Kategoria: Anime & Manga, Japonia | Tagi: , , , , , ,

Mahoromatic / まほろまてぃっく (2001-2009)


Data publikacji: 8 listopada 2019     Autor:

Mahoromatic (2001-2003) - recenzja anime - rascal.pl

Mahoromatic

Tajna agencja o nazwie Vesper używa humanoidalnych androidów bojowych w walce z Saint – inteligentną rasą obcych przybyłą z dalekich zakątków kosmosu. Mahoro jest najpotężniejszą bronią Vesper, jednak jej cykl życia dobiega powoli ku końcowi. Dostaje ona propozycję przeżycia swego ostatniego roku w sposób jaki sama sobie tego zażyczy. Mahoro postanawia zostać pokojówką w domu Misato Suguru, który stracił obojga rodziców.

Oprawa audiowizualna Mahoromatic

Mahoromatic zostało stworzone w kolaboracji studia Gainax i Shaft. Ich styl poznać można w zasadzie już od pierwszych odcinków. Mówiąc o oprawie wizualnej należy jednak oddzielić sezon pierwszy od drugiego oraz odcinków specjalnych wydanych kilka lat później. Sezon pierwszy to klasyczna animacja (na celuloidach) w najlepszym możliwym wydaniu (powiem szczerze, że byłem trochę zdziwiony widząc klasyczną animację w serialu anime z roku 2001). To jedna z najładniejszych serii wykonanych tą metodą (trzymająca jednocześnie stały poziom szczegółów przez 12 odcinków) jakie widziałem. Próżno doszukiwać się tutaj dużych cięć budżetu. Mało użytych zapętleń, dużych uproszczeń przy rysowaniu bohaterów na dalszych planach czy pustych teł. Sama animacja jest wręcz niebywale płynna i kreatywna.  Po prostu uczta dla oka. Przy okazji – projekty postaci są prześliczne, a główna bohaterka – Mahoro – po prostu urocza.
Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o sezonie drugim, który nie wygląda już tak dobrze. Jednak mimo widocznych cięć w budżecie (uwydatniających się szczególnie, gdy mamy bezpośrednie porównanie z poprzednikiem, szczególnie w kwestii animacji), to wciąż porządnie wykonana seria.
Powrót wysokiej jakości rysunku i animacji obserwujemy natomiast w roku 2009, gdy pojawiają się dwa odcinki specjalne z racji wydania remastera w wersji BluRay. Twórcom udało się świetnie odwzorować to, co widzieliśmy w sezonie pierwszym, ale już z pomocą nowocześniejszych technik animacji. Całość wygląda prześlicznie i naprawdę warto obejrzeć te dwa odcinki, które osadzone są mniej więcej w połowie linii czasu sezonu drugiego.

Standardowo już – aktorzy głosowi wykonali swoją pracę wzorowo. Na szczególną uwagę zasługuje
Kawasumi Ayako użyczająca głosu głównej bohaterce (znana również między innymi z Ai Yori Aoshi – gdzie także występowała jako główna postać – Aoi, serii Fate jako Saber, To Heart jako Akari i wielu, wielu innych). Bezbłędna, mocno zapadająca w pamięci rola.

Rzadko umieszczam w recenzjach openingi/endingi (głównie przez to, że często znikają one po prostu z YouTube), ale tutaj po prostu nie mogę się oprzeć. Czołówka idealnie oddaje klimat serii (i to, dlaczego uwielbiam serie z lat 00). Cała nostalgia wylewająca się z głośników i ekranu obecna jest we wszystkich odcinkach.


Fabuła i bohaterowie Mahoromatic

Na pierwszy rzut oka Mahoromatic wygląda jak typowa seria z lat, w których powstała (gdzie bardzo popularnym motywem przewodnim były humanoidalne androidy). Gdy jednak weźmiemy pod uwagę twórców (Shaft i Gainax) i obejrzymy kilka odcinków, szybko zorientujemy się, iż pozory mylą. Zwłaszcza gdy naszym oczom ukaże się plansza kończąca każdy odcinek z informacją o ilości dni pozostałych Mahoro. Autor scenariusza przez oba sezony postarał się o to, byśmy mocno zżyli się z bohaterami. Wspomniane odliczanie prowadzi nasze myśli do niewiadomej. Tak naprawdę nie dostajemy żadnych jasnych poszlak, jakiego zakończenia możemy się spodziewać. Nie pomaga również znajomość innych serii o podobnej tematyce, ponieważ te kończono na różne sposoby.
Pierwszy odcinek idealnie wprowadza nas do realiów przedstawionego świata. Ziemię zaatakowała rasa obcych – Saint. Ludzie w celach obronnych formują organizację Vesper, której udaje się stworzyć androida o czystym sercu na wzór rasy Saint. Mahoro – bo o niej mowa – zostaje zwolniona z obowiązków służbowych, gdy jej energia życiowa niemal się wyczerpała. Postanawia zamieszkać w domu Misato Suguru, ze względu na powiązania jego ojca z Vesper i jego sytuacją rodzinną. Suguru szybko przyzwyczaja się do obecności Mahoro, podobnie jak jego znajomi ze szkoły.
Zdecydowana większość odcinków przedstawia życie codzienne bohaterów zgrabnie ujęte w zabawne wątki komediowe od czasu do czasu ujawniając nowe informacje kluczowe dla głównego wątku fabularnego. Po czasie dowiadujemy się o istnieniu innej organizacji (coś na wzór Iluminatów) kontrolującej całą ludzkość, oraz o tym w jakim celu Saint przybyli na Ziemię.
Sami antagoniści serii w początkowych fazach nie są zbyt interesujący – szczególnie ich motywy działania. Na szczęście stanowią oni w tej formie tylko narzędzie fabularne i są dalej wykorzystani do innych celów (i ten zabieg oceniam zdecydowanie na plus).

Na temat zakończenia drugiego sezonu mógłbym się mocno rozpisać (nie jest one aż tak skomplikowane jak wiele osób je maluje), lecz wystarczy się przysłuchać dialogom między przedstawicielami rasy Saint by je odpowiednio zinterpretować i poukładać w głowie (niestety mam wrażenie, że zdecydowana większość komentujących na różnych forach tego nie uczyniła) – to akurat typowe dla Gainaxa. Jednocześnie uważam, że końcówka mogła być zrealizowana o wiele lepiej (z pomocą dodatkowych 2-3 odcinków), ponieważ odniosłem spore wrażenie, iż zbyt mocno się pospieszono i zbyt wiele informacji próbowano upchać w finalnym epizodzie. Mam w planach przeczytanie mangi (nawet już zamówiłem pełen set z Mandarake za grosze), gdzie – podobno – przedstawiono zakończenie znacznie lepiej.

Nie wypada mi nie wspomnieć o bardzo ważnym czynniku powodującym, że Mahoromatic zapadło mi  w pamięci. Jest to klimat – temat bliżej nieopisany, który po prostu się czuje.

Mahoromatic zawiera w sobie wszystko to, co powoduje, iż zawsze tak chętnie wracam do lat 00. Od bohaterów, projektów postaci, po samą jakość rysunku, styl prowadzenia historii, ówczesne toposy, humor, sposób wyprowadzania dramatu i wspomniany przed chwilą klimat. To na pewno nie najbardziej emocjonalna seria jaką oglądałem (do Clannad, Kanon, Ef czy Saishuu Heiki Kanojo jest dość daleko), ale ma w sobie to coś, co zapada mocno w pamięci i po latach wywołuje pozytywne emocje.

Ocena i podsumowanie Mahoromatic

Jeśli podoba ci się stylistyka i sposób prowadzenia fabuły z przełomu tysiąclecia – w zasadzie nie ma się nad czym zastanawiać i zacząć seans. Dla mnie osobiście to jedna z ukrytych perełek tamtych lat, o których bardzo mało się wspomina. Zdecydowanie za mało. Nieziemski klimat, rewelacyjna jakość rysunku, genialne głosy postaci i bohaterowie sprawiły, iż już w zasadzie od pierwszego odcinka wiedziałem, że będzie to coś naprawdę dobrego i zapadającego w pamięć. Mam jednak problem z wystawieniem oceny, zwłaszcza drugiemu sezonowi. Sprawiedliwą oceną dla sezonu pierwszego będzie 9/10. 8/10 dla drugiego i dwóch odcinków specjalnych (Tadaima Okaeri). Łącznie wychodzi 8.5/10 i niestety mam wrażenie, iż jest to ocena o te pół punktu za niska.

Z jakim tłumaczeniem polecam oglądać Mahoromatic

  • Sezon 1: Polished Subs
  • Sezon 2: Triad (Polished Subs używa w sezonie 2 napisów w formie kalki amerykańskiego dubbingu, więc stanowczo odradzam)
  • OVA (Tadaima Okaeri): Mamiko-SHiN (druga ścieżka napisów)

Zrzuty ekranu:

Sezon 1 (2001):

Sezon 2 (2003):

OVA (2009):