Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , , ,

Seriale anime zima 2018, które polecam.


Data publikacji: 2 stycznia 2018     Autor:

1Shares

Anime zima 2018 recenzjeAnime zima 2018

Rok 2017 dobiega ku końcowi, pora więc na kolejną polecajkę dotyczącą nadchodzącego zimowego sezonu anime. Przed wami serie, które zdecydowałem się oglądać tej zimy.

Na samym początku, jak zwykle krótkie podsumowanie poprzedniego sezonu. Polecam zapoznać się z zalinkowanym wpisem, gdyż tutaj wymienię w wielkim skrócie tylko kilka najlepszych z najlepszych serii.

  • Konohana Kitan – przepiękna seria slice of life opowiadająca historię lisic pracujących w pensjonacie znajdującym się w miejscu pomiędzy światem duchowym i fizycznym. Jeśli jesteś miłośnikiem gatunku, nie możesz przejść obok tego anime obojętnie.
  • Just Because! – bardzo dobry romans, ponownie (wcześniej Tsuki ga Kirei) reklama komunikatora Line. Pozycja zdecydowanie warta uwagi, zwłaszcza jeśli ktoś poszukuje nieco wolniejszego tempa niż zwykle.
  • Net-juu no Susume – kolejny dobry romans opowiadający o dwojgu ludzi, którzy poznali się w grze MMO. Tym razem bohaterowie są nieco starsi niż zwykle.
  • Himouto! Umaru-chan R – kontynuacja pierwszego sezonu, studio Doga Kobo pokazało się ponownie od najlepszej strony, świetna komedia.
  • Blend S – następna przezabawna komedia, której głównym miejscem akcji jest kawiarenka tematyczna.
  • Shoujo Shuumatsu Ryokou – post-apokaliptyczne slice of life z perspektywy dwóch dziewczyn przemierzających ruiny miast na swoim Kettenkradzie.

Rozczarowanie sezonu?

  • Ousama Game The Animation  – trudno to nazwać rozczarowaniem, od początku miałem przeczucie, że będzie to kompletna klapa, ale takiej tragedii się nie spodziewałem.
  • Wake Up, Girls! Shin Shou – nigdy nie byłem jakimś specjalnym fanem WUG, ale poprzednie serie i filmy dało się obejrzeć. Niestety w tym sezonie znacznie pogorszyła się i tak już kiepska oprawa wizualna, także do końca nie wytrzymałem.
  • Kujira no Kora wa Sajou ni Utau – świetny początek, lecz emocje szybko opadają, reżyseria bardzo kuleje, totalnie zmarnowany potencjał. Nie tak złe, by porzucić w połowie, lecz miałem o wiele większe oczekiwania.

Wstępne oczekiwania dla sezonu anime zima 2018

Na wstępie chciałbym także zaznaczyć, że wpis ten będzie uzupełniany w miarę premier pierwszych odcinków. Standardowo będą dostępne opisy, moja opinia oraz zrzuty ekranu, więc polecam zaglądać tu częściej. PV (preview video/trailery) znajdują się na liście pod następnym nagłówkiem. Nowością w tym podsumowaniu będzie sekcja najlepszych według mnie bohaterów oraz utworów z OP i ED.

Dagashi Kashi 2 – pierwszy sezon był jedną z moich ulubionych serii roku 2016. Szkoda, że studio się zmieniło, Feel odwaliło kawał dobrej roboty po każdym względem na czele z fenomenalną oprawą wizualną. PV sezonu drugiego nie wygląda już tak ładnie (Tezuka Productions), znacznie bardziej uproszczone projekty postaci – to mnie boli najbardziej. Dobrze, że choć aktorzy głosowi zostali ci sami. Mitsuboshi Colors – plakat przypomina Non Non Biyori, nawet studio to samo – Silverlink, nie ukrywam, mam spore oczekiwania. Violet Evergarden – mam tak wysokie oczekiwania względem tej serii jak i obawy. Jasne, Kyoto Animation, piękny PV – mam jednak złe przeczucie, iż tym razem przekombinują. Nie pozostaje nic innego jak czekać na premierę. Karakai Jouzu no Takagi-san – sporo dobrego słyszałem o materiale źródłowym, PV prezentuje się świetnie (co prawda nie widziałem zbyt wielu produkcji studia Shin-Ei Animation, lecz Denki-gai no Honya-san uważam za udaną komedię). Citrus – mam cichą nadzieję, że ta manga będzie miała lepszą adaptację niż Netsuzou Trap. PV wygląda naprawdę dobrze, jednak studio Passione leko mówiąc nie porywa swoim dorobkiem (Hinako Note było beznadziejne, Rail Wars… przemilczę, Rokka no Yuusha mi się nawet podobało – choć oprawa wizualna w niektórych miejscach wołała o pomstę do nieba). Fate/Extra Last Encore – dopiero zacząłem swoją przygodę z Fate, ale z tego, czego się dowiedziałem, ta część nie jest powiązana ściśle z innymi, więc można obejrzeć. Tym bardziej, że studiem odpowiedzialnym za produkcję nie jest Ufotable (a Shaft), więc moje oczy (prawdopodobnie) nie zaleją się krwią (choć PV niestety nie wygląda obiecująco). Slow Start A-1 Pictures zdecydowanie jest kompetentnym studiem jeśli chodzi o adaptacje komedii slice of life. O materiale źródłowym również sporo dobrego słyszałem, więc czekam z pozytywnym nastawieniem. Koi wa Ameagari no You ni – romans Wit Studia? Nie mogę przegapić, choćby ze względu na jakość oprawy wizualnej. Yuru Camp△ – opis, PV i plakat dają wyraźnie do zrozumienia, że będziemy mieli do czynienia ze świetnym anime z gatunku slice of life. Jestem podwójnie ciekawy, gdyż będzie to pierwsza seria studia C-Station, którą obejrzę. Sora yori mo Tooi Basho – slice of life studia Madhouse. Coś niecodziennego (ostatnie anime ich spod tego gatunku to – jak dobrze pamiętam – Hanayamata).  Z reguły jestem niesamowicie ostrożny jesli chodzi o oglądanie czegokolwiek od Madhouse, jednak w tym przypadku mogę mieć choć nadzieję, że trafię na coś ciekawego. Ramen Daisuki Koizumi-san – Studio Gokumi, slice of life – nic więcej nie potrzebuję (Kiniro Mosaic, Tsurezure Children, A-Channel). Takunomi. – short o degustacji alkoholu. A czemu by nie. Hakumei to Mikochi – slice of life od studia Lerche? Nic więcej mi nie trzeba, by dodać do listy tego sezonu (mimo, iż character design w ogóle do mnie nie przemawia). Toji no Miko – studio Gokumi, niestety obawiam się szybkiego dropu – PV wygląda gorzej niż przeciętnie, opis nie zapowiada niczego interesującego – ale nie zaszkodzi sprawdzić. 25-sai no Joshikousei – nie znam źródła, nie mam zielonego pojęcia o studiu Lilix, które ma w swoim dorobku tylko dwie inne serie w tym jedną yaoi. Wygląda mi to na kolejny short hentai – sprawdzić nie zaszkodzi. Ryuuou no Oshigoto! – komedia na bazie czteropanelowej mangi z motywem głównym shougi. Studio Project No.9, czyli w zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać. Kokkoku – nie mam absolutnie żadnych oczekiwań, PV wygląda okropnie, całość sprawia wrażanie kolejnego emo-dramatu. O studiu Geno nie wiem nic – głównie dlatego zdecydowałem się na sprawdzenie Kokkoku.

Jeszcze dwie sprawy:

  1. Dlaczego opisy zawsze zaczynam od strony wizualnej? Dlatego ponieważ jest to zazwyczaj pierwsza rzecz, którą widzimy i szczególnie w przypadku pierwszych odcinków – zapada w pamięć.
  2. Dlaczego nie opisuję/oglądam serii X? Przecież jest taka super i w ogóle. Nie wiem co teraz będzie komercyjnym hitem, ale skoro nie wymieniłem tego w moim wpisie, to znaczy, że kompletnie mnie to anime nie obchodzi. Nie wymieniam takich serii ponieważ szkoda mi czasu, żeby je oglądać – tym samym ich nie polecam – ponieważ jak już wiele razy wspomniałem – polecam tylko to, co mnie interesuje.

Właściwe wstępne podsumowanie sezonu anime zima 2018

Czas na właściwe wstępne podsumowanie sezonu anime jesień 2017, zaczynając od serii, na których oczekuję najbardziej, kończąc na tych, mi obojętnych (część z nich może okazać się kompletną stratą czasu – gdyby tak się stało, tytuł będzie przekreślony poniżej – jeśli zdarzy się sytuacja, iż seria wyląduje w porzuconych już po pierwszym odcinku, nie będę jej wcale recenzował). Krótkich serii nie będę opisywać (tych z odcinkami do 8 minut), mimo iż je wymienię (chyba że coś wyjątkowo mi się spodoba). Może się również zdarzyć, że pewne tytuły zostaną dopisane:

  • Dagashi Kashi 2 / だがしかし2 | ( PV1 )
  • Mitsuboshi Colors / 三ツ星カラーズ | ( PV1 )
  • Violet Evergarden | ( PV1 ) ( PV2 ) ( PV3 ) ( PV4 )
  • Yuru Camp△ / ゆるキャン△ | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Darling in the FranXX | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Sora yori mo Tooi Basho / 宇宙よりも遠い場所 | ( PV1 )
  • Karakai Jouzu no Takagi-san / からかい上手の高木さん | ( PV1 )
  • Citrus | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Fate/Extra Last Encore | ( PV3 )
  • Slow Start | ( PV1 )
  • Koi wa Ameagari no You ni / 恋は雨上がりのように | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Hakumei to Mikochi | ( PV1 ) ( PV2 )
  • Ramen Daisuki Koizumi-san / ラーメン大好き小泉さん | ( PV1 )
  • Takunomi. / たくのみ。 (short) | ( PV1 )
  • Toji no Miko / 刀使ノ巫女 | (PV1 ) (PV2 )
  • 25-sai no Joshikousei / 25歳の女子高生 | ( PV1 )
  • Ryuuou no Oshigoto! / りゅうおうのおしごと! | ( PV1 )
  • Kokkoku / 刻刻 | (PV1 ) (PV2 )


Jeszcze raz przypominam o fakcie, że opisy, zdjęcia i moje opinie pojawiać będą się na bieżąco, w miarę ukazywania się pierwszych odcinków. Kolejność opisów poniżej = kolejność premier odcinków. Pełną ramówkę sezonu anime jesień 2017 można znaleźć np tutaj.

Podobnie jak we wpisie dotyczącym poprzedniego sezonu, pod opisem danego anime pojawi się moja ocena (według schematu dostępnego poniżej) po pierwszym, szóstym oraz ostatnim odcinku:

Tak – uważam, iż dana produkcja jest warta uwagi.

Nie do końca – w przypadku pierwszego odcinka zazwyczaj znaczyć to będzie, że nie zostało w nim ukazana wystarczająco wiele fabuły, by polecić daną serię. W przypadku szóstego – seria jest przeciętna i można ją pominąć.

Nie – nie polecam, szkoda czasu.

Tak jak w poprzednim sezonie, będę także informować o jakości tłumaczenia. Gdy do danej serii będzie istniała lepsza alternatywa dla oficjalnych subów, pochodzących od Crunchyroll czy Funimation (a tym samym i HorribleSubs), to pojawi się stosowna notka po wrażeniach z pierwszego odcinka.

Opisy, zrzuty oraz opinie sezon anime zima 2018


Sora yori mo Tooi Basho - Recenzja anime zima 2018Sora yori mo Tooi Basho / 宇宙よりも遠い場所

Tamaki Mari marzy o tym, by skończyć ze swym nudnym zwyczajnym życiem i jeszcze w trakcie edukacji w szkole średniej zdobyć się na odwagę zrobienia czegoś unikalnego. Pewnego dnia, podczas powrotu do domu zauważa biegnącą uczennicę w mundurku jej szkoły, której wylatuje z torby mała paczka. Po otworzeniu jej, oczom Mari ukazuje się dziesięć milionów jenów w banknotach. Następnego dnia dziewczyna stawia sobie za cel odnalezienie właścicielki i nieoczekiwanie szybko jej się to udaje. Kobuchizawa Shirase nie kryje swej radości z odzyskania zguby i opowiada Mari o swoich planach wyprawy na Antarktydę oraz proponuje jej wspólną podróż. Tamaki zdaje sobie sprawę, iż dostaje szansę na zrealizowanie swoich marzeń i rozpoczyna przygotowywanie się do odbycia wyprawy swego życia.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – jak zwykle miałem obawy o produkcję studia Madhouse, lecz w tym przypadku dali radę. Nawet bardzo. Świetny start, bardzo dobra reżyseria, piękne tła, ciut gorsze projekty postaci – lecz wszystko się ze sobą naprawdę ładnie komponuje. Czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki!

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – całkiem dobrze zrealizowane anime (szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę, iż jest to Madhouse). Zachowania bohaterek czasami zbyt bardzo inspirowane reżyserią Love Live, ale na to można przymknąć oko, gdyż cała reszta jest naprawdę przyjemna.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – choć wbrew temu, co jak większość podchodzi do tej serii – w żadnym wypadku nie uważam tego tytułu za coś wybitnego, lub nawet czegoś, co się zbliża do bycia wybitnym.  Jak już wcześniej wspomniałem – nie do końca pasował mi styl reżyserii postaci. Wszystko było zbyt bardzo narzucane widzowi. Autorzy starali się, by reakcje bohaterek były naturalne, niestety odniosło to kompletnie odwrotny skutek. Mimo wszystko całość była przyjemna, a oprawa wizualna cholernie miła dla oka.

Finalna ocena: 7/10.


Yuru Camp - Recenzja anime zima 2018Yuru Camp△ / ゆるキャン△

Shima Rin uwielbia obozowanie nad jeziorem u podnóża góry Fuji. Podczas jednej ze swych jesiennych wypraw spotyka zmarzniętą dziewczynę o imieniu Nadeshiko – okazuje się, iż dopiero co przeprowadziła się w te okolice i pragnęła zobaczyć górę Fuji w całej swej okazałości.  Dziewczyna jednak się zgubiła i na dodatek zapomniała ze sobą zabrać swojego telefonu. Nadeshiko spędza wieczór z Rin, po czym przypomina sobie numer do swej starszej siostry, która następnie ją odbiera. Na pożegnanie wręcza swej nowej koleżance kartkę z danymi kontaktowymi.

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – nawet bardzo. Kapitalna oprawa wizualna, piękny soundtrack, reżyseria, bohaterowie i przede wszystkim klimat. Dokładnie tego się spodziewałem, gdy pierwszy raz zobaczyłem plakat tej serii i kompletnie się nie zawiodłem. Studio C-Station dało rady! Świetny duchowy następca Konohana Kitan z zeszłego sezonu. Czekam na więcej!

Jeśli chodzi o napisy można użyć wydania Asenshi, ponieważ w tym konkretnym przypadku nie wypadają aż tak źle (przynajmniej w pierwszym odcinku, poinformuję, co będzie dalej), w zasadzie zmian względem oficjalnego tłumaczenia jest naprawdę niewiele, lecz jakość wideo jak na mój gust jest gorsza (mam wrażenie, że próbowali wyostrzyć obraz i wyszło to nie za dobrze).

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – jeden z moich faworytów tego sezonu. Niesamowicie dobrze zrealizowany iyashikei. Reżyseria, klimat, tła, aktorki głosowe no i główna bohaterka – coś wspaniałego. Praktycznie wszystkie lokacje wiernie oddają rzeczywiste miejsca do obozowania. W sieci pojawiło się już sporo filmików ludzi podążających ścieżkami ukazanymi w anime. Czekam z niecierpliwością na więcej.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – co tu dużo wypisywać. Każdy miłośnik iyashikei po prostu musi zobaczyć Yuru Camp. Nie mogę się przyczepić do żadnego aspektu tej serii.

Finalna ocena: 9/10.


Ramen Daisuki Koizumi-san - Recenzja anime zima 2018
Ramen Daisuki Koizumi-san / ラーメン大好き小泉さん

Koizumi przenosi się do nowej szkoły. Swą tajemniczą aurą oraz wyglądem zewnętrznym przyciąga wzrok większości uczniów. Mało kto jednak wie o jej pasji – delektowanie się ramenem z różnych części Japonii.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Nie do końca – oceniając ogólnie – nie za bardzo można się czego uczepić. Całkiem ładna oprawa wizualna, dobre głosy – przyjemnie się ogląda. Niestety nie na dłuższą metę. Czegoś mi tutaj zdecydowanie brakuje. Całkiem możliwe, iż o wiele lepiej by się to prezentowało w formacie dwunastominutowym. Dwadzieścia minut to jednak za dużo na serię, która prezentuje rozkoszowanie się ramenem. 

Czy polecam po szóstym odcinku? Nie – niestety powtarzalność zabiła tę serię w podobnym stopniu co Isekai Shokudou z poprzedniego lata. Znacznie lepiej sprawdziłoby się jako short. Po 4 odcinków wylądowało na liście porzuconych.


Citrus - Recenzja anime zima 2018Citrus

Aihara Yuzuko zmuszona jest do zmiany szkoły z racji przeprowadzki spowodowanej ponownym wyjściem za mąż jej matki. Przed swoimi dotychczasowymi znajomymi ukrywa fakt, iż jest to placówka wyłącznie dla kobiet. Yuzuko mimo kreowanego wokół swej osoby obrazu niezależnej, silnej dziewczyny w środku kryje jednak sporo wrażliwości i niemal dziecięcą naiwność. Pierwszego dnia zostaje zatrzymana przez pilnujące porządku uczennice, które informują ją, iż złamała właściwie każdy punkt regulaminu. Sytuacji przygląda się przewodnicząca rady uczniowskiej – Mei. Postanawia wziąć sprawy w swe ręce i skonfliktować – w dość specyficzny sposób – zabroniony przez regulamin telefon. Załamana Yuzuko próbuje nawiązać jakiekolwiek znajomości w nowej klasie, jednak przerażone uczennice nie chcą mieć z nią nic wspólnego. Po powrocie do domu, Yuzu zostaje poinformowana przez swą matkę, iż zamieszka z nimi córka jej nowego męża, którą okazuje się być nie kto inny niż Mei.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – jako czytelnik mangi jestem usatysfakcjonowany. Mam nadzieję, iż moje zadowolenie nie opadnie przy oglądaniu kolejnych odcinków. Ładne projekty postaci, ładne cieniowanie, ciut gorsze tła w pomieszczeniach (w kilku miejscach wręcz brzydkie). Całość generalnie na plus. Miło znowu usłyszeć nano.RIPE w openingu tak swoją drogą.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – całkiem dobra adaptacja, niestety w wielu miejscach widać braki w budżecie. Może nawet nie aż tak od strony wizualnej, gdyż większość ujęć prezentuje się znośnie, jak od strony technicznej i reżyserii obrazu. Mimo wszystko ogląda się przyjemnie, tak jak czyta się mangę.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Nie do końca – czepiać samej adaptacji się nie będę (choć niektóre rzeczy można by było przedstawić w dużo lepszy sposób), ale czegoś bliżej nieokreślonego mi tu brakowało. Jakiś dziwnym trafem wszystkie adaptacji mangi yuri jakie widziałem – mimo, iż często dość wierne pierwowzorowi – po prostu nie były w stanie oddać ducha/klimatu danego tytułu. Dokładnie tak jest i w tym przypadku. Dodatkowo w wielu miejscach widać było konkretne cięcia w budżecie. 

Finalna ocena: 6.5/10.


Slow Start - Recenzja anime zima 2018Slow Start

Ichinose Hana przeprowadza się do siostrzenicy mieszkającej w dużym mieście i zaczyna naukę w szkole średniej – rok później niż reszta jej rówieśniczek. Jest z tego powodu bardzo zdenerwowana, jednak już pierwszego dnia poznaje kilka dziewczyn, które bardzo ciepło ją przyjmują do swojego kręgu.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – studio A-1 Pictures ponownie dało rady. Tym razem nawet bardziej. Już na samym początku wita nas bardzo szczegółowa i płynna, piękna ręczna animacja – coś takiego rzadko spotykane jest nawet w wysoko budżetowych produkcjach. Co najlepsze – na samym początku się nie kończy, przez cały odcinek był utrzymany równie wysoki poziom. Co do samej historii? Reżyseria całkiem udana – z przyjemnością ogląda się poczynania grupy koleżanek – aktorstwo głosowe – rewelacja. Czekam na więcej.

Jeśli chodzi o tłumaczenie – polecam napisy grupy Nii-sama (dodane sufiksy, typesetting, lepiej sformatowany tekst oraz usunięto większość tandetnej lokalizacji), ponieważ oficjalne są po prostu żałosne (edit po 6 odcinku – im dalej tym gorzej z oficjalnymi subami, więc naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać).

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – zdecydowanie udana seria slice of life. Humor w wielu scenach dosłownie zabija, rewelacyjne wielowymiarowe gry słowne często nawiązujące do poprzednich odcinków (dlatego też stanowczo odradzam oglądania z oficjalnym tłumaczeniem). No i postać Tamate. Czekam na więcej.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – całkiem przyjemna szkolna komedia ze znakomitym humorem i niecodzienną (jak na tego typu serię), bardzo płynną i dynamiczną animacją. Miłośnicy gatunku z pewnością zawiedzeni nie będą.

Finalna ocena: 7.5/10.


Mitsuboshi Colors - Recenzja anime zima 2018Mitsuboshi Colors / 三ツ星カラーズ

Trzy przyjaciółki postanawiają założyć nieoficjalne stowarzyszenie o nazwie Colors mające na celu obronę spokoju i dbanie o porządek miasta. W ich misji pomagają im mieszkańcy, sprzedawcy i nawet lokalny oficer policji.

 

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – pierwszy odcinek odebrałem jako duchowego spadkobiercę Non Non Biyori tego samego studia. Podobny klimat, atmosfera, sielankowość, muzyka i przyjemność z oglądania. Trudno mi ocenić stronę wizualną. Wspomniane Non Non Biyori wyglądało jednak lepiej. Tutaj miejscami widać braki w budżecie – o ile tła są piękne, bohaterowie na pierwszym planie starannie zanimowani, to na drugim planie już tak pięknie nie jest. Kilka scen z przechodniami zrealizowanymi w pełnym 3D psuło całe wrażenie – szkoda, gdyż oprócz tego fantu całość prezentuje się dość dobrze.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – z odcinka na odcinek seria staje się jeszcze lepsza. Po prostu rewelacja – trudno to wyrazić słowami, ale przypomina się człowiekowi beztroskie dzieciństwo. Klimat pierwsza klasa. Kolejny z moich faworytów tego sezonu.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – wcześniej porównywałem Mitsuboshi Colors z Non Non Biyori. Jasne, ten tytuł nie dorównuje pod żadnym względem NNB, jednak ogólny klimat jest mniej więcej podobny. Jednego jestem jednak pewien – Mitsuboshi Colors z całą pewnością przypadnie do gustu większości fanom NNB.

Finalna ocena: 8.5/10.


Kokkoku - Recenzja anime zima 2018Kokkoku / 刻刻

Yukawa Juri wciąż żyje ze swoją rodziną. Pewnego dnia wysyła swojego brata, by odebrał ich bratanka ze szkoły. Niestety oboje zostają porwani w drodze powrotnej. Porywacze bez przebierania w środkach żądają okupu w wysokości 5 milionów jenów, a na zrealizowanie postawionych warunków wymiany dają zaledwie trzydzieści minut. Juri w akcie desperacji zabiera z kuchni nóż i wybiega z domu. Zatrzymuje ją jednak jej dziadek, który następnie chwyta tajemniczy kamień znajdujący się w jego pokoju i w niewyjaśniony sposób zatrzymuje czas w całym mieście.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – o dziwo, obyło się bez pretensjonalnego klimatu i emo-bohaterów. Tego obawiałem się najbardziej. Przyznam, że główny wątek zatrzymywania czasu naprawdę mnie zaintrygował. Dobrze czasami nie mieć żadnych oczekiwań i doznać pozytywnego zaskoczenia. Mam tylko nadzieję, że kolejne odcinki równie mocno utrzymają moją uwagę. Wizualnie? Nie mogę narzekać. Widziałem sporo negatywny komentarzy dotyczących brzydkiej grafiki 3D – spodziewałem się czegoś cholernie ohydnego – ale nawet nie było tak źle. Cieszy mnie fakt, iż twórcy wykorzystywali grafikę 3D wyraźnie w celu pomocniczym przy bardziej skomplikowanych scenach, przechodząc płynnie do klasycznego rysunku na zbliżeniach czy mniej dynamicznych ujęciach – przez to całość dość dobrze się ze sobą komponowała. Pięknie prezentuje się sceneria miasta.

Miło by było jakby jakaś porządna grupa fansuberska wzięła się za poprawienie oficjalnych napisów, ponieważ oficjalne tłumaczenie to nędza i rozpacz.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – miłe zaskoczenie, nawet bardzo miłe. Zamiast rzezi i bezsensownej napierdzielanki autorzy skupili się na budowaniu świata i wgłębianie się jego tajemnice. Spodziewałem się czegoś zupełnie odwrotnego. Cieszę się, iż dałem temu serialowi szansę.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – wiele osób narzeka na brak akcji – że nic się nie dzieje i tego typu inne argumenty. Dla mnie natomiast była to zaleta i spore zaskoczenie. Jak wspomniałem – nie miałem kompletnie żadnych oczekiwań względem tego tytułu i spotkało mnie miła niespodzianka. Całkiem ciekawa historia opowiedziana w niepretensjonalny sposób. Zdecydowanie nie żałuję czasu poświęconego tej serii.

Finalna ocena: 7.5/10.


Dagashi Kashi 2 - Recenzja anime zima 2018Dagashi Kashi 2 / だがしかし2

Ojciec Shikady Kokonotsu – You, jest właścicielem sklepu ze słodyczami znajdującego się na wsi z dala od wielkich miast. Marzy o tym, by jego syn przejął ten biznes w przyszłości. Kokonotsu pragnie jednak zostać mangaką. Pewnego letniego dnia w ich sklepie pojawia się urocza lecz ekscentryczna dziewczyna, córka producenta popularnych słodyczy – Shidare Hotaru. Okazuje się, iż ojciec Kokonotsu stał się bardzo popularny, a rodzinna firma Hotaru pragnie by dla nich pracował. You zgadza się na to, ale stawia jeden warunek – musi ona przekonać jego syna by przejął po nim interes. Sezon 2.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – powiem szczerze, że zaskoczyła mnie oprawa wizualna. Rzecz jasna nie wygląda to aż tak dobrze jak pierwszy sezon studia feel, ale jest o wiele lepiej niż się wstępnie spodziewałem. Smuci mnie tylko fakt, że skrócono o połowę format tego anime. Zamiast 24 minut mam obecnie 12. W każdym razie, drugi sezon Dagashi Kashi na klimacie nie stracił wcale, czekam z niecierpliwością na kolejne odcinki.

Nie jestem w stanie na chwilę obecną powiedzieć nic o tłumaczeniu, ponieważ żadne jeszcze nie zostało opublikowane. Uzupełnię ten podpunkt jak już jakieś opcje się pojawią.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – tutaj nawet nie ma o czym pisać, oprócz lekkiej degradacji aspektu wizualnego i (niestety) skróconego metrażu, to wciąż to samo Dagashi Kashi.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – niestety nie był to ten sam poziom, jaki zaprezentowało studio Feel w pierwszym sezonie. Dość rzucało się to w oczy, jeśli oglądało się przez pryzmat wcześniejszej produkcji – nie mam tu nawet na myśli różnic w oprawie wizualnej, ale przede wszystkim samej reżyserii i skrócenia formatu do 12 minut. Mimo wszystko nadal oglądałem z przyjemnością.

Finalna ocena: 7.5/10.

Powrót do listy tytułów


Koi wa Ameagari no You ni - Recenzja anime zima 2018Koi wa Ameagari no You ni / 恋は雨上がりのように

Tachibana Akira to cicha i dość nieśmiała uczennica szkoły średniej. Po doznaniu poważnej kontuzji nogi zmuszona była do opuszczenia klubu lekkoatletycznego, gdzie reprezentowała szkołę jako biegaczka krótkodystansowa. Wkrótce po tym wydarzeniu decyduje się na podjęcie pracy tymczasowej w jednej z restauracji położonej nieopodal jej miejsca zamieszkania. Tam zakochuje się w swym czterdziestopięcioletnim rozwiedzionym szefie, który na dodatek wychowuje młodego syna.

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – wizualnie – jak to zwykle bywa w przypadku Wit Studia, gdy pracują w sami – jest naprawdę świetnie. Nie przemawia do mnie styl rysowania oczu rodem z lat 80 za bardzo, jednak całej reszcie nie mam nic do zarzucenia. Sam motyw przewodni tego anime jakoś nie do końca wydawał mi się interesujący. Nastolatka zakochuje w wiele od siebie starszym mężczyźnie? Lecz nawet i to odchodzi na dalszy plan, ponieważ reżyser wykonał swoją prace odpowiednio dobrze i czuć przyjemny klimat. Dodatkowo mamy jeszcze rewelacyjny soundtrack!

Jeśli chodzi o tłumaczenie… nie sądziłem, iż ten moment kiedyś nadejdzie i polecę tę grupę, ale najlepszą opcją jest zdecydowanie DameDesuYo. Nie jest idealnie – nie podoba mi się na przykład, że w ramach typesettingu zastępują całe znaki zamiast dodać napis pod/nad/obok tego co wymaga tłumaczenia w tle. Same tłumaczenie zaskakująco pozytywne – naprawili praktycznie wszystko, co było zepsute i przeszkadzało mi w oficjalnym tłumaczeniu [edit – to jest oryginalne tłumaczenie, nie bazuje na żadnym skrypcie]. Mam nadzieję, że tego nie zepsują. O commie oczywiście nawet szkoda wspominać.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – może nie jest to coś, co obejrzałbym w całości z zapartym tchem, mimo wszystko ogląda się bardzo przyjemnie i plus dla Wit Studia za bardziej oldskulowy design postaci.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Nie do końca – nie za bardzo wiem, co twórcy chcieli osiągnąć prezentując na ten tytuł. Z jednej strony relację pary ludzi, których dzieli dość spora przepaść wiekowa, z drugiej strony – im bliżej końca, tym bardziej całość się rozmywała. Nie mogę jednak stwierdzić, że jest to tytuł kompletnie niewarty uwagi, warto samemu obejrzeć i wyrobić sobie swoją opinię.

Finalna ocena: 7/10.


Karakai Jouzu no Takagi-san - Recenzja anime zima 2018Karakai Jouzu no Takagi-san / からかい上手の高木さん

Nishikata to najzwyczajniejszy ze zwyczajnych chłopak uczęszczający do zwyczajniej szkoły. Od pewnego czasu ma jednak problem ze swoją sąsiadką z ławki. Takagi – bo o niej mowa – wykorzystuje każdy możliwy moment na droczenie się z Nishikatą, gdyż uważa, iż jest on wtedy naprawdę uroczy. Chłopak nie daje jednak za wygraną i próbuje snuć coraz to nowsze plany odegrania się.

 

 

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – nie zdawałem sobie nawet sprawy, iż  seria ta dostarczy mi tak wiele pozytywnych doświadczeń. O co chodzi? Dziewczyna o nazwisku Takagi uwielbia się droczyć ze swoim kolegą z ławki na przeciwko. Filozofii wielkiej nie trzeba, by doszukać się motywów jej działania. Rzecz jasna jej obiekt – Nishikata nie zdaje sobie z tego sprawy i próbuje za wszelką cenę się odegrać. Oczywiście bezskutecznie, gdyż Takagi jest zawsze o kilka kroków przed nim. Nie pomaga również fakt, że sam Nishikata uważa swą dręczycielkę za atrakcyjną dziewczynę. Sporo sytuacji jest naprawdę zabawnych. Zabawnych przez to, iż łatwo można się w nie wczuć. Reżyseria stoi na mistrzowskim poziomie. Takahashi Rie w roli Takagi odnalazła się idealnie i cholernie przyjemnie słucha się jej głosu. Również od strony wizualnej anime to prezentuje się pięknie, studio Shin-Ei Animation wykonało kawał dobrej roboty. Co tu dużo pisać – czekam na więcej!

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – rewelacyjna komedia. Mimo tej samej formuły każdej z historii wszystko pozostaje świeże z odcinka na odcinek. Główni bohaterowie zostali dobrani idealnie, a Takahashi Rie w roli Takagi wzbija się na swe wyżyny. Mógłbym tę serie oglądać dla samego jej głosu. Piękny klimat.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Tak – kolejny z moich faworytów tego sezonu. Coś tak bardzo klimatycznego nie ukazuje się zbyt często. Stawiam tę serię mniej więcej na równi z Yuru Camp. Dodatkowo wspomnianej już wcześniej Takahashi Rie w roli Takagi mógłbym słuchać godzinami (swoją drogą polecam serię krótkich odcinków, gdzie dwoje główni aktorzy głosowi występują w telewizji i robią przeróżne rzeczy wcielając się w swoje postacie, linki do playlist: tutajtutaj).

Finalna ocena: 9/10.


Violet Evergarden - Recenzja anime zima 2018Violet Evergarden

Pod koniec wojny Violet słyszy od swojego dowódcy słowa, o których nie może zapomnieć, mimo iż kompletnie ich nie rozumie. Zakończenie konfliktu powoduje, że młoda dziewczyna musi zacząć nowe życie z dala od pola walki. Dzięki wpływom swojego opiekuna szybko znajduje pracę na poczcie, gdzie dowiaduje się o kobietach pomagającym pisać i ubierać w ładne słowa listy ludziom, którzy nie potrafią zrobić tego sami.
Głęboko poruszona tym faktem Violet postanawia dołączyć do tego grona by samemu dowiedzieć się, co tak naprawdę oznacza fraza “kocham cię”.

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – opinie na temat tej serii są skrajnie różne. Niestety brak mi konstruktywnej krytyki w ocenach negatywnych. Zacznijmy od strony wizualnej. W sumie wystarczyłoby napisać Kyoto Animation i na tym zakończyć. Czy jest to ich najpiękniejsze dzieło? Nie. Przynajmniej nie dla mnie. Rzecz jasna nie ujmuje to wcale temu anime. Zauważyłem też sporo narzekania na to, że montażyści przesadzili z filtrami. Jaka jest moja opinia na ten temat? I tak i nie. Oglądając Violet Evergarden na wielkim ekranie telewizora tego zwyczajnie nie widać – całość wygląda spójnie i naprawdę dobrze. Problem zaczyna się gdy spróbujemy to obejrzeć na małym ekranie laptopa, gdzie wygląda to po prostu źle. W zasadzie, czy jest to naprawdę problem? Nie dla mnie, gdyż nie wyobrażam sobie niczego oglądać nawet na moim 24 calowym monitorze, a co dopiero 15 calowym ekranie laptopa. Projekty postaci? Prześliczne. Muzyka – niestety nie mój klimat. Zbyt banalnie to brzmi, zbyt oficjalnie, zbyt mało kreatywnie. Nie przeszkadza, ale również nie zachwyca. Taka sztampa można by rzec. Aktorzy głosowi? Ishikawa Yui w roli Violet, Endou Aya jako Cattley i Chihara Minori jako Erica – no po prostu mistrzostwo. Fabuła? Niezbyt wiele można powiedzieć na podstawie pierwszego odcinka, za to sama reżyseria (zarówno obrazu jak i skryptu) – jak przystało na Kyoto Animation – najwyższa półka. Zdecydowanie czekam na więcej.

Tłumaczenie? Nie mam dobrych wiadomości. Zarówno oficjalne napisy z Netflixa (kalka dubbingu) jak i Vivid-Asenshi to wybór między syfem a cholerą. Na szczęście jest opcja napisów japońskich, więc mnie to wystarczy. Jeśli coś się zmieni – poinformuję.

Czy polecam po szóstym odcinku? Nie do końca – Tej serii do najlepszych dzieł Kyoto Animation (zarówno od strony reżyserii, treści jak i nawet oprawy wizualnej), lecz wciąż jest to tytuł warty uwagi.

Czy polecam po ostatnim odcinku? Nie do końca – Niestety nie odpowiadał mi sposób reżyserii i mam wrażenie, że wszystkie serie publikowane na platformie Netflix mają identyczny problem – oni celują w kompletnie casualową widownię (nie, nie wydaje mi się, żeby było tak jak wiele ludzi pisze – studia nie mają kompletnej swobody tworząc coś, co publikowane jest na Netflixie) przez co wszelakie tytuły są zwyczajnie wyprane z tego, co mnie osobiście do anime przyciągnęło w przeszłości i przyciąga nadal. Zbyt mdłe to wszystko jest. Niestety fakt ten dotyczy również Violet Evergarden. Piszę to jako wieloletni fan studia Kyoto Animation. Co z tego, że mamy piękną oprawę wizualną, skoro krótkie emocjonalne historyjki nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, reżyseria postaci celowała w casualową publikę a całość była pozbawiona specyficznego dla anime klimatu. Jakbym chciał obejrzeć coś z Hollywoodzką szkołą reżyserii, po prostu obejrzałbym jakiś serial amerykański.

Finalna ocena: 6/10.


Darling in the FranXX - Recenzja anime zima 2018Darling in the FranXX

Daleka przyszłość. Ziemia jaką znamy wraz z lądami nie istnieje. Ludzkość zmuszona została do zbudowania fortu zwanego później miastem Plantation. Szkoleni są tam od dziecka przyszli piloci wielkich mechów FranXX. Nie wiedzą oni nic o otaczającym ich świecie a tym bardziej nie znają pojęcia wolności. Ich jedynym życiowym celem jest walka z mechanicznymi dinozaurami. Pewien chłopak nazwany przez znajomych Hiro o numerze Code:016 był potencjalnym niesamowicie uzdolnionym cudownym dzieckiem, lecz nieoczekiwanie utracił swe zdolności przez co stał się niepotrzebną jednostką w jego świecie. Pewnego dnia nad jeziorem jego oczom ukazuje się tajemnicza kobieta, która przedstawia się jako Zero Two…

Czy polecam po pierwszym odcinku? Tak – jak już wiele razu wspomniałem, nie przepadam za seriami z mechami. Darling in the FranXX jest jednak czymś zupełnie innym niż było mi dane zobaczyć z tego gatunku do tej pory. Nie przepadam do końca również za studiem Trigger, ale współpraca z A-1 Pictures chyba wyszła na dobre tej produkcji. Sam setting to nic unikalnego, ale za to sposób pilotowania mechów, sami bohaterowie i ich charaktery sprawiają, iż anime to wydało mi się intrygujące i zupełnie niespodziewanie wskakuje na moje podium najbardziej interesujących produkcji tego sezonu. Samej animacji i jakości rysunku również nie mam niczego do zarzucenia, wręcz muszę pochwalić.

Czy polecam po szóstym odcinku? Tak – no i mam swojego czarnego konia tego sezonu. Nie oczekiwałem niczego, otrzymałem cholernie przyjemną serię mecha, z ciekawym światem i mnóstwem drobnych szczegółów wprowadzających zauważające innowacje do tego gatunku. Doskonała reżyseria fabuły oraz obrazu, ciekawi bohaterowie, świetne aktorstwo głosowe. Czekam na więcej.


 

Najlepsze openingi i endingi – sezon anime zima 2018

Sprawa wygląda podobnie jak w podsumowaniach roku, mianowicie – polecam to, co uważam za rewelacyjne w mojej opinii. Poniżej lista moich ulubionych utworów z czołówek i napisów końcowych (wszystkie uważam za warte uwagi, lecz te, które szczególnie katowałem/katuję są zaznaczone pogrubioną czcionką, natomiast te, które uważam wręcz za wybitne – zieloną, pogrubioną czcionką). Schemat jest jasny, ale doprecyzuję:
Artysta – Tytuł (Artysta w romaji – Tytuł w romaji) | Nazwa Anime

Openingi:

  • Chima – urar | Hakumie to Mikochi
  • 内田真礼 – aventure bleu (Uchida  Maaya – aventure bleu) | Takunomi
  • カラーズ☆スラッシュ – カラーズぱわーにおまかせろ!  (Colors☆Slash – Colors Power ni Omakasero!) | Mitsuboshi Colors
  • MIYAVI vs. KenKen – Flashback | Kokkoku

 

Endingi:

  • ましのみ – ぺっとぼとリテラシー (Mashinomi – Pettobo to riterashii) | Takunomi
  • カラーズ☆スラッシュ –  ミラクルカラーズ☆本日も異常ナシ! |(Colors☆Slash – Miracle Colors☆Honjitsu mo ijou nashi)| Mitsuboshi Colors
  • 佐々木恵梨 – ふゆびより (Sasaki Eri – Fuyubiyori) | Yuru Camp
  • 高橋李依  – 自転車 (Takahashi Rie – Jitensha) | Karakai Jouzu no Takagi San ED3
  • 水瀬いのり、花澤香菜、井口裕香、早見沙織 – ここから、ここから (Minase Inori, Hanazawa Kana, Iguchi Yuka, Hayami Saori) – Kokokara, Kokokara | Sora yori mo Tooi Basho
  •  XX:me -トリカゴ (XX:me – Torikago) | Darling in the Franxx
1Shares