowanie swoich marzeń i rozpoczyna przygotowywanie się do odbycia wyprawy swego życia.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – jak zwykle miałem obawy o produkcję studia Madhouse, lecz w tym przypadku dali radę. Nawet bardzo. Świetny start, bardzo dobra reżyseria, piękne tła, ciut gorsze projekty postaci – lecz wszystko się ze sobą naprawdę ładnie komponuje. Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki!

Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Sora yori mo Tooi Basho - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Yuru Camp - Recenzja anime zima 2018Yuru Camp△ / ゆるキャン△

Shima Rin uwielbia obozowanie nad jeziorem u podnóża góry Fuji. Podczas jednej ze swych jesiennych wypraw spotyka zmarzniętą dziewczynę o imieniu Nadeshiko – okazuje się, iż dopiero co przeprowadziła się w te okolice i pragnęła zobaczyć górę Fuji w całej swej okazałości.  Dziewczyna jednak się zgubiła i na dodatek zapomniała ze sobą zabrać swojego telefonu. Nadeshiko spędza wieczór z Rin, po czym przypomina sobie numer do swej starszej siostry, która następnie ją odbiera. Na pożegnanie wręcza swej nowej koleżance kartkę z danymi kontaktowymi.

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – nawet bardzo. Kapitalna oprawa wizualna, piękny soundtrack, reżyseria, bohaterowie i przede wszystkim klimat. Dokładnie tego się spodziewałem, gdy pierwszy raz zobaczyłem plakat tej serii i kompletnie się nie zawiodłem. Studio C-Station dało rady! Świetny duchowy następca Konohana Kitan z zeszłego sezonu. Czekam na więcej!

Jeśli chodzi o napisy można użyć wydania Asenshi, ponieważ w tym konkretnym przypadku nie wypadają aż tak źle (przynajmniej w pierwszym odcinku, poinformuję, co będzie dalej), w zasadzie zmian względem oficjalnego tłumaczenia jest naprawdę niewiele, lecz jakość wideo jak na mój gust jest gorsza (mam wrażenie, że próbowali wyostrzyć obraz i wyszło to nie za dobrze).

Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Yuru Camp - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Ramen Daisuki Koizumi-san - Recenzja anime zima 2018
Ramen Daisuki Koizumi-san / ラーメン大好き小泉さん

Koizumi przenosi się do nowej szkoły. Swą tajemniczą aurą oraz wyglądem zewnętrznym przyciąga wzrok większości uczniów. Mało kto jednak wie o jej pasji – delektowanie się ramenem z różnych części Japonii.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Nie do końca – oceniając ogólnie – nie za bardzo można się czego uczepić. Całkiem ładna oprawa wizualna, dobre głosy – przyjemnie się ogląda. Niestety nie na dłuższą metę. Czegoś mi tutaj zdecydowanie brakuje. Całkiem możliwe, iż o wiele lepiej by się to prezentowało w formacie dwunastominutowym. Dwadzieścia minut to jednak za dużo na serię, która prezentuje rozkoszowanie się ramenem. 

Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Ramen Daisuki Koizumi-san - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Citrus - Recenzja anime zima 2018Citrus

Aihara Yuzuko zmuszona jest do zmiany szkoły z racji przeprowadzki spowodowanej ponownym wyjściem za mąż jej matki. Przed swoimi dotychczasowymi znajomymi ukrywa fakt, iż jest to placówka wyłącznie dla kobiet. Yuzuko mimo kreowanego wokół swej osoby obrazu niezależnej, silnej dziewczyny w środku kryje jednak sporo wrażliwości i niemal dziecięcą naiwność. Pierwszego dnia zostaje zatrzymana przez pilnujące porządku uczennice, które informują ją, iż złamała właściwie każdy punkt regulaminu. Sytuacji przygląda się przewodnicząca rady uczniowskiej – Mei. Postanawia wziąć sprawy w swe ręce i skonfliktować – w dość specyficzny sposób – zabroniony przez regulamin telefon. Załamana Yuzuko próbuje nawiązać jakiekolwiek znajomości w nowej klasie, jednak przerażone uczennice nie chcą mieć z nią nic wspólnego. Po powrocie do domu, Yuzu zostaje poinformowana przez swą matkę, iż zamieszka z nimi córka jej nowego męża, którą okazuje się być nie kto inny niż Mei.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – jako czytelnik mangi jestem usatysfakcjonowany. Mam nadzieję, iż moje zadowolenie nie opadnie przy oglądaniu kolejnych odcinków. Ładne projekty postaci, ładne cieniowanie, ciut gorsze tła w pomieszczeniach (w kilku miejscach wręcz brzydkie). Całość generalnie na plus. Miło znowu usłyszeć nano.RIPE w openingu tak swoją drogą.

Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Citrus - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Slow Start - Recenzja anime zima 2018Slow Start

Ichinose Hana przeprowadza się do siostrzenicy mieszkającej w dużym mieście i zaczyna naukę w szkole średniej – rok później niż reszta jej rówieśniczek. Jest z tego powodu bardzo zdenerwowana, jednak już pierwszego dnia poznaje kilka dziewczyn, które bardzo ciepło ją przyjmują do swojego kręgu.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – studio A-1 Pictures ponownie dało rady. Tym razem nawet bardziej. Już na samym początku wita nas bardzo szczegółowa i płynna, piękna ręczna animacja – coś takiego rzadko spotykane jest nawet w wysoko budżetowych produkcjach. Co najlepsze – na samym początku się nie kończy, przez cały odcinek był utrzymany równie wysoki poziom. Co do samej historii? Reżyseria całkiem udana – z przyjemnością ogląda się poczynania grupy koleżanek – aktorstwo głosowe – rewelacja. Czekam na więcej.

Jeśli chodzi o tłumaczenie – polecam napisy grupy Nii-sama (dodane sufiksy, typesetting, lepiej sformatowany tekst oraz usunięto większość tandetnej lokalizacji), ponieważ oficjalne są po prostu żałosne.

Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Slow Start - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Mitsuboshi Colors - Recenzja anime zima 2018Mitsuboshi Colors / 三ツ星カラーズ

Trzy przyjaciółki postanawiają założyć nieoficjalne stowarzyszenie o nazwie Colors mające na celu obronę spokoju i dbanie o porządek miasta. W ich misji pomagają im mieszkańcy, sprzedawcy i nawet lokalny oficer policji.

 

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – pierwszy odcinek odebrałem jako duchowego spadkobiercę Non Non Biyori tego samego studia. Podobny klimat, atmosfera, sielankowość, muzyka i przyjemność z oglądania. Trudno mi ocenić stronę wizualną. Wspomniane Non Non Biyori wyglądało jednak lepiej. Tutaj miejscami widać braki w budżecie – o ile tła są piękne, bohaterowie na pierwszym planie starannie zanimowani, to na drugim planie już tak pięknie nie jest. Kilka scen z przechodniami zrealizowanymi w pełnym 3D psuło całe wrażenie – szkoda, gdyż oprócz tego fantu całość prezentuje się dość dobrze.

Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Mitsuboshi Colors - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Kokkoku - Recenzja anime zima 2018Kokkoku / 刻刻

Yukawa Juri wciąż żyje ze swoją rodziną. Pewnego dnia wysyła swojego brata, by odebrał ich bratanka ze szkoły. Niestety oboje zostają porwani w drodze powrotnej. Porywacze bez przebierania w środkach żądają okupu w wysokości 5 milionów jenów, a na zrealizowanie postawionych warunków wymiany dają zaledwie trzydzieści minut. Juri w akcie desperacji zabiera z kuchni nóż i wybiega z domu. Zatrzymuje ją jednak jej dziadek, który następnie chwyta tajemniczy kamień znajdujący się w jego pokoju i w niewyjaśniony sposób zatrzymuje czas w całym mieście.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – o dziwo, obyło się bez pretensjonalnego klimatu i emo-bohaterów. Tego obawiałem się najbardziej. Przyznam, że główny wątek zatrzymywania czasu naprawdę mnie zaintrygował. Dobrze czasami nie mieć żadnych oczekiwań i doznać pozytywnego zaskoczenia. Mam tylko nadzieję, że kolejne odcinki równie mocno utrzymają moją uwagę. Wizualnie? Nie mogę narzekać. Widziałem sporo negatywny komentarzy dotyczących brzydkiej grafiki 3D – spodziewałem się czegoś cholernie ohydnego – ale nawet nie było tak źle. Cieszy mnie fakt, iż twórcy wykorzystywali grafikę 3D wyraźnie w celu pomocniczym przy bardziej skomplikowanych scenach, przechodząc płynnie do klasycznego rysunku na zbliżeniach czy mniej dynamicznych ujęciach – przez to całość dość dobrze się ze sobą komponowała. Pięknie prezentuje się sceneria miasta.

Miło by było jakby jakaś porządna grupa fansuberska wzięła się za poprawienie oficjalnych napisów, ponieważ oficjalne tłumaczenie to nędza i rozpacz.

Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Kokkoku - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Dagashi Kashi 2 - Recenzja anime zima 2018Dagashi Kashi 2 / だがしかし2

Ojciec Shikady Kokonotsu – You, jest właścicielem sklepu ze słodyczami znajdującego się na wsi z dala od wielkich miast. Marzy o tym, by jego syn przejął ten biznes w przyszłości. Kokonotsu pragnie jednak zostać mangaką. Pewnego letniego dnia w ich sklepie pojawia się urocza lecz ekscentryczna dziewczyna, córka producenta popularnych słodyczy – Shidare Hotaru. Okazuje się, iż ojciec Kokonotsu stał się bardzo popularny, a rodzinna firma Hotaru pragnie by dla nich pracował. You zgadza się na to, ale stawia jeden warunek – musi ona przekonać jego syna by przejął po nim interes. Sezon 2.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – powiem szczerze, że zaskoczyła mnie oprawa wizualna. Rzecz jasna nie wygląda to aż tak dobrze jak pierwszy sezon studia feel, ale jest o wiele lepiej niż się wstępnie spodziewałem. Smuci mnie tylko fakt, że skrócono o połowę format tego anime. Zamiast 24 minut mam obecnie 12. W każdym razie, drugi sezon Dagashi Kashi na klimacie nie stracił wcale, czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki.

Nie jestem w stanie na chwilę obecną powiedzieć nic o tłumaczeniu, ponieważ żadne jeszcze nie zostało opublikowane. Uzupełnię ten podpunkt jak już jakieś opcje się pojawią.

Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Dagashi Kashi - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Koi wa Ameagari no You ni - Recenzja anime zima 2018Koi wa Ameagari no You ni / 恋は雨上がりのように

Tachibana Akira to cicha i dość nieśmiała uczennica szkoły średniej. Po doznaniu poważnej kontuzji nogi zmuszona była do opuszczenia klubu lekkoatletycznego, gdzie reprezentowała szkołę jako biegaczka krótkodystansowa. Wkrótce po tym wydarzeniu decyduje się na podjęcie pracy tymczasowej w jednej z restauracji położonej nieopodal jej miejsca zamieszkania. Tam zakochuje się w swym czterdziestopięcioletnim rozwiedzionym szefie, który na dodatek wychowuje młodego syna.

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – wizualnie – jak to zwykle bywa w przypadku Wit Studia, gdy pracują w sami – jest naprawdę świetnie. Nie przemawia do mnie styl rysowania oczu rodem z lat 80 za bardzo, jednak całej reszcie nie mam nic do zarzucenia. Sam motyw przewodni tego anime jakoś nie do końca wydawał mi się interesujący. Nastolatka zakochuje w wiele od siebie starszym mężczyźnie? Lecz nawet i to odchodzi na dalszy plan, ponieważ reżyser wykonał swoją prace odpowiednio dobrze i czuć przyjemny klimat. Dodatkowo mamy jeszcze rewelacyjny soundtrack!

Jeśli chodzi o tłumaczenie… nie sądziłem, iż ten moment kiedyś nadejdzie i polecę tę grupę, ale najlepszą opcją jest zdecydowanie DameDesuYo. Nie jest idealnie – nie podoba mi się na przykład, że w ramach typesettingu zastępują całe znaki zamiast dodać napis pod/nad/obok tego co wymaga tłumaczenia w tle. Same tłumaczenie zaskakująco pozytywne – naprawili praktycznie wszystko, co było zepsute i przeszkadzało mi w oficjalnym tłumaczeniu. Mam nadzieję, że tego nie zepsują. O commie oczywiście nawet szkoda wspominać.

Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl Koi wa Ameagari no You ni - recenzja anime zima 2018 - rascal.pl


Karakai Jouzu no Takagi-san - Recenzja anime zima 2018Karakai Jouzu no Takagi-san / からかい上手の高木さん

Nishikata to najzwyczajniejszy ze zwyczajnych chłopak uczęszczający do zwyczajniej szkoły. Od pewnego czasu ma jednak problem ze swoją sąsiadką z ławki. Takagi – bo o niej mowa – wykorzystuje każdy możliwy moment na droczenie się z Nishikatą, gdyż uważa, iż jest on wtedy naprawdę uroczy. Chłopak nie daje jednak za wygraną i próbuje snuć coraz to nowsze plany odegrania się.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – nie zdawałem sobie nawet sprawy, iż  seria ta dostarczy mi tak wiele pozytywnych doświadczeń. O co chodzi? Dziewczyna o nazwisku Takagi uwielbia się droczyć ze swoim kolegą z ławki na przeciwko. Filozofii wielkiej nie trzeba, by doszukać się motywów jej działania. Rzecz jasna jej obiekt – Nishikata nie zdaje sobie z tego sprawy i próbuje za wszelką cenę się odegrać. Oczywiście bezskutecznie, gdyż Takagi jest zawsze o kilka kroków przed nim. Nie pomaga również fakt, że sam Nishikata uważa swą dręczycielkę za atrakcyjną dziewczynę. Sporo sytuacji jest naprawdę zabawnych. Zabawnych przez to, iż łatwo można się w nie wczuć. Reżyseria stoi na mistrzowskim poziomie. Takahashi Rie w roli Takagi odnalazła się idealnie i cholernie przyjemnie słucha się jej głosu. Również od strony wizualnej anime to prezentuje się pięknie, studio Shin-Ei Animation wykonało kawał dobrej roboty. Co tu dużo pisać – czekam na więcej!


OCZEKIWANIE NA PREMIERY ODCINKÓW anime zima 2018.

1Shares
  • dankanus .

    Jak zwykle Rascal zrobił świetne zestawienie wszystkich
    obyczajowych i odruchów życia. Chyba będę tu zaglądał co sezon, by poczytać
    twoje opinie, choć i tak jestem wyznawcą najpierw zobacz, a potem decyduj.
    Tylko co miesiąc wychodzi tyle serii, że oglądanie więcej niż 21 na sezon (max
    3 odcinki dziennie) zaczyna być problemem. A jak się za dużo ogląda to potem
    się człowiek denerwuje, że ma kolejkę i dochodzi do takiej pewnej niechęci oraz
    uczucia braku satysfakcji z oglądania. Dlatego szukam każdej możliwej
    sposobności, by coś wywalić, a z tym zawsze mam problemy. To tak pokrótce
    wstępu, a teraz parę słów o opisywanych tu seriach:

    Sora yori mo Tooi Basho – Bardzo lubię serie gdzie
    jest tzw. progres. A ta seria bardzo możliwe, że taka właśnie będzie. Mam tylko
    nadzieje że sceny z OP to nie będą tylko w ostatni odcinku.

    Yuru Camp – zapowiadało się, że to będzie seria gdzie słodkie dziewczyny robią
    słodkie … Ale, na szczęście się bardzo pozytywnie rozczarowałem. Pokazując,
    że obcowanie z naturą to najlepsza przygoda jaką możesz sobie sprawić. Mam
    tylko nadzieje że seria nie pójdzie schematycznie i że będziemy mogli po
    podziwiać inne widoki.

    Ramen Daisuki – Słodkie dziewczyny jedzą Ramen, Dla mnie kompletna
    porażka, ani postacie nie przyciągają, ani tematyka nieinteresująca. Szkoda
    czasu na to.

    Citrus – OP
    bardzo mnie zniechęcił do tej serii, nie lubię w seriach gdzie sceny
    przypominają jak wstęp do jakiegoś Yuri/Hentai. Na razie oglądam, ale jeśli
    ilość scen przeroście moje poczucie dobrego smaku, to nie będę tego męczył.

    Slow Start –Najpierw obejrzałem a potem sprawdziłem z czego to zbudowane, wiec: 4kona, Slice
    of Life, Comedy. Było już takich na pęczki, no ale dam temu szanse po raz n-ty.
    Jak się znudzi to do kosza 😉

    Mitsuboshi Colors – Uważam, że ta seria to nawet do pięt Non Non Biyori nie dorasta. Choć każda seria gdzie są
    pokazane dzieci kontra dorośli jest warta obejrzenia, szczególnie kiedy to nie
    dzieje się w szkole.

    Koi wa Ameagari – W pierwszej chwili pomyślałem, o nie znowu jakieś
    Ciche Emo, ale potem dołożyli do tego jakaś odmianę Wagnarii dodali trochę
    Romansu. Jak się to rozwinie może być fajne.

    Kokkoku – Do momentu kiedy seria nie przeszła w jakieś Mystery/Fantasy
    wydawała mi się ciekawym pomysłem. Niestety o dalszy rozwoju to pewnie pokaże
    fabuła – pomysł ciekawy zobaczymy jak wyjdzie z realizacją.

    Teraz serie co jeszcze brakuje (pewnie się pojawią) 😉

    Karakai Jouzu no Takagi-san – Troszkę to przypomina
    zabawy w psikusy dziecka z dorosłym. Jeśli w tej serii nic się nie zmieni to
    szybko temu podziękuje. Bo takie zabawy strasznie mnie irytują. Owszem można
    raz na jakiś czas, ale nie cała serie w tym klimacie, to wtedy zdecydowanie
    mowie NIE.

    Ryuuou no Oshigoto! – Mistrz Shougi przyjmuje pod swoje skrzydła
    uczennicę, a podkowiec wychodzi już z tego niezły Loli-Harem. Coś jak Tenshi no
    3P! w poprzednim roku. Takie
    serie już powoli zaczynają mnie męczyć.

    Gakuen Babysitters – Genialny pomysł – Żłobek/przedszkole do którego
    będą chodzi licealiści, aby pilnować dzieci. Aż mi się przypomniała sympatyczna
    seria od Gainaxu – Hanamaru Youchien.
    Dla mnie jedna z lepszych serii w tym sezonie.

    Miira no Kaikata – Mam bardzo mieszane uczucia do tej serii. Z jednej strony podoba

    mi się relacje, ze wychowywania nowego zwierzątka (bo takto chyba nazwać można)

    z drugiej kompletnie nie trafia do mnie idea, że jest tomini mumia. Patrząc dalej na OP

    dostaniemy całą plejadę dziwadeł/straszydełek.Chyba będzie drop.

    Violet Evergarden – Powiem tylko tyle: seria z Netflixa na razie jest świetna 😉

    Noto chyba tyle,
    moich wrażeń, jest jeszcze parę innych serii co oglądam w tym sezonie, ale nie
    pasują mi klimatem do tego wpisu na bogu, wiec pozostawiłem je w spokoju.
    (np. genialny Momonga zdrugiego sezonu Overlorda).

    Pozdrawiam

    • Odnośnie Yuru Camp – jak na chwilę obecną dla mnie seria sezonu. Po prostu mistrzostwo pod każdym względem 🙂 Ramen Daisuki – tak jak piszesz, brakuje klimatu i odpowiedniej reżyserii, zawiewa nudą i równością podobnie jak w przypadku Isekai Shokudou. Mitsuboshi Colors – oczywiście, że nie 🙂 Ale klimat trochę podobny. Kokkoku – ja na razie jestem pozytywnie zaskoczony. Oby nie zamieniło się w to gore siekankę, bo od razu drop pójdzie. Karakai Jouzu no Takagi-san – dla mnie osobiście rewelacja, nawet nie wiem kiedy te 20 minut mija. Violet Evergarden oglądam bez subów, bo obie opcje (Netflix – suby przekalkowane z dubu, Vivid-Ashenshi – kompletnie odbiegające od tonu i tego co rzeczywiście bohaterowie mówią) są po prostu maksymalnie denne. Powiem tak – jest dobrze, ale nie nie za takie coś KyoAni kocham. No i tak jak się spodziewałem – przedobrzyli ze stroną wizualną. Przede wszystkim z filtrami. Ryuuou no Oshigoto! – jeśli mam być szczery, to odechciało mi się tego oglądać. A co do Tenshi no
      3P… oceniłbym to pozytywnie gdyby nie niepotrzebnie wymuszany fanserwis. Naprawdę, jestem prawdopodobnie jedną z ostatnich osób, która na fanserwis narzeka, ale w tym przypadku to było aż niesmaczne. Gakuen Babysitters – obejrzałbym gdyby nie fakt, że cała ekipa bohaterów to faceci. Slow Start? Dla mnie naprawdę fajnie zrealizowana seria z dbałością o najdrobniejsze szczegóły i szeroką możliwość interpretacji (oczywiście nie używając oficjalnych subów gdzie Idol Unit było “przetłumaczone” jako Comedy Duo, na szczęście Nii-sama sporo nadrabiają).

      • dankanus .

        Ahha z ciekawostek można dodać ze w tym sezonie miał premierę Hakyuu Houshin Engi alternatywna wersja Serial Łowcy Dusz która leciała w polskiej TV na RTL7. Z miejsca po pierwszym odcinku ta seria dostała ode mnie dropa: Jak ja mogłem oglądać kiedyś takie rzeczy. Teraz czekam na Kapitane Tsubase 😛

        • A ja nigdy nie miałem RTL7 i z anime w polskiej TV miałem styczność tylko na Polsacie. Na szczęście mój kuzyn nadrabiał i zawsze jakieś ciekawe serie przynosił (na początku VHS później jakieś avi z angielskimi hardsubami, więc gdy miałem te 11-12 lat to mało co się nawet z tego rozumiało).
          W sumie to ostatnio próbowałem obejrzeć Beyblade, którym też się jarałem w sumie. Niestety również nie dałem rady 😛