12Shares

Dzień Japoński w Bielsku-Białej 2015W Bielsku-Białej obecnie bardzo mało się dzieje jeśli chodzi o szeroko pojęte zaznajamianie z kulturą japońską. Dotyczy to zarówno spotkań masowych – dla szerokiego grona ludzi, oraz mniejszych kręgów zainteresowań – dla osób bardziej wtajemniczonych. Dlatego też wszelkie próby zmiany sytuacji w postaci choćby takiej, jak opisywane dziś wydarzenie wzbudzają moje zainteresowanie i staram się w nich uczestniczyć.

 

 

 

Na miejscu znalazłem się niemal punktualnie. Tłum uczestniczących ludzi zrobił na mnie dość spore wrażenie, ponieważ impreza ta miała dość słabą kampanię reklamową, a w wydarzeniu na Facebook zapisanych było zaledwie dwadzieścia osób (to ukazuje także fakt, iż zapotrzebowanie na tego typu eventy jest spore). Szybko znalazłem jedne z ostatnich wolnych miejsc i zacząłem oglądać przedstawienie.

Generalnie była to krótka opowieść przeplatana pokazami sztuk walki. Całość raczej nie wywoływała uczucia nudy, a przepoławianie kostek betonu czy desek gołymi rękoma zawsze robi wrażenie. W tym miejscu przyczepić mogę się tylko trenerów, zdecydowanej większości ludzi biorących udział w przedstawieniu jak i dziewczyny, będącej narratorką. Chodzi o fatalną wymowę japońskich słów (czy nazw chwytów/ciosów przy ich prezentacji), zwłaszcza sylab typu shi, chi (oraz pochodnych), zu itd – gdzie na przykład słowo Shogun było wypowiadane jako Szogun (zamiast Siogun), Judo jako dżudo (zamiast dziudo) itp, itd (więcej na temat poprawnej wymowy możecie przeczytać w jednym z poprzednich moich wpisów).  Dziwi mnie bardzo ten fakt – decydując się na organizację (a tym samym edukację ludzi) imprezy z cyklu dzień z kulturą japońską, powinno dołożyć wszelkich starań by nie popełniać tak kardynalnych błędów jak podstawowa wymowa japońskich sylab. To samo tyczy się wszystkich wystawców jak i trenerów, uczących niepoprawnej wymowy swoich wychowanków – według mnie jest to rzecz, która nie powinna mieć miejsca. Żeby była jasność – nie mam zamiaru nikogo urazić – świetnie, że zabieracie się za organizację takich wydarzeń, po prostu więcej w kwestii przygotowania trzeba zrobić (tym bardziej, że język japoński nie jest trudny w wymowie dla Polaka) 🙂
Wybaczcie jakość zdjęcia, aparat źle ustawił ostrość.

Dzień Japoński w Bielsku-Białej 001

Kolejnym punktem programu była możliwość wybrania sobie kącika poświęconego danym zagadnieniom, takim jak nauka origami, pisania znaków kany czy gra w go. Zainteresowanie okazało się być wielkie, więc znając podstawy origami oraz potrafiąc pisać kaną postanowiłem nie zabierać miejsca innym. Niestety nie zauważyłem nikogo przy stanowisku z pędzlem służącym do kaligrafii (chciałem sobie zrobić duży napis ze swoją ksywą w katakanie, no nic trudno).

Po upływie około trzydziestu minut padł komunikat, iż zawodnik klubu Podbeskidzie Bielsko-Biała (pochodzenia japońskiego),  Kohei Kato przyjechał by odpowiedzieć na pytania publiczności. Szybko znalazłem wolne miejsce i chciałem posłuchać co ma do powiedzenia, niestety hałas (generowany przez dzieci) był tak ogromy, że nie słyszałem większości pytań. W tym miejscu bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt naprawdę dobrego bezpośrednio tłumaczenia z języka japońskiego – pierwszy raz słyszałem tak dobrą wymowę i intonację w wykonaniu polaka. Szkoda, że choć zbliżonego poziomu nie uświadczyłem na początkowym przedstawieniu.

Po serii pytań, Kohei podpisywał imieniem i nazwiskiem kartki ze swoim wizerunkiem w oryginalnej japońskiej pisowni. Nie jestem fanem piłki nożnej, w zasadzie ta dziedzina w ogóle mnie nie interesuje, jednak uznałem iż warto sprawić sobie taką pamiątkę.

Dzień Japoński w Bielsku-Białej 002

Następnie dowiedziałem się od wspomnianego tłumacza, o wykładzie który ma poprowadzić. Całe szczęście nie odbył się on na głównej sali, gdzie hałas nie ustawał… niestety poskutkowało to druzgocąco niską frekwencją. Sam temat dobrano świetnie – Kawaii, znaczy słodki… czyli jaki? Materiał przygotowany został w sposób profesjonalny, prezentacja nie zawierała wiele tekstu, oraz uzupełniania była grafiką – przyznam szczerze, że dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy, o których nie miałem bladego pojęcia. Wielka szkoda, że usłyszało to zaledwie kilka osób.

Dzień Japoński w Bielsku-Białej 003

Po wykładzie, przyszedł czas na konkurs. Zapowiadał się przyjemnie, kilka osób, ciche pomieszczenie i rywalizacja w grupach. Niestety po kilku pytaniach ktoś z głównej sali wpadł na pomysł, aby przenieść ten blok na dużą scenę, przez co – w mojej opinii – straciło to cały urok, a ja zdecydowałem się na obserwowanie konkursu z miejsca widza (gdyż kończył mi się czas – miałem na głowie w tym dniu także organizację własnego wydarzenia).

Dzień Japoński w Bielsku-Białej 004

Kto wygrał? Niestety nie wiem, ponieważ musiałem zbierać się przed godziną 19. Sporo pytań miało dość wysoki poziom trudności dla przeciętnego kowalskiego, a z częścią z nich problem zapewne miałoby sporo osób interesujących się bardziej kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni.

Podsumowując – szkoda, iż całość trwała tylko trzy godziny, a zwłaszcza tego, że na część wykładową poświęcono tak mało czasu, ponieważ osoba go prowadząca zdecydowanie miała do tego kompetencje. Warto jednak było przyjść (mimo kilku niedociągnięć, o których wspomniałem) i zobaczyć innych ludzi o podobnych zainteresowaniach. Mam nadzieję, że w przyszłości zrodzi się więcej podobnych inicjatyw w naszym mieście.

 

12Shares